Księga Karpackich zbójników- recenzja

Wspominaliście ostatnio o bajkach? Więc to troszeczkę na temat. Wpadła mi ostatnio w ręce Księga Karpackich Zbójników, wydana w serii Legendarz Wydawnictwa Bosz.

Ksiega_karpackich_zbojnikow (1)

To próba pogodzenie historycznej prawdy i pozbierania najważniejszych dla Karpat góralskich legend. Autor-Bartłomiej Grzegorz Sala uporządkował i krótko omówił 37-miu co znaczniejszych harnasiów działających po polskiej stronie, dodając do nich kilku na stałe wpisanych w naszą zbiorową pamięć, chociaż w rzeczywistości ich noga nigdy nie przekroczyła granicy (np Janosika). Książka omawia też samo zjawisko zbójnictwa i jego wpływ na góralską kulturę. Harnasie zostali podzieleni według obszarów gdzie grasowali,  ich działalność pokazano na tle historycznych faktów. Niektóre postaci są w całości zmyślone, w innych przypadkach znane są prawdziwe nazwiska, miejsca urodzenia i śmierci, pojedyncze fakty z życiorysu, zachowane najczęściej w więziennych archiwach. Niektóre historie są do siebie podobne, a wiele zdarzeń przypisuje się więcej niż jednemu zbójnikowi. Ponieważ autor poprzedził legendy krótkimi streszczeniami, czytając książkę często ma się wrażenie, kręcenia się w kółko po tym samym terenie. Księga Zbójników nie jest lekturą do przeczytania duszkiem. Jest natomiast ciekawą książką do zaglądania co jakiś czas. Interesujące są nie tylko same historie zbójników, ale i to,  jak wielki mieli wpływ na miejscową ludność, jak bardzo pobudzali wyobraźnię, karmili nadzieję. Interesująco opisano też Karpaty zamieszkałe przez różne etnicznie grupy ludności. Jedne z nich miały bujniejszą fantazję i większe upodobanie do przerabiania zbójów i rabusiów w szlachetnych obrońców ludu, inne zachowywały w ich ocenie sporo zdrowego rozsądku.

Księga Karpackich Zbójników jest bogato ilustrowana i wydana również „na bogato”. Mnie osobiście razi niepotrzebna zieleń nagłówków i imitacja czerpanego papieru, powtarzająca się uparcie przez 191 stron. Żal mi też barbarzyńsko poucinanych rysunków tak mocno wciśniętych w tekst, że prawie kapie z nich sok (a ich równowaga mocno się chwieje). Ilustracje, których nie okrojono, pomimo tego, że są raczej konwencjonalne robią o wiele większe wrażenie.

Szczególnie mocno straciły wycięte z oryginalnego tła prace Pawła Zycha- ciemniejsze i mniej kontrastowe, ginące w zestawieniu z bielą tekstu. Lepiej wyglądałyby na ciemnym tle (lub całe). Ilustracje Witolda Vargasa potraktowane w identyczny sposób, jako jaśniejsze prezentują się lepiej, chociaż wiele z nich również okaleczono i pozbawiono oddechu powodując, że ja- osoba przyzwyczajona do pracy z obrazem jestem nieustannie odciągana od opowieści przez zbyt duży wizualny tłok. Być może to zboczenie zawodowe…

Podsumowując: dobrze, że powstają takie książki i nawet laik nieobeznany z historią i folklorem naszych gór może w łatwy i przyjemny sposób poznać i porównać legendy i historyczne fakty. Sporo się z Księgi Zbójników dowiedziałam. Lektura raczej nie dla dzieci, bo wiele w niej przemocy i krwi. Takie czasy i tacy bohaterowie.

2007 Razem 3 Dzisiaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *