Jesienna Korsyka-Col de Verde- Bocca Laparo

AA013Byliśmy blisko Col de Verde. Rano szlakiem przebiegło dwóch biegaczy, ale nie zauważyli nas.

AA012

Szybko zeszliśmy na polną drogę, i wkrótce potem na przełęcz- zejście zajęło ze 45 minut.

AA011

Po drugiej stronie szosy szlak wspina się kawałek przez las, a później wychodzi na ciąg polanek. Pod skałami po prawej jest źródło.

AA008 AA009Dalej znów ciągnie się las, a pod granią szlak wdrapuje się na strome, odsłonięte zbocze.

AA007Zwykle widać stąd płaskie wybrzeże ciągnące się aż do Solenzara, teraz zobaczyliśmy inne morze. Bardzo wiało, więc z przyjemnością schroniliśmy się w Refuge Prati, żeby zjeść.

AA004Ugotowaliśmy soczewicę i usmażyliśmy borowiki.. W ścianie była dziurka z napisem 1,5Euro za gaz- wrzuciliśmy i starannie zamknęliśmy za sobą drzwi. Tylko to jedno schronisko prosiło o zamkniecie też zewnętrznego pozbawionego okien skrzydła (w innych  te skrzydła zablokowano w pozycji otwarte). To miejsce jest okrutnie wystawione na wiatr. Prawdziwy wygwizdów.

AA002Było jeszcze wcześnie poszliśmy dalej sądząc, że może uda nam się dojść aż do kolejnego schronu. Taki, a nawet jeszcze dłuższy, (bo zaczęliśmy wcześniej) fragment pokonaliśmy kiedyś bez problemu latem, teraz szło nam znacznie wolniej ze względu na bardzo silny wiatr.

AA036GR20 biegnie na tym odcinku odkrytą granią, a wichura szarpała i próbowała nas zwalić z nóg.

AA033

AA031

Wiało mocniej niż na Monte Renoso,  wysokie początkowo chmury zaczęły o nas zahaczać, momentami widzieliśmy tylko na kilka metrów.

AA030Czasem troszkę błądziliśmy, ale raz na jakiś czas pojawiał się widok z obu stron grani fascynująco piękny.

AA024 Korsyka od morza do morza.

AA023Szlak nie jest trudny na kawałkach biegnie przez płaskie płyty, być może przykre jeśli oblodzone, teraz przyjemne, bo ukryte po zawietrznej stronie grzbietu.

AA028Ścieżka jest wydeptana i świetnie oznakowana, gubiliśmy się co jakiś czas tylko dlatego, że wydeptano wiele wariantów.

AA026Woleliśmy te pod granią, bo na samym szczycie nie dawało się ustać.

AA022AA019Zachodnia strona była cała porośnięta lasem. Z góry widzieliśmy kilka placków pożarów- jak nam się wydaje wcale nie samoistnych tylko pomagających hodowcom w utrzymaniu pastwisk w stanie niezadrzewionym, lub powiększenie ich.

AA015

Przed zachodem słońca dotarliśmy tylko do Bocca Laparo.

AA013 (1)

Troszkę niżej po wschodniej stronie, niedaleko szlaku Mare a Mare na mapie zaznaczono schron. Zeszliśmy tam. Początkowo wzdłuż pomarańczowych znaków przez bukowy, pogięty przez wichury las. Przy bardzo ostrym zejściu obok grupki wielkich skal na kamieniu znaleźliśmy zarośniętą mchem strzałkę- Refuge. Wskazywała w lewo w gęsty las. Nie widać ścieżki, ale jest kilka kopczyków. Nie mieliśmy już wody więc nasza motywacja żeby znaleźć schron rosła z minuty na minutę. Prawie biegliśmy, na tyle na ile się dało w okropnie stromym i zasypanym leśną ściółką podłożu przez jeżyny w gąszczu bukowych pni.

AA008 (1)

Wyszliśmy wprost na blaszany dach. Chwila napięcia- czy aby otwarte…?

