Zachodniopomorskie

Mieszkam w Szczecinie od dawna, ale nie jestem stąd. Urodziłam się i wychowałam w Warszawie, a kiedy się tu przeniosłam Polska stała się wolnym krajem, odkryłam Alpy, stąd do nich bliżej niż w Tatry. Kilka lat później tanie loty ułatwiły mi dojazd w Pireneje (mamy wygodne berlińskie lotnisko)… I tak minęło 30 lat. Nie znam mojego województwa. Więc kiedy Leśna wyraziła zainteresowanie okolicą pomyślałam, że teraz lub nigdy. Opowiem Wam o tym, wyszło ciekawie, tymczasem wrzucam pierwszą porcję zdjęć. Zachodniopomorskie jest charakterystyczne. Pamiętam jeszcze jak mnie fascynowało przed laty. Nie wiem czy udało mi się teraz to złapać. Warunki były niefotograficzne, światło nieciekawe i płaskie. Krótki dzień.

Prawdopodobnie większość z Was zna Zachodnie Pomorze tylko od strony plaż, to jego rewers. Miejsca, które nie przyciągają turystów. Chaszcze, stare wsie, średniowieczne kościoły co krok. Plucha, wilgoć i wiatr, którego teraz na szczęście nie było. Krzyk dzikich ptaków i ciemność zimą- jesteśmy na północy. I na zachodzie, co też ma wpływ.

Share

Bohusleden – wstęp

Przez miesiąc szłam przez dziki las. To było dla mnie nowe i początkowo czułam się dziwnie. Nocą wszystko hałasowało. Krzyczały ptaki, tarły o siebie stare drzewa, namiot bombardowały żołędzie i szyszki. Brakowało mi otwartej przestrzeni, las jest klaustrofobiczny. Zamknięty. A ten był dziki, pełen zwalonych pni, wykrotów, bagien, strumyków i skał. Szłam powoli, uważnie. Chciałam sfotografować las. Ale żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba widzieć i tego przede wszystkim musiałam się uczyć. Że coś jest ze mną nie tak odkryłam już dwa lata temu w Finlandii. – Chodźmy lasem- powiedziała Leśna kiedy skończył się nam szlak- las jest przez cały czas inny, a góry- takie same… Hmm, zawsze myślałam, że jest dokładnie odwrotnie!

Przez pierwsze dni czułam się ogłupiała i dopiero po dwóch tygodniach zrozumiałam czego oczekuję od zdjęć. Ale to też nie było łatwe, las jest ciemny, gra świateł trudna do ogarnięcia, do tego trafiła się niefotograficzna pogoda. Blade, nieciekawe światło. Nic malowniczego, nic co mogłoby mi ułatwić pracę. Ze dwa ładne zachody słońca, ze dwie mgły. Pomimo tego chciałam Wam pokazać co wyszło. Uczenie się lasu to pewnie będzie dłuższy proces, a tak poczuję się zmotywowana do prób.

Szlaki, które odkryłam w Bohuslan są ciekawe, przyjemne, warte przejścia. Bardziej górskie niż myślałam, skaliste. Lasy różnorodne, na licznych jeziorach wspaniałe skaliste plaże do pływania. Borowiki i łany borówek. Prawie nie było ludzi. Widziałam może ze dwa komary. Opiszę wszystko ze szczegółami jak zwykle. Zdjęcia pochodzą ze szlaku Bohusleden. Przeszłam nim z przedmieść Goteborga do Stromstad (ok 350 km), zajęło mi to 15 dni.

Share