Rok 2010- podsumowanie

Jaki był ten rok? Chyba niezły. Dopiero zbieram zestawienia wyników, ale pewne fakty już widać.

Nigdy nie liczyłam krajów, w których sprzedaje się Kwark, będę musiała to kiedyś dla zabawy zrobić. Sama jestem ciekawa, chociaż nie ma to przecież wielkiego znaczenia. Niektóre kraje jak Izrael generują małą sprzedaż i tak naprawdę są tylko egzotycznym dodatkiem do miejsc, w których jesteśmy naprawdę obecni.

Patrząc z tego punktu widzenia rok 2010 przyniósł istotny sukces. Udało nam się rozwiązać kwadraturę koła, jaką jest Francja. Nasze rzeczy na początek pojawiły się w jednym z najbardziej wyrazistych i opiniotwórczych alpejskich sklepów kajakowych. To sukces, bo mało jest krajów tak bardzo zdominowanych przez wielkie sieci jak Francja.

Poza tym eksport ( teraz chyba nazywany sprzedażą wewnątrz unijną ) zanotował istotny wzrost… a zaraz za nim uplasował się wzrost na rynku outdorowym w Polsce. Oczywiście eksport nadal stanowi ogromną część naszej produkcji. ( ok. ¾) Rynki, na których jesteśmy obecni od kilkunastu lat mają się dobrze, stale, pomimo kryzysu notując wzrost. To cieszy, bo oznacza, że klienci wracają po kolejne produkty, małej i pewnie dla nich bardzo egzotycznej polskiej marki. Nie wiem czy taki sukces udał się jakiejkolwiek innej polskiej firmie w naszej branży, ale z całego serca wszystkim tego życzę. Teraz w dobie taniej produkcji gdzieś na krańcach świata, na naszą korzyść działa chyba też fakt, że od zawsze produkujemy w Polsce.

( napisałam o tym w czasopiśmie Moda Forum w artykule „ Zrób to Sam” mam nadzieję, że udało mi się zmotywować innych do działania )

Z miłych rzeczy podobała mi się „kolejka społeczna”, która zawiązała się w jednym z warszawskich sklepów, kiedy skończyły się nasze legginsy. Lubię klientów, którzy dzwonią, bo zgubili ulubioną dziesięcioletnią czapkę i potrzebna im identyczna. W tym roku było ich rekordowo dużo, zaczęliśmy podejrzewać, że gdzieś grasuje kolekcjoner… zwłaszcza, że przy włamaniu na strych znajomych  zginęły wyłącznie suszące się kwarkowe legginsy.

Sukcesem, chociaż trochę innego rodzaju było też ustawienie produkcji powerstretchowych wewnętrznych rękawiczek. To trudne, bo rękawiczki wewnętrzne powinny być dobrze dopasowane i przylegać do dłoni. Nawet mokre, a takie czepiają się przy ściąganiu, nie powinny się rwać. Udało się, zrobiliśmy dobre formy, kupiliśmy całkiem nowe maszyny i dziewczyny nauczyły się na nich szyć.

Z zabawnych historii, które bardzo cieszyły. Marek Kolbowicz startował w wyborach do samorządu (wygrał). W czasie wyborów z bilbordów na całym mieście uśmiechał się Marek w koszulce z logo Kwarka na szyi. Marku, dzięki za ten prezent. Takie rzeczy powoduję, że chce się żyć.

Dziękuję też wszystkim, którzy tak dobrze pisali o nas na forach.  Przeglądając je ostatnio, a nie wiem czemu nigdy wcześniej tego nie robiłam,  odkryłam dużo interesujących tematów i grup. Nie wiedziałam, że piszecie też o nas.

Z niektórymi osobami chętnie bym, podyskutowała… i nie zrobiłam tego, bo nie wiedziałam, czy przyznanie się do tego, kim jestem nie wyglądałoby jak reklama. A z drugiej strony udawanie kogoś innego… też głupio.

W tej kwestii nie okazałam się odważna i razem z ,jak zwykle nie sprzątniętym  biurkiem dokładam ją do wciąż nierozwiązanych problemów roku 2011.

ogród przed firmą, czerwiec

To też sukces, chociaż chyba odniosła go przyroda. Nasz ogród to kupa suchego piachu. Zbyt jałowa dla ogrodowych kwiatów, za to dla dzikich, przynajmniej tych które mało wymagają… chyba raj.

Nie wiem jak będzie to wyglądało w tym roku,  na trawce obok zadomowił się kret. Obserwujemy go, jesteśmy na terenie chronionym, kret robi co chce… nie wiemy do czego zmierza, ale fantazję zwierzak ma!

1746 Razem 3 Dzisiaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *