wróciłam!

Hej, wróciłam :)

Pięknie było, czasem dość trudno, ale nie aż tak zimno jak w zeszłym roku. To jednak marzec i w słoneczne dni bywało już czasem gorąco niemal jak latem. Nocami mróz, zmoczone buty zamarzały jak zwykle, ale w puchowej kurtce, Misi i śpiworze było mi w zasadzie całkiem ciepło. Nawet w schronach gdzie spało się na gołej betonowej podłodze. Głupio skręciłam nogę w kostce i teraz kuśtykam w sandałach, ale cieszę się, że udało mi się spędzić 10 pięknych dni w bezludnych zimą i magicznych górach. 3 ostatnie ze skręconą nogą przeznaczyłam na zwiedzanie, na szczęście padało tak potwornie że wyjście w góry raczej i tak nie miałoby sensu. W ciągu doby ulewa zabrała niemal cały śnieg, hale rozmokły, a rzeki i potoki bardzo wezbrały.  W słonecznych miejscach trawa zaczęła się natychmiast zielenić a zza krzewów i kamieni powyłaziły kępy żółtych miniaturowych narcyzów.  Nie wyższych niż nasze krokusy. Pięknych. Idzie wiosna !

Share

Zimowy las

Pireneje, lutyJest zima, a zimą bywa różnie. Co robić jeśli po miesiącach czekania na urlop akurat wtedy, kiedy w końcu dotrzemy w góry okazuje się, że jest lawiniasto?. Niebezpiecznie. Nie da się  nigdzie wysoko wyjść?

Pireneje, lutySama się zastanawiam, sprawdzałam pogodę, w Pirenejach padało i zagrożenie lawinowe dzisiaj jest w różnych miejscach 3 lub 4. Gdyby znów padało, pogorszy się. Przy stopniu zagrożenia 4 lub 5  zostaje niewiele miejsc, gdzie można bezpiecznie pójść. Najpewniejszy jest zawsze las.

Pireneje, lutyWydaje się, że nie ma w nim nic ciekawego, że szkoda na niego czasu,  to przecież żaden wyczyn… a jednak teraz, kiedy przeglądam zeszłoroczne zdjęcia, podoba mi się ten zimowy las.

Pireneje, lutyNie wiem jak będzie tym razem. Dwa tygodnie to długo, pogoda może się wielokrotnie zmienić.

Pireneje, lutyByć może z zaplanowanych tras nie uda sie zupełnie nic, albo będziemy musieli ciągle zmieniać plany.

Pireneje, lutyAle mam nadzieję, że będzie fajnie i przywiozę nie tylko leśnie zdjecia.

Wracam za trzy tygodnie. Muszę załatwić coś w Paryżu a potem uciekam na dwa tygodnie w Pireneje. Nie będę w tym czasie pisać na blogu. Napisałam już dużo, pisałam przez cały miesiąc. Miło mi było :)

We wszystkich sprawach dotyczących Kwarka, kontaktujcie się proszę z Beatą lub Małgosią. Nie wiem czy Wasze komentarze będą się automatycznie pokazywały,  wymagają akceptacji więc być może będą czekały aż do mojego powrotu. Jeżeli macie ochotę piszcie na kwark@kwark.pl. Odpowiem natychmiast po powrocie.

Pireneje, luty

Share