AA006

I chwila ulgi, jest prycza, jest stół, był nawet gaz.  Laparo to prywatna i bardzo skromna chałupka. Kartka na ścianie prosiła o wrzucenie do skrzynki 5 Euro (lub zostawienie czeku w merostwie na dole). Fundusze były potrzebne na remont dachu. Wrzuciliśmy je oczywiście. Dobrze było schronić się pod ten dach.

Share

Jesienna Korsyka-Monte Renoso

( <—wcześniejsze teksty są tu)

IMG_1240-001

Ten dzień był jednym z najpiękniejszych. Ani na chwilkę nie pogorszyła się pogoda, chociaż wiał przenikliwy wiatr.

AA017Uzbrojeni w uratowaną przed spaleniem kartkę wdrapaliśmy się po piargach po przeciwnej stronie drogi (pod wyciągiem, zaraz za jakimś śmietnikiem) i bardzo szybko znaleźliśmy w dzikim i pięknym miejscu.

AA013Ścieżka jest widoczna aż do jeziora, bywają nawet znaki (chyba czerwone).

AA012Początkowo dochodzi się do płaskich łąk (noszących ślady licznych biwaków), Lac Bastani jest wyżej niemal pod granią.

AA011Przy stawie było kilka wydeptanych dróżek, ale szlaku wiodącego w górę nie widzieliśmy. Znaleźliśmy go znów po drugiej stronie jeziorka.

AA007Najprawdopodobniej był jeszcze jakiś wariant, ten nasz kluczył w kruchych piargach i wbił się w strome skałki, a raz niepotrzebnie wylazł na boczne żebro (bez zejścia). Być może łatwiej wejść na grań po łagodniejszej, prawej stronie stoku. Łażąc w poszukiwaniu szlaku zagubiliśmy się sami. To znaczy ja widziałam ubranego na szafirowo Jose, ale on nie widział mnie- byłam zielona. Nie słyszeliśmy się, bo wył wiatr i musiałam kawałek wrócić.

AA005Grań Monte Renoso to wielkie kamieniste pustkowie. Szerokie i prawie płaskie. Można by pewnie iść grzbietem już od pagóra nad Bergerie Alzeta przez Punta Oriente..

fot Jose Antonio de la FuenteMiejsce cudowne, widoki oszałamiające, przeszkadzał nam tylko zwalający z nóg wiatr.

AA001AA032Postanowiliśmy iść dalej granią na południe, tak jak pokazano w podarowanym nam przez los opisie.

AA030AA028Większa część trasy jest prosta i łatwa, ale za Monte Renoso grań zwęża się i na kawałku robi się ostra. Nie ma trudności orientacyjnych, bo ścieżkę troszeczkę widać.

fot Jose Antonio de la FuenteMiejscami przejście wymaga przytrzymania się rękami, ale to nic trudniejszego niż w innych miejscach GR20. Nie wiem dlaczego ten wariant nie został oznakowany jako szlak. Być może ze względu na schroniska (to dłuższa trasa i poza okresem długiego letniego dnia nie da rady dojść do Usciolu. Z opisu wynika, że z Bergerie Campanelle jest 7 godzin do Plateau de Ghjalogone, i tyle mniej więcej szliśmy. Dojście do GR20 zajęło nam godzinę, kolejną na Col de Verde, a do Usciolu zostają jeszcze ze 2 może ciut więcej).

AA024AA023Troszkę mylny jest punkt gdzie trzeba zejść do widocznej z góry Bergerie des Pozzi (Col de Pruno). Niżej szlak też często znikał.

AA021Kiedy zeszliśmy do chałup  dopadły nas chmury, potem cień . Zrobiło się lodowato.

AA020Bergerie na Plateau de Ghjalogone była zamknięta, a źródło dawało bardzo mało wody. Straciliśmy tam z pół godziny.

AA017(1)Przeszliśmy jeszcze kawałek aż do połączenia z GR20, ale pomimo rączego biegu nie udało na się zejść przed nocą na Col de Verde.

AA015Rozbiliśmy namiot wewnątrz ruiny zabudowań mając nadzieję, że nikt nas tam nie wypatrzy i się nie czepi.

AA014W osłoniętym przed wiatrem lesie było jeszcze całkiem ciepło.

Share