święty spokój ?

Trochę powyżej granicy cienia, po lewej, na małej grzędzie jest domek. Zauroczył mnie. Jest wysoko, nie ma do niego dostępu, pewnie tylko jakaś stroma ścieżka. Na przeciwko jest schronisko Maupas. Domek widać z tarasu, ale nie zauważyłam go wieczorem. Cała ściana była skryta w cieniu i pojawił się dopiero o świcie, w jaskrawym blasku wschodzącego słońca.  Jest jak marzenie, bezpieczny daleko od świata, dumnie postawiony bardzo wysoko w górach. Z widokiem na ośnieżone szczyty Francuskich Pirenejów. Nie wiem co  w nim jest i do kogo należy. Wiem, że chciałabym mieć taki dla siebie, zaszyć się w niedostępnym, pięknym miejscu… i wreszcie mieć prawdziwy święty spokój!

A właśnie spokój jest chyba najtrudniejszy! Już było dobrze, siedziałam sobie, pisałam bloga… a tu znienacka dostałam dużą nagrodę!  Popatrzcie sami:

…i  nie wiem gdzie teraz powinnam pojechać, na galę do Los Angeles … czy w moje ukochane Pireneje?

Share

góry dobre na maj- Wschodnie Pireneje

Koniec maja i początek czerwca to świetny czas na wyjazd w góry. Zwłaszcza jeżeli  nie ma już  dużo śniegu.  Dni są  długie, pogoda nie najgorsza, na halach wychodzą wiosenne kwiaty. Nocami temperatura czasem spada poniżej zera, ale już kilka minut po wyjściu z cienia, mróz znika aż do następnego poranka. Słoneczne dni są niemal tak ciepłe jak latem, chociaż zdarza się,  że znienacka, na chwilę wraca prawdziwa zima.

Lubię ten czas bo w górach nie ma jeszcze nikogo. Część schronisk może już być otwarta, ale w zasadzie lepiej liczyć tylko na siebie (namiot, schrony, ewentualnie zimowe sale) .  Zdarzało mi się, że informacje z internetu nie sprawdzały się i na zamkniętych drzwiach wisiała jakaś wszystko wyjaśniająca kartka.

Bardzo dobrym pomysłem na przełom maja i czerwca są Wschodnie Pireneje. Łatwo się do nich dostać ze wszystkich trzech lotnisk dostępnych z Polski  (Girona, Barcelona i Reus), pogoda jest bardziej stabilna niż w Pirenejach Wysokich i Zachodnich i zwykle w maju jest już  znacznie mniej śniegu.

We Wschodnich Pirenejach (czyli na wschód od granicy Andory) jest dużo różnych szlaków i zależnie od warunków i pogody można pójść niżej lub wyżej nie pakując się w bardzo trudne trasy. Tym którzy lubią znakowane ścieżki spodoba się zarówno biegnący stosunkowo nisko GR10, jak i idący wyżej GR11. Jest też dużo lokalnych ścieżek, wiele z nich zostało ostatnio oznakowanych (np GR7).

Wschodnia część tego regionu to wielkie wyglądające dość łagodnie, ale miejscami  poprzecinane skalnymi urwiskami kopce, z najwyższym szczytem Pic Canigou.

Zachodni kraniec- Masyw Carlit jest bardziej skalisty i miejscami przypomina tatrzańskie ścieżki.  Rozcina je wielka i płaska Dolina Cerdagne.

We Wschodnich Pirenejach można trafić zarówno na miejsca odludne i dzikie (np. Orlu) jak i bardzo zatłoczone (np. Lac Bollouse i Carlit). Moje ulubione to:

Dolina Eyne,

Dolina Caranca,

Camino Engineeres z Nurii do Coma de Vaca,

a po drugiej stronie doliny Cerdagne :

Orlu i pólnocna cześć masywu Puig Peric,

odcinek GR10  z Merens na col Anyel.

Zresztą w tym rejonie wszystkie doliny są piękne. Wiosną zbocza są porośnięte złoto kwitnącymi żarnowcami i zaroślami rododendronów, a na  łąkach kwitną łany narcyzów.  Wysoko wciąż jeszcze leży śnieg i zwykle tylko od nas zależy czy wybierzemy sobie zimę czy lato.

Prognoza pogody jest na stronie   http://www.meteocat.com,

linki do wszystkich katalońskich schronisk:   http://www.feec.org

PS: na przełomie kwietnia i maja 2015 spędziłam prawie miesiąc we wschodnim końcu Haute Ariege ( Aston, Orlu, Roc Blanc) i we francuskich Wschodnich Pirenejach. Relacja zaczyna się tu.

Share