Opinie o Kwarkach

Pomyślałam sobie,  że przyda się nam takie miejsce. Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy mają jakiekolwiek uwagi do naszych rzeczy, również krytyczne. Można wprawdzie wpisywać opinie na stronie Kwarka, na przykład tak jak zrobiło to środowisko nurków, ale uwagi wpisane tutaj trafiają bezpośrednio do mnie i mogę na nie odpisywać – ( na sklepowej stronie nie mamy takiej możliwości, wpisy komentujące produkty mogą pochodzić wyłącznie od ich użytkowników- klientów sklepu) jeśli ktoś ma ochotę pogadać, zaproponować coś, zapytać- zapraszam tutaj.

Piszcie proszę. Ucieszę się z każdej pozytywnej opinii i na pewno ustosunkuję się do każdej opinii krytycznej, chociaż pewnie się nie ucieszę :). Ale nie o to przecież chodzi. To okazja do przemyśleń i inspiracja do działania. Jeżeli można zrobić coś lepiej, poprawimy to, chociaż czasem trudno jest zadowolić wszystkich jednocześnie. Z tego powodu od początku naszej działalności realizujemy też indywidualne zamówienia, chociaż nie zawsze możemy to zrobić bardzo szybko. Osoby o nietypowej figurze, czy te, które potrzebują jakichś bardzo szczególnych rzeczy,  prosimy o kontakt mailowy. Nie mogę obiecać, że wszystko zrobimy, ale postaramy się.

Naprawdę chciałabym, żeby kwarkowe rzeczy stały się dla Was najlepszymi i niezawodnymi przyjaciółmi, czego Wam wszystkim (i sobie samej :)) serdecznie życzę!

Kasia

26003 Razem 27 Dzisiaj

79 myśli na temat “Opinie o Kwarkach”

  1. To ja napiszę o legginsach Legginsy długie Power Stretch Pro 087101. Byłem raczej sceptyczny co do zakupu legginsów tak w ogóle, no bo jak to, facet w legginsach? Lecz ponieważ wybierałem się na trekking w Pirenejach, a wiosna co dopiero się rozpoczęła więc pomyślałem, że warto jednak coś wygodnego, lekkiego, zajmującego mało miejsca i ciepłego zakupić. Bo mogło być zimno….
    Powiem tak, jak dostałem przesyłkę i przymierzyłem to tak jakoś dziwnie się czułem, ale co tam, myślę sobie, grunt by zdały egzamin. I zdały!! Miałem jedne spodnie, windstopery, w których latem jest mi bardzo gorąco, więc na wiosenną pogodę w górach powinny być okej. Niestety nie były. Gdy wiało było mi po prostu zimno. Ale gdy założyłem pod spód legginsy, jak ręką odjął. Po prostu komfort. Pięknie przylegają do ciała i super trzymają ciepło. Mało tego, nie zauważyłem bym się jakoś pocił w nich i są wygodne. Zajmują mało miejsca w plecaku i są lekkie. Krótko mówiąc jestem bardzo zadowolony z zakupu legginsów od Kwarka. Być może kupię sobie jeszcze jedne, cieńsze, do biegania na jesień. I jeszcze mogę dodać, że po praniu wyglądają tak samo, nie kurczą się czy coś, i nic nie tracą ze swoich właściwości. A i jeszcze dodam, że na moją prośbę trochę te legginsy zostały wydłużone specjalnie dla mnie, bo mam długie nogi i szczupłą sylwetkę więc miałem obawy czy L nie będzie za krótka. Nie było żadnych problemów z przedłużeniem.

    1. Dziewczynom jest chyba łatwiej wyobrazić sobie siebie w legginsach. Moje koleżanki noszą nasze legginsy zimą jako spodnie. Nie wyglądają jak kalesony, właśnie ze względu na to, że mogą być i pod spód na wierzch, np właśnie do biegania czy na rower. Nie wiedziałam, że mogą budzić aż taki opór jako „niemęskie”:) Niektórzy faceci całkiem w nich dobrze wyglądają!

  2. Używam bielizny Kwarka od niemal 3 lat i nic złego o niej nie mogę powiedzieć. Na rynku jest sporo podobnej (przynajmniej tak mi się wydawało) i tańszej bielizny, ale chciałem spróbować czegoś z górnej jakościowo półki. Zakupiłem koszulki z Power Stretch i jazda w góry. Napakowałem do plecaka bielizny na ciepłe i zimne dni i ruszyłem na beskidzkie szlaki. I tu dopiero odkryłem podstawową zaletę tej bielizny – świetnie sprawdzała się jako ciepła warstwa w chłodniejszych porach jak i przewiewna odzież na słoneczne dni. Do tego używałem tylko bluzy soft shell oraz lekkiej kurtki przeciwdeszczowej. Pozostała odzież służyła mi wyłącznie za balast. Od tamtej pory łażę wszędzie (marsze górskie, narty zimą, trening biegowy itp.) z bielizną Kwark, przez co odpoczywają moje plecy.
    Tej zimy dokupiłem sobie jeszcze legginsy, które katowałem przygotowując się do wiosennego Harpagana. Używam ich, jak i całą bieliznę Kwarka jak zwykłą bawełnę -piorę w pralce w zwykłych proszkach, suszę na słońcu i nic nie zmienia swych właściwości. Teraz powoli zaczynam zaopatrywać pozostałych członków rodziny. Najważniejsze dla mnie jej zalety to: waga, wytrzymałość, właściwości termiczne i wygląd. Ważne pewnie jest też to, że blisko mam sklep z tymi produktami.

    1. Zajrzałam sobie na stronę harpagana, niesamowite te najlepsze wyniki, 100 km w 12 godzin i jeszcze trzeba znależć trasę! Miło mi słyszeć , że w takich warunkach też wszystko zadziałało jak trzeba, a chyba było w tym roku dość zimno?

  3. Hej, zamieszczam ta opinię sama, bo dostałam ją mailem. Jak już chyba pisałam Piotr Milaniak wybiera się z naszą wełnianą koszulką na długą i abitną rowerową wyprawę. Szczegóły na stronie: http://pedalrevolution.ovh.org/index.html
    Będzie to świetna okazja do testu w zupełnie innych niż ja to zrobiłam warunkach. Nie jest to typowa koszulka rowerowa, ale jeżeli się sprawdzi w tej sytuacji, pomyślimy o nowych wełnianych produktach. Opinia Piotra o koszulce Kwarka ( wkleiłam tak jak dostałam, na stronie Piotra jest kontakt, sądzę, że w razie wątpliwości możecie go spytać sami :

    „Odnośnie testu koszulki – jest to moja subiektywna opinia, gdyz kazdy organizm odznacza się inna termika i potliwoscia (moja potliwość – na standardowym poziomie)

    Warunki w jakich przeprowadzono test: intensywna jazda na rowerze (temp. powietrza ok. 20*C, dzien słoneczny, lekki wiatr)

    prosto po wyjeciu z pudelka – kroj, wykonanie koszulki jest bez zarzutu (truizmem byloby pisanie iż nie nie wystaja zadne nitki oraz to iz jest dobrze uszyta – pierwsza odziez Kwarka zakupiłem 8 lat temu i już wtedy wykonanie jego odzieży było na bardzo wysokim poziomie). Dodatkowo – konkurencja wśród producentow odzieży na rynku jest bardzo wysoka i byloby to powaznym minusem dla producenta w przypadkuniedbałego wykończenia odziezy.
    moja uwage zwrocil ciężar właściwy tkaniny (120g/m2) – do tej pory nie znalazłem nie znalazłem zadnego innego produktu na rynku wykonanego z merino, który cechowalby się tak niska gramatura.

    Posiadam merino z Icebreaker’a oraz Nordre – w zwiazku z wyzsza gramatura tych koszulek nie uzywam ich podczas intensywnej aktywnosci poniewaz gdy są one wilgotne/mokre od potu potrafia wychłodzić cialo nawet w cieply dzien (podczas zjazdu, etc). W związku z tym przy intensywniejszym wysilku zawsze preferowałem dzianiny wykonane z włókien sztucznych. Koszulka Kwarka dzieki niskiej gramaturze nie chlonie potu w takim stopniu jak inne dzianiny merino, które odznaczaja się wyzsza gramatura i w związku z tym nie powoduje ona dyskomfortu związanego z „wychlodzeniem”. Z mojego doswiadczenia komfort termiczny zawilgoconej od potu koszulki Kwarka jest zbliżony do koszulki wykonanej z włókien sztucznych.

    jesli chodzi o ta koszulke jako stricte rowerowa to rowerzystom moze doskwierac brak zamka w celu lepszej wentylacji – komfort termiczny jaki zapewniala koszulka był dla mnie akceptowalny ale nie jestem pewien czy przy takiej gramaturze byloby mozliwym zastosowanie zamka (zamek pewnie musialby byc lekki aby nie naciągać bardzo i zniekształcać kroju delikatnej dzianiny merino -efekt taki osobiście by mi nie przeszkadzal a zamek bylby bardzo wskazany)

    Ogolnie z koszulki jestem bardzo zadowolony – w pozniejszym okresie przetestuje ja jeszcze pod katem dlugiego okresu w trakcie którego nie zostanie ona poddana praniu.”

  4. Koszulkę z długim rękawem tzw. kajakową używam od 2000 roku. Zawsze służyła mi na kajaku, zwłaszcza w górach i nad morzem podczas sztormowego surfowania. To doskonałe wyposażenie pod „suchą” kurtkę gdy woda jest zimna. Wcześniej miałem podobny, czeski produkt z fleecu, który po prostu nie jest tak dobry. Za Kwarkiem Power Stretch Pro przemawia:
    1. komfort – naprawdę nie odczuwa się wody na ciele,
    2. trwałość materiału – praktycznie bez zauważalnych zmian po 11 latach intensywnego użytkowania w kajaku, na rowerze, na biegówkach i na snb!!! Prałem to w różnych warunkach: pralka, ręcznie i ręcznie w rzece.
    3. super szybko schnie, co podczas kilkudniowych wyjazdów ma ogromne znaczenie. Ostatnie popołudniowe lub pierwsze poranne promienie słońca wystarczą by moja koszulka (czarna) całkowicie wyschła.
    Teraz mam szczęście polecać ten produkt i inne Kwarki naszym przyjaciołom w sklepie kajakowym w Gdyni http://www.system-k.pl

