jak się ubrać na zimową demonstrację?

Ciepło. To może trwać, może się też cyklicznie powtarzać więc warto zachować entuzjazm i zdrowie. Ciepło to spokój, to opanowanie. Ogrzanego trudniej wystraszyć czy zdenerwować. A spokój to nasz największy skarb. Tak naprawdę o niego się tak martwimy. To pokój wywalczyliśmy ćwierć wieku temu. Pewność jutra. Możliwość decydowania, bycia sobą.

Reasumując ubierzcie się ciepło. Po którejkolwiek bylibyście stronie.

Na nogi- buty na grubej podeszwie i jak najcieplejsze skarpety (to dobry moment żeby sięgnąć po walonki). Demonstracje są pokojowe, dużo tam stania, mało intensywnego ruchu, a grunt już zimny nawet kiedy nie ma mrozu. Pod spodnie- ciepłe kalesony, najlepiej legginsy z Powerstretch, na ciało -cieplej niż na zwykły spacer. Wełniana bielizna, powerstretche, highlofty na wierzch coś nieprzewiewnego- grube płaszcze, nawet kurtki puchowe (chyba, że macie Polarne). Rękawiczki, podwójne czapki (np z Rycerska z windpro). To też ważne. Też solidnie chroni.

Kiedyś przed ponad ćwierćwieczem, na Krakowskim Przedmieściu, na Nowym Świecie skandowaliśmy do uzbrojonych po zęby Zomowców: -chodźcie z nami nie z pałami…  (ze słabszymi, z tymi którym się odbiera prawa- nie z butą, przemocą i siłą). Wtedy wydawało się to oczywiste, teraz chyba się zamotało, zmętniało. Chociaż… aura u nas mniej więcej ta sama, a władza tak jak wtedy- w limuzynach.

Szlak długodystansowy

na zdjęciu oznakowanie długodystansowego szlaku – wszędzie w zachodniej Europie to samo- polska flaga.

Share

24 myśli w temacie “jak się ubrać na zimową demonstrację?”

  1. Kasiu, uśmiałam się widząc ten tytuł, chociaż to przecież w ogóle nie jest śmieszne. Ale cóż, takie czasy. Kto by pomyślał, że rozpalone koksowniki wrócą do łask :(

    1. Asiu, koksowniki chyba są teraz fe- czytałam, że straż pożarna (dzielnie) zgasiła w nocy ten pod sejmem. Jest śmieszne, i straszne też jest.

  2. ..a do mnie nie dociera, że to pogrzebane przed laty może powrócić
    Nie, obudzę się i będzie normalnie!
    Przecież to demokratycznie wybrany rząd. Rząd większości !?
    Czy my Polacy tacy jesteśmy ? Nie wierzę w to co widzę-słyszę.

    1. nie tylko my. Popatrz na Stany. Pokój to proces- tak jak pisałam przy okazji Strangera. Nie można go raz zdobyć i mieć. Trzeba codziennie się o niego starać. Byliśmy zbyt optymistyczni. Zbyt szczęśliwi, że udało nam się pokonać zło. Tyle go było, wojny, komunizm…. Patrząc na historię myślę, że ono zawsze wraca. Że to nic nadzwyczajnego. Nadzwyczajny był nasz długi spokój- tolerancja, szanse dla wszystkich, wolność słowa, nienaruszalne, chronione przez klarowny system prawa. Obyśmy tylko byli tak mądrzy, żeby wiedzieć jak to wszystko przywrócić.

  3. Parę lat minęło i temat wraca jak bumerang. Co prawda zimno jakoś przesadnie nie jest,, chyba że w duszy, żeby poradnik odzieżowy miał się przydać. Ale, no właśnie co? Wszystko co mi przychodzi do głowy trąci polityką i chyba się nie nadaje do pisania jako komentarz na blogu. To nie miejsce na takie wycieczki. A to politycy, wszyscy bez wyjątku, pchają nas w to bagno. Także podobnie jak Leśna tylko wrzucę swoje:
    f5

    1. obalenie komunizmu zajęło lata, były entuzjastyczny rok 80-ty i stan wojenny, ostatecznie reżim upadł z braku kasy dopiero po dziewięciu latach. Bumerang to najprawdopodobniej historyczny standard. Teraz, skoro radzicie odświeżyć doradzałabym wygodne buty, parasolkę i coś do ochrony oczu, z dawnych czasów pamiętam, że granaty łzawiące są nieprzyjemne w bliższym kontakcie. Kiedyś rzucało ja na nas ZOMO, a teraz… no właśnie i to jest dramat. Politycy walczą o własne stołki, tak było od tysięcy lat, nic nowego, ale dobrowolna, niewymuszona niczyim rozkazem spontaniczna (?) agresja „obrońców wiary”. To już przypomina masowe masakry i rzezie. Czyste Zło. Wiele razy trzymaliście kciuki za coś tak błahego jak moja podróż, teraz warto je trzymać za Dobro, żeby nam nie wybuchło zło.

  4. Kasiu!

    Po za tym najlepiej na ręku mieć zapisany tel. do pomocy prawnej.
    W przypadku zatrzymania niczego nie podpisywać, rządać konatktu z pełnomocnikiem prawnym,
    W razie, kiedy nie mamy siły woli by milczeć („Od żadnego człowieka nie można wymagać heroizmu” – M.Edelman), zawsze można na każde pytanie odpowiadać : „pomidor” .
    Opcja bardziej stylowa to cytat z „Dobrego Wojaka Szwejka” – „Niech żyje Cesarz Franciszek Józef i przenajświętsza panienka!”*.
    W przypadku mniej obytych literacko funkcjonariuszy – mogą nie załapać o co chodzi….
    * To porada praktyczna, zalecana przez mojego przyjaciela adwokata, klientowi po którego o 6 rano mieli przyjść i pytał się co zrobić.

    1. ewentualnie słowa Chrystusa „Wszystko, co uczyniliście jednej z tych sióstr moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”. Jest szansa, że chociaż niektórzy wiedzą jaki był dalszy ciąg. (Mt 25,40)

    2. Pimie
      Noooo, twoja wiara w obycie literackie prewencji jest zaiste bezgraniczna. Obawiam się, że można by w takim przypadku (wzywania na pomoc Najjaśniejszego Cesarza Franza Josefa) oberwać pałą jeszcze za zdradę stanu…
      Już lepsza/bezpieczniejsza do cytowania biblia.

      1. Bartek!

        To pozostaje wariant z „CK Dezrterów” (czy trzymamy się CK Monarchii) – „Ich weiss nicht” mówione z takim wyrazem szczerej bezradności, zachaczającym o niezborność….

        1. Michale, odebraliby to tak, jakbyś pokazał środkowy palec. Źli próbują nas podzielić, więc musimy się łączyć. Niektórzy kibice poparli dziewczyny, bywa że narodowcy dołączają do protestów. Dajmy im (i sobie) szansę. Wierzę w Pokój.

          1. Nasi cieszyńscy narodowcy, którzy się przyłączyli do protestu to raczej przypadek odosobniony. Ale wszystkich wymienionych sposobów możecie próbować w Cieszynie. Czasy Cysorza Franza Josefa powszechnie uważa się tu za niesłusznie minione… Tymczasem serdecznie pozdrawiam i szykuję wszystkie swoje środkowe palce na po weekendzie.

          2. wierzę w ludzi, kibice bili brawa protestom już w kilku miastach. W Diecezji Łomżyńskiej modlą się za wszystkich, demonstrujących i tych co się modlą w kościołach, bez wskazywania kto lepszy. Za to żeby znaleźli drogę do siebie nawzajem (przynajmniej teoretycznie wiem to z netu). Te rzeczy dzieją się gdzieś na marginesie, Łomża, Cieszyn, trzymam kciuki żeby tak było wszędzie. Poza tym list 27 księży, list 210 generałów i admirałów… wymowa środkowych palców jest niestety dość ograniczona, może lepiej wyjść do przeciwników z herbatą i pogadać?

  5. Z pewnością tego by właśnie chcieli – żeby „nasze drogie panie” zajęły się podawaniem herbaty, czyli tym co do nich należy.

    Tradycyjna narracja, w której umiejscawia się kobiety jako narzędzia wprowadzana pokoju i wyciszania sporu, zamiast jako partnerów w dyskusji i równorzędnych przeciwników politycznych nie ma już racji bytu.

    1. Nigdy nie czułam się narzędziem do podawania herbaty, ani nigdy nie czułam się gorsza czy słabsza od mężczyzn, więc takie myślenie nawet mi nie przyszło do głowy. Nie chodziło mi o herbatę dla władzy, tylko ludzi o innych poglądach, którzy jak widać wcale nie wszyscy potępiają protest. Zdziwili by się, są zagrzewani do walki, przedstawia im się protestujące kobiety jako potwory, agresorki, które im chcą coś zabrać. „Dziel i rządź” działa od tysięcy lat. Podzieleni jesteśmy słabsi, czyli się łączmy.

  6. Razem z Pimem trochę postroiliśmy firlejów z z naszej drogiej prewencji, nieco powzdychaliśmy za CK Austrią, a teraz warto by napisać słów parę bardziej na poważnie…
    Przemawia do mnie to co pisze Kasia. Cała ta sytuacja jest ilustracją do dziel i rządź. Ale jest też doskonałą ilustracją do starej prawdy, że dobro jest ciche a zło wręcz przeciwnie. Bardzo wiele osób nie zgadza się ze zmianą prawa przez TK jednak wcale im nie po drodze z agresją i wulgarnością z pierwszych stron gazet i czołówek mediów. Są to ludzie z bardzo różnych środowisk. Nie brak tam tak katolików jak i osób niewierzących. Ludzie podejmują inicjatywy, o których pisze Kasia, a które mają na celu zjednoczenie. Niestety trzeba ich szukać ze świecą. Mam nadzieję, że nie dla tego, że ich tak jak na lekarstwo, a dla tego że nie są nośne i medialne. Znacznie lepiej pokazać J. K. nawołującego do wojny polsko polskiej czy manifestantów niszczących kościoły. Bo to budzi emocje i nakręca sprzedaż nakładów, reklam i z czego tam żyją media. Niestety wiem też, że los próbujących jednoczyć i pokazywać prawdę jednym i drugim często przypomina los bohatera pieśni Kaczmarskiego „Mury”. „kto sam ten nasz najgorszy wróg”…
    Boli też umywanie rąk przez władzę, która chciałaby straszyć wirusem demonstrantów i nie dopuszcza do siebie, że są sprawy dla których warto narażać zdrowie i życie. Traktuje ich jak dzieci we mgle, które nie są zdolne do oceny ryzyka i samodzielnych decyzji. Władza, która nie dopuszcza do siebie, że to musiało się tak skończyć w obecnej sytuacji. Dokręcanie śruby w imię epidemii i odesłanie ustawy do TK doprowadziło do kumulacji napięć społecznych. Jeśli oni nie potrafią ocenić właściwie takich rzeczy to jak chcą kierować krajem? A jeśli popełniają błędy to powinni uznać swoją odpowiedzialność w imię wyciągnięcia lekcji na przyszłość.
    Opozycja z kolei próbuje kręcić własne biznesy i znając życie wcale ich nie interesuje los kobiet. Ewentualnie w takim zakresie w jakim może ich to doprowadzić do koryta. Nawiasem mówiąc jakoś milczy się o tym, że prócz PIS do TK ustawę zgłosiło PSL, Konfederacja i Kukiz 15 czyli opozycja.
    Naszą bronią wobec tego co się dzieje jest jedność i wspólny front…

    1. Chyba żyjemy w innej rzeczywistości, Kasiu… Z własnego skromnego doświadczenia mogłabym wyliczyć dziesiątki przykładów dyskryminacji, z byciem narzędziem do podawania herbaty włącznie (w mojej podstawówce na przykład dziewczynki były do tego zmuszane). Ile można dławić złość i w imię czego?

      1. Nawet nie to, że ktoś nie chciał dyskryminować, może i chciał, ale ja się nigdy nie dałam. Byłam straszna, złagodniałam dopiero po czterdziestce :) W liceum nie przypominam sobie żadnego przypadku dyskryminacji kogokolwiek. Na fizyce było nas 5 na 105 facetów. Raczej byłyśmy dla nich dziwne, niż gorsze. W biznesie czasem bywało, że jakiś facet się mądrzył, ale szybko żałował. Usadzałam bardzo skutecznie. Różni nas pokolenie, to były zupełnie inne czasy.
        Komu tę herbatę podawałyście?

        1. No oczywiście, wszystkie nauczyłyśmy się żyć w tej rzeczywistości, jaką nam zaserwowano. Chodzi o to żeby przyszłe pokolenia nie musiały walczyć o równe traktowanie.

          Herbatę podawałyśmy całej szkole – stałyśmy na świetlicy i nalewałyśmy chochlami z wiader. Oprócz tego jeszcze musiałyśmy zbierać pomyje i naczynia na stołówce, już po przerwie, w czasie lekcji.

          1. współczuję, ja bym posoliła, całe wiadro.
            Chłopcy nic nie musieli?
            Agnieszko, dlatego zawsze walczyłam. Polska jest zacofana pod tym względem jeśli porównujesz z Zachodem , ale jak popatrzysz na kobiety w Gruzji czy w Armenii to u nas nie jest wcale tak źle. To jest długotrwały proces. Praca u podstaw, nie liczę na żadne odgórne zmiany. Robię swoje. I niestety myślę, że w każdym pokoleniu będzie coś o co będzie trzeba zawalczyć. Ktoś zmieni prawo, jego dzieciom uda się je wprowadzić, albo dopiero wnukom. Ludzie się bardzo wolno zmieniają.

  7. A widzisz, nie przyszło mi to do głowy. Za grzeczna byłam. Oczywiście, chłopcy nie musieli, mogli siedzieć w tym czasie na lekcji matematyki.

    To prawda, są gorsze miejsca. Nie bez powodu jeżdżę w takie, w których mogę od tego całego syfu odetchnąć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.