  5. Jestem typowym mieszczuchem, niezmotoryzowanym w dużym mieście, dojazdy do pracy zajmują mi ponad godzinę, przesiadki, czekanie na przystankach itp. codzienność. Regularnie marznę w… we wszystko co tylko zmarznąć może :)). Ostatniej jesieni, na próbę zakupiłam leginsy z powerstretcha. Kolejne elementy planuję przed przyszłą jesienią, bo muszę przyznać, że to co okrywają leginsy wreszcie miało komfort, wreszcie było mi ciepło… i teraz mój problem, nie wiem czym je zastąpić wiosną, latem? w mieście jest na nie za ciepło :(. Czym zastąpić wygodę jaką mi dawały? naprawdę się sprawdziły, nie wypychają się jak inne spodnie, nie rozłażą po dwóch dniach jak jeansy, schną w jeden wieczór, nie świecą się i nie prześwitują jak rajstopy, nie przecierają jak tzw. lycry… i łał! superancko modelują ;). Nosiłam je do swetrów, tunik, koszul, żakietów, kozaczków, botków, naprawdę załatwiały mi większość okazji… przeliczam teraz ile rajstop do lata zedrę do sukienek? starczyło by na leginsy nr 2, sztormowe tym razem (nie chcę już zimą spodni innych niż leginsy :).
    W w związku z tym mam pytanie. Czy Kwark ma produkty dla kobiet, „na przetrwanie” do jesieni :) zanim znów będzie można nosić leginsy?

    1. Pracujemy nad malutką, bardzo damską linią. Ja sama najlepiej się czuję właśnie w legginsach i luźnej spódniczce, nic nie daje aż takiej swobody a jak się tak trochę pochodzi …wszystkie spodnie wydają się sztywne :) Napiszę o tym za kilka dni jak skończę.

  6. Witam,
    jestem zawiedziony, ze zaniedbujecie amatorow desek z zaglem, ktorych jak mniemam jest wiecej niz pletwonurkow i kajakarzy razem wzietych. Gdzie jest Aquashell do kolan, na wzor spodenek z neoprenu?A i zeglarze byliby wdzieczni, jak tylki zbryzgane przez fale, beda mieli suche! Wiec…?

    1. … jest gotowy w magazynie wzorów :) Nikogo nie zaniedbujemy, zrobiliśmy taki model i nawet już zdążyliśmy go przetestować. Kombinezon z krótkimi nogawkami i krótkim rękawem, albo normalne legginsy z Aquashell do kolan. To się nadaje tylko dla osób które zwykle są na desce, początkujący powinni jednak założyć neopren, ma sporą wyporność i jeśli przez większą część czasu pływa się obok deski w neoprenie jest bezpieczniej i cieplej. W zasadzie w kajakach jest podobnie. Aquashell jest dla osób które sobie dobrze radzą. Proszę napisać maila gdyby był Pan zainteresowany. To można w każdej chwili wyprodukować.

  7. Drogi Kwraku
    Mija już szesnaście lat, kiedy to pierwszy raz wspiąłem się na tatrzański szczyt i Ty byłeś tam z e mną. Przez ten czas byliśmy na wielu wyprawach, startowaliśmy na wielu szalonych zawodach i przepłynliśmy wiele niespokojnych wód. Dziś mogę powiedzieć, ze jesteś wiernym kompanem. Jesteś solidny i polski, a o to już ciężko w dzisiejszych czasach.
    Chce byś posłuchał mych uwag i potraktował je jako dobrą radę, a dotyczy ona wełniane koszulki
    ROZMIAR: zamówiłam M jak mam to w zwyczaju, i okazał się być sporo za mały, z czego do dziś cieszy się moja żona, która twierdzi że lepszej koszulki nie miała nigdy :-)
    Zamówiłam L, który okazał się być większy, ale w tak minimalnymy wymiarze, ze pojechałem na wyprawę w za małej ( mam 177 cm a koszulka sięga lekko za pępek )
    KRÓJ I BUDOWA: podczas aktywności sportowej, rękaw podwija się już po kilku ruchach i znajduje się tuż za łokciem. Jest też ciężko zadbać o zakrycie sporej części pleców- stan jest tak krótki że wszystko wyłazi ze spodni
    LOS KOSZULKI: jako nieodpowiednia wylądowała w koszu sprzętowym na samym dnie, gdzie leży już od roku smutna i osamotniona. Na domiar, jako jedyna została zaatakowana skutecznie przez mole, co wyraźnie nadszarpnelo jej i tak mizerna postać.
    APEL: DROGI KWRAKU! NIE CZYŃ TEGO KOSZULCE!! A i na mnie mnie mniej baczenie.
    Pozdrawiam

    1. Dzien dobry,
      Bardzo mi przykro z powodu zle dobranego rozmiaru koszulki. Szkoda, ze sie Pan z nami w tej kwestii nie skontaktowal, doradzilibysmy a za male wymienili. Byc moze nastapila jakas pomylka w rozmiarach (polozona plasko welniana koszulka jest troche dluzsza niz powerstretchowa w tym samym rozmiarze, ale zalorzona na cialo welna znacznie bardziej sie rozciaga, bardzo naciagnieta wszerz moze sie zrobic krotsza- to bardzo delikatna dzianina). Dla porownania- ja nosze rozmiar S przy prawie tym samym wzroscie co Pan-175 cm i zarowno dlugosc jak i dlugosc rekawow sa ok. To niestety zalezy tez od szerokosci i od ogolnych proporcji ciala (np. dlugosci tulowia), stad zawsze zachecamy do podawania swoich wymiarow przy zakupie, a w wielu przypadkach szyjemy na miare. W sprawie podwijania sie rekawow- mi sie nie podwijaja, ale taki problem juz sie kiedys pojawil- Panu ktory sie z tym do nas zglosil doszylismy mankiety- to pomoglo, gdyby byla taka potrzeba bardzo prosze dzwonic lub pisac. To drobiazg i mozemy to bardzo szybko dorobic. Nie robimy tego we wszystkich koszulkach bo z kolei przeszkadzaloby tym, ktorzy lubia swoje rekawy podciagac az za lokiec.
      Bardzo mi przykro, ze Pana rozczarowalismy, mam nadzieje ze przy kolejnym zakupie uda nam sie lepiej porozumiec. Kontakt jest bardzo wazny, ludzie ogromnie sie miedzy soba roznia i nie sposob dopasowac sie jednoczesnie do kazdego. Jestesmy bardzo otwarci na indywidualne dopasowanie ubran, poprawki i zmiany. Naprawde bardzo sie staramy zebyscie Panstwo byli zadowoleni. Reagujemy natychmiast- tylko musimy o kazdym problemie wiedziec.
      Przepraszam za brak polskich liter, jestem w Paryzu i nie mam swojego komputera.
      pozdrawiam

  8. Mam może nietypowe pytanie ogólnie moja aktywność to tylko jazda rowerem dodam ze jest ona całoroczna. Do teraz do jazdy używam jako bielizny koszulki stoor bioline zastanawiam się nad czymś z wełny dodam że mam zamiar ja używać tylko jesień i zima. Jestem zwolennikiem koszulek z krótkim rękawem tego kroju jest mało w sklepach staję przed wyborem czy wybrać kwarka czy devold?Jak bu pani je porównała?. Gdyby wasza miała granatowy kolor to od razu bym się zdecydował bo widzę że w porównaniu z devoldem wasze są po prostu lżejsze . Liczę na pomoc w wyborze

    1. Hmm… trudny problem :) oczywiście wolałabym żeby kupił Pan naszą, ale tak naprawdę nie mogę Panu w tej kwestii doradzić. Proponuję przymierzyć obie i porównać. Projektując koszulkę Kwarka starałam się zrobić produkt istotnie się różniący od konkurencyjnych. Nie chodzi tylko o wagę (rzeczywiście Kwark ma najlżejsze wełniane koszulki) w wełnie ważna jest również grubość włosa (odpowiada za komfort noszenia- najbardziej odczuwalnym skutkiem różnic w grubości jest gryzienie), długość włosa- odpowiedzialna za niemechacenie się, elastyczność całej dzianiny, trzymanie kształtu nawet po długim czasie, pierność, miękkość i spełnianie założonej podczas projektowania funkcji. Ja jestem z kwarkowej koszulki bardzo zadowolona, ale nie mnie ją oceniać. Nie jestem obiektywna!

      Tak na marginesie nie mamy granatu ale mamy szaroniebieski (w skrócie mogłabym go określić jako sztorm) o jeszcze mniejszej niż czarny gramaturze. Jeżeli koszulka na zimę i tylko pod spód – jest bardzo fajna, ale sama będzie chyba zbyt przezroczysta. Nie ma jej w standardowej ofercie ale robimy na zamówienia, są sytuacje, kiedy takie cieniutkie rzeczy się przydają, ja noszę w góry jako drugą (rezerwową)- damska, krótki rękaw w rozmiarze S waży tylko 50 gram.

  9. Piękne rzeczy. Szkoda, że dopiero teraz znalazłem Państwa wyroby (dzięki linkowi na stronie NGT). Na pewno coś niebawem zakupię:)
    Chciałbym żeby polskie firmy mogły z sukcesem konkurować z globalnymi markami a Polacy bogacić się i wzmacniać Polskę gospodarczo (mimo tego, że ‚rząd’ rzuca polskim przedsiębiorcom kłody pod nogi a obce interesy wspiera bardziej niż narodowe)

    Moim zdaniem powinni Państwo popracować nad dobrym logo graficznym. Dobre stylistycznie logo firmy to podstawa.
    Zauważyłem, że polskie firmy choć mają potencjał to sporo tracą przez niedopracowane szczegóły. A jak to powiedział Michał Anioł „Szczegóły tworzą doskonałość a doskonałość nie jest już szczegółem”.
    Np. firma „Roberts.pl” szyje fajne rzeczy ale strona internetowa i logo koszmarnie prowizoryczne.
    Ale widzę że np. inna polska firma „viking.pl” ma stronkę ładną można by powiedzieć na światowym poziomie. Ale ich logo „viking” niestety niezbyt wyszukane.

    A u Państwa nazwa „Kwark” też nie jest zbytnio finezyjna. Polecałbym po pierwsze zmienić nazwę na coś ciekawszego, coś co zwróci uwagę również konsumenta zagranicznego. Jako dobry przykład nazwy i logo mogę podać np. „Mountain Hardwear” – bardzo dobre neutralne logo choć lekko przydługa nazwa.
    Logo powinno mieć w sobie przekaz techniczności. Dzisiaj dobra rzecz to zaawansowana technologicznie. Np. „Under Armour” albo „X-Bionic” niech służą za przykłady. Nazwa firmy najlepiej niepowtarzalna w wyszukiwarce internetowej.
    Poza tym należałoby zainwestować w ładną oprawę graficzną strony firmowej we flashu. W kilku językach. Standardowo powinno się wybierać język klikając na flagę państwa. Można też inaczej ale ważna jest przejrzystość i schludność. Taki przykład „galeon.pl” lub „norrona.com”.
    Jeszcze jedna istotna sprawa, która ma ogromne znaczenie w sprzedaży internetowej, to łatwe opisanie rozmiarów tak aby maksymalnie ułatwić konsumentom sprawdzenie wymiarów aby człowiek mógł łatwo porównać rozmiary do swoich starych rzeczy, które użytkuje. Np. rozmiary różnią się i tak czasami amerykańskie M okazuje się jak europejskie L. To dlatego, że w ameryce ludzie są generalnie bardziej otyli niż w Europie.

    I to narazie tyle moich ‚dobrych rad’ .
    Życzę powodzenia, samych sukcesów i natchnienia w projektowaniu !!:)

    1. Dzień dobry
      Cieszę się, że nasze rzeczy się podbają. Z kłodami pod nogi to nie jest wcale aż tak źle, nam wystarczy żeby nam nie przeszkadzać. Niekoniecznie też musimy się bogacić,oczywiście marzy mi się bezpieczne i spokojne życie, ale być może gdyby było moim priorytetem zaplanowałabym je sobie inaczej. Za rady dziekuję, niektóre dadzą się zastosować- chciałabym na przykład poprawić opisy rozmiarów na stronie (ale jeszcze nie wiem jak, sporo już na ten temat napisaliśmy – zakładka rozmiary, teksty o romiarach na blogu – na razie będziemy dodawać zdjęcia na żywych osobach o różnych figurach i rozmiarach)… gdyby ktoś miał pomysł na lepsze opisanie to jak zwykle zapraszam.

      Co do nazwy Kwark – cóż zostało mi tylko zacytować Kłapouchego ( … słabo w porównaniu z Michałem Aniołem :)) – „to stary ogon (nazwa) i jestem do niego (niej) bardzo przywiązana”.
      Kwark powstał już prawie 20 lat temu i są kraje gdzie jesteśmy bardzo znani (ok. 80% naszych wyrobów sprzedajemy za granicą). Czy taka „niemarketingowa” nazwa to słuszna strategia dla małej firmy można dyskutować. Z pewnościa pojawią się różne zdania bo po szumne wręcz grafomańskie nazwy sięgają przecież chętnie politycy – mistrzowie w tworzeniu złudnych wizerunków. Czy im to pomaga? Nie wiem, moim zdaniem szkodzi.

      Taka abstrakcyjna nazwa jak Kwark początkowo przeszkadza – bo odbiega od innych nazw, a potem pomaga – z tego samego powodu. Wiem to z doświadczenia. Naszą siłą w przeciwieństwie do wielu marek nie jest wykreowany wizerunek tylko bardzo dobra jakość i serwis.
      Co do strony internetowej – z pewnością można na niej wiele rzeczy poprawić, pewnie nawet kiedyś nam się to uda. Na razie jestem z niej bardzo zadowolona, a nawet więcej jestem z niej dumna. Powstała dzieki pomocy i radom naszych przyjaciół – to ogromny prezent…czy nie jest piękny? :) Podobnie działa nasze konto na facebooku, jestem bardzo wdzięczna za bezinteresowne wsparcie wielu osób. My też staramy się podzielić wiedzą i doświadczeniem, tak jak umiemy. Naprawdę nie musi być dokładnie tak jak u innych, my też jesteśmy inni bo jesteśmy sobą.
      W zasadzie to szkoda mi czasu (i pieniędzy – nie czarujmy się koszty marketingu dużych marek są przecież wliczone w cenę ich produktów)) na nieistotne drobiazgi. Ważna jest czytelność strony, czy sklepu (wydaje mi się, że wybór języków jest dość oczywisty?), estetyka, szybkie działanie … a tak naprawdę to najważniejsi są ludzie (użytkownicy kwarkowych rzeczy, czytelnicy strony i bloga, całe środowisko osób kochajacych góry, kajaki, nurkowanie…) i oczywiście jak najlepiej wykonany produkt.
      Dziekuję bardzo!

  10. Kwark to Kwark, i Bogu dzięki!
    W tym cały jego urok, że jest inny niż wszystko.
    I niech tak zostanie, do końca świata i jeden dzień dłużej! :)

  11. Witam, jaki macie Państwo w swojej ofercie najgrubszy/najcieplejszy model odzieży?
    Chodzi mi o kilkugodzinne brodzenie w rzece/jeziorze. Potrzebuję ubrania które odizoluje mnie od zimnicy wody w lutym/marcu oraz od października do grudnia.

    1. dzień dobry
      Najgrubszy i najcieplejszy jest Highloft. Pracujemy teraz nad prototypem ocieplacza nurkowego z tego materiału (spodnie na szelkach i kurtka). Jest już po testach i wyglada bardzo obiecująco, poza tym że hmm… jest przepięknie misiowaty więc noszenie go wymga pewnej odwagi :))Pod spód warto by jeszcze założyć legginsy z Power Stretch. Inna możliwość to system stosowany przez kajakarzy górskich- long john z aquashell-u też pod suche buty- spodnie. To się sprawdza jeśli do środka (spodni, skafandra, butów) dostanie się trochę wody. Powerstretch też pomaga w takiej sytuacji, sam Highloft nie odciągnie wilgoci od skóry aż tak skutecznie- dlatego polecam go na drugą warstwę.

          1. To fajnie, jaka była by cena takich portek wrost 189 cm, waga koło 100 kg.

          2. muszę to jutro sprawdzić w firmie, bo już jestem w domu, ale rząd wielkości będzie podobny jak w kurtce- czyli ok 350 zł.

  12. Witam,
    chciałam napisać krótko o historii pewnego Kwarka w mojej rodzinie. Dawno temu (naprawdę nie wiem dokładnie kiedy jakieś 18 lat) mój starszy brat zaczął trenować wioślarstwo i wszedł w posiadanie Kwarka (ciepły z długim rękawem i stójką). 12 lat temu zaraził mnie swoją pasją pływania i podarował mi swojego Kwarka. Trenowałam z Kwarkiem przez 5 lat. Skończyłam z wioślarstwem, poszłam na studia a Kwark do szafy -jak się okazało nie na długo bo mój drugi brat zaczął jeździć na motorze. Okazało się że na motorze trochę wieje.. :) ubierał się na cebulkę.. aż pożyczyłam mu Kwarka. Zakładał go pod kurtkę motocyklową. W tym roku lipcu 2013 pierwszy raz planowałam wycieczkę w góry (Tatry). Wiedziałam że jadę na tydzień z plecakiem i nocowaniem w schroniskach. Zależało mi żeby przygotować się dobrze ale to była moja pierwsza wyprawa. Znając z opowieści ekstremalne warunki w górach poprosiłam brata żeby oddał mi Kwarka (to było jedyne ubranie któremu ufałam). Jakie było moje zdziwienie jak bluza była niemal w nienaruszonym stanie! (poza smrodkiem męskim ale okazało się że po 2 praniach już ładnie pachnie).
    Kwark wpierw pływał z moim starszym bratem, potem ze mną, potem z drugim bratem śmigał na motorze a teraz poszedł ze mną w góry! Pomimo tegorocznej cudownej ciepłej pogody w lipcu w Tatrach okazało się że bardzo się zmęczyłam wejściem na szczyt i przy zejściu było mi strasznie zimno. Dobrze że w plecaku był Kwark.

    Z moich wioślarskich wspomnień pamiętam tylko że „Kwarkiem” nazywaliśmy bluzy power strech pro. Był „Kwark długi” i „Kwark krótki”. Strasznie miło się zaskoczyłam że Kwark to firma polska, że tworzone ubrania są z pasją. Bardzo fajna strona. Nie wiem jak zakończyć. Chyba po prostu DZIĘKUJĘ!

    1. Fajnie macie, że na wszystkich pasuje ten sam rozmiar:). Miło mi to czytać. Naprawdę. Pozdrawiam serdecznie, oby sie ten (już pełnoletni) Kwark trzymał jak najdłużej!

  13. Dzień dobry,

    Czy myślą Państwo o kolekcji dla rowerzystów? Chętnie bym kupił koszulki (len/wełna), gdyby tylko miały przedłużony tył.

    1. Dzień dobry,
      Koszulki Cypr, Krym i Cecire mają przedłużone tyły, w razie czego możemy przedłużyć w innym modelu.

        1. A ja zawsze myślałam, że czarny to taka obowiązkowa klasyka! Niestety na razie mamy tylko czarny, w grubszej wełnie jest też biały, ale nie wiem czy na rower się przyda :)

  14. Dzień Dobry,

    Wprawdzie używam kwarkowej bielizny (leginsy i bluza kajakowa) z powerstretcha dopiero od niedawna (kupon na nią był zamówionym prezentem gwiazdkowym) ale w zasadzie odkąd ją posiadam rzadko noszę inną bieliznę gdy jest bardzo zimno.. Powerstretchowy komplecik jest tak cieplutki i miły w noszeniu, i faktycznie schnie w ciągu jednej nocy, że w zasadzie przy niskich temperaturach nosiłam go na okrągło..

    Spróbowałam także użytkowania leginsów ze spódniczką i mimo trudnych warunków dojazdu do pracy (część trasy pokonuję codziennie na rowerze) – jest naprawdę ok! Do tej pory chodziłam do pracy w zasadzie wyłącznie w spodniach – bo zwykłe grube rajstopy do spódnicy przy próbie jazdy na rowerze zupełnie się nie sprawdzały – było tak zimno, że nie dało się wytrzymać …- ale teraz mogę pomyśleć o bardziej kobiecych strojach codziennych…
    W pracy po tej zmianie garderoby już zapowiedzieli, że chyba wprowadzą mi obowiązek pojawiania się na spotkaniach koordynacyjnych tylko w spódnicach lub sukienkach, więc chyba muszę zacząć zbierać kasę na jakieś kwarkowe damskie stroje (spódniczki lub sukienki) przeznaczone do zadań specjalnych ;-)

    Żeby jednak nie było tylko i wyłącznie zachwytów – u mnie jakoś bluza powerstretchowa ma przykry zapach, który mi przeszkadza dużo wcześniej niż po 2tyg użytkowania – w zasadzie po 2,3 dniach nie nadaje się do dalszego noszenia bez prania (warunki testu miejskie). W górach (w wersji trekking z namiotem) jeszcze nie miałam okazji jej użytkować – choć pewnie wtedy moja tolerancja na przykry zapach byłaby troszkę większa.

    Poza tym szczegółem na minus ogólnie i tak jestem bardzo zadowolona z zakupu :-)

    Szkoda tylko, że tak późno, bo dopiero w zeszłym roku, przy poszukiwaniu informacji o Pirenejach odkryłam istnienie Kwarka.
    Gdybym wiedziała o Kwarku wcześniej – w mojej szafie byłoby teraz mniej niedopasowanych (za krótkich, za szerokich) i nie do końca fajnych ciuchów outdoorowych..

    Pani Kasiu – informacje górsko/pirenejskie na blogu to też kawał dobrej roboty – dla nas jako początkujących włóczęgów pirenejskich były bardzo pomocne :-)
    A Pireneje spodobały nam się tak bardzo, że jeszcze tam wrócimy (i teraz już z kwarkiem w plecaku) :-)

    Pozdrawiam

    1. Dzień dobry.
      W górach chyba rzeczywiście tolerancja rośnie. Ja już od dawna noszę powerstretchowe bluzy na cienką wełnę, to na pewno poprawia i zapach i uczucie świeżości. Wydaje mi się, że sporo zależy też od dezodorantu- mam wrażenie, że nie wszystkie współdziałają z syntetycznymi materiałami.

      Bardzo się cieszę, że pirenejskie informacje się przydały, dzięki :)
      Pireneje uzależniają, nie da się nie wracać :)
      pozdrawiam!

  15. Dzień Dobry,

    Jak ty zwykle bywa, stronę odkryłem całkiem przypadkowo poszukując bluzy z Power Stretch i jestem z tego odkrycia baaardzo zadowolony :) Polska firma, świetne materiały i fajne wzornictwo, a z opinii wynika że i świetne wykonanie . Super !!!

    A skoro jest możliwość skorzystać z doświadczenia innych, to zapytam:
    Czy bluza z Power Stretch będzie nadawać się na rower ? Na jakie temperatury ?

    Z góry dziękuję i Pozdrawiam

    1. Dzień dobry
      Dzięki :). Bluza z powerstretch pro jest bardzo dobra na rower, co do temperatur- raczej na zimne dni, jak z bieganiem jednym się sprawdza przy -10 a innym przy plus 5, zależy od prędkości i osobistych upodobań. Jeśli pod kurtkę to jest raczej zimowa, sama jest zdecydowanie bardziej tolerancyjna, ja używam przez cały rok.
      Pozdrawiam

      1. Dzień Dobry,
        zakupiłem i testuję już w praktyce :) Przy obecnej aurze sprawdza się znakomicie, szczególnie na rowerze. W wiosennej kurtce troszkę marzłem, a chwilę potem w samej bluzie zrobiłem kilkadziesiąt kilometrów w niesamowitym komforcie cieplnym. Super.
        Nie sądziłem tylko że jest aż tak obcisła !! Pierwsze skojarzenie mojej żony jak założyłem kaptur – nurek :) Mi, zapewne z powodu niedawnych sukcesów olimpijskich, skojarzyła się z łyżwiarstwem szybkim.

        1. Niestety przyleganie jest konieczne, inaczej nie byłoby tak sucho i tak ciepło. Mam nadzieję, ze żonie się ten łyżwiarsko- nurkowy look podobał :)

  16. Piotrze, albo Panie Piotrze, jak wolisz, ta obcisłość to taki dodatkowy motywator, ja od zakupu zrzuciłem 10kg, i dalej pięknie wszystko obciska ;-)

  17. Babia Góra w skrajnych warunkach zimowych zaliczone (nie, to nie po mnie ratownicy wyruszyli, choć miałem trochę problemów). Pierwsza warstwa „kwarkowa” sprawdziła się dużo lepiej niż lidlowa bielizna i popularna z alledrogo. Komfort cieplny zachowany bez nadmiernego pocenia

  18. Witam, ja kilka słów o bluzie z kapturem i łapkami. Generalnie jestem bardzo zadowolony: ciepła, miękka, lekka itp itd jak wyżej ;-)
    Jak dla mnie rękawy o wiele za długie i trochę zbyt obcisłe, gdy zamawiałem dołączyłem „wymiary”, ale chyba „kwarki” uznały że standardowa „s” będzie ok…
    Po kilku wypadach w góry niestety łapki się „zbiły” a w kilku miejscach nitka zmechaciła więc jestem nieco zmartwiony… Raczej szanowana jest przeze mnie ta bluza, choć oczywiście przedreptałem z plecakiem bezpośrednio na nią również spory szmat drogi.
    Ostatnio w jednym ze sklepów internetowych trafiłem na wyprzedaż kwarka i zamówiłem również „s” i ku mojemu zdziwieniu nie byłem w stanie się w nią wcisnąć… z żalem odesłałem… rozmiary z metki (tabelki) nie zgadzały się kompletnie z rzeczywistością… nie wiem czym to wytłumaczyć… pomylona metka czy próba wciśnięcia xs jako s ?
    pozdrawiam m.

    1. Dzień dobry
      1- najpierw w sprawie łapek. W większości przypadków łapki niszczą się szybciej niż np brzuch, ale nie ma dramatu. To oczywiście zależy od tego co się nimi trzyma, a konkretnie o co pociera. Myślę, że skoro są za długie i zmechacone to najprościej byłoby je obciąć. Mamy w ofercie łapki luzem, te obcięte oczywiście byśmy oddali i byłyby na trudne warunki.
      2- trudno mi powiedzieć, ale nie podejrzewałabym nikogo o próbę wciśnięcia komukolwiek XS zamiast S, bo niby czemu? Istnieje oczywiście możliwość pomyłki,zamienienia metki itp. Jesteśmy tylko ludźmi. Poza tym są też duże różnice pomiędzy indywidualnym odczuciem czy to właściwy rozmiar czy za mały. Wymiary powerstretchy mierzone na płasko zupełnie nie zgadzają się z tabelką, nie są nawet równe wymiarom ciała. Dlatego ich nie podajemy, myliłyby bardziej niż pomagały. Szkoda, że zaraz po przymierzeniu bluzy nie odesłał jej Pan jako za małej. Z tego co rozumiem była standardowa więc byśmy ją przyjęli i jeśli jest taka potrzeba uszyli na miarę.
      Jest też różnica pomiędzy modelami z długim zamkiem i tymi z krótkim lub bez. Jeśli np ta, którą Pan nosi jest z zamkiem, a ta odesłana była bez, to rzeczywiście jest pomiędzy nimi różnicą ok 2,5 cm w obwodzie klatki i proporcjonalnie w rękawach i długości. Bluza z zamkiem jest policzona jako druga warstwa na tę bez zamka.
      pozdrawiam. k

      1. A tak z ciekawości spytam, czy jak Kwarki szyje wg wymiarów niestandardowych to doszywa metkę z rozmiarem? Bo być może ta w sklepie to była normalna s a ta dla michu podrasowana s? Stąd ta różnica.
        I tak na marginesie wszystkie psp, czy to s czy to l czy xl są ciasne, bo takie jest ten materiał.

          1. witam
            zamówiona u was przyszła z metką ” s ” i poza wąskimi i długimi rękawami jest dobrze dopasowana, ta kupiona ostatnio (ten sam model z kapturem i łapkami full zip) i odesłana, miała również metkę „s” i była dużo mniejsza… w przeciwnym wypadku nie poruszałbym tego tematu. co do tej w której chodzę (zamówionej w kwark.pl) oczywiście łapki niszczą się od chodzenia z kijami i pewnie innych aktywności również, nie ma w tym nic dziwnego, po prostu czytałem gdzieś w opiniach że po praniu pspro wraca do poprzedniej miękkości nawet jeśli jest zbity. niestety te opinie podobnie jak stwierdzenia o tym iż zapachy nie pojawiają się w bieliźnie z merynosa przez miesiąc można moim zdaniem włożyć między bajki ;-)
            raz jeszcze powtórzę że bardzo lubię te bluzę i żaden wyjazd w góry itp. nie dochodzi do skutku bez jej udziału ;-) pozdrawiam m.

          2. W takim razie nie mam pojęcia co się stało tej odesłanej S-ce. Nie zmienialiśmy form. Chyba jednak pomyłka z metką.
            Przykro mi.
            Co do zapachu wełny z merynosów to nie nosiłam jej nigdy aż przez miesiąc, ale proszę mi tu nie burzyć moich poglądów! :) I tak nie dam rady zmieniać koszulki zimą. Najczęściej nie da się nawet zdjąć powerstretcha, więc do takich zastosowań głębokie przekonanie, że jednak nie śmierdzi jest zdecydowanie przyjemniejsze. Jak by tego nie nazywać nie miałam nigdy nic śmierdzącego mniej.
            Ze zbijaniem nie mam zdania. Nie zauważyłam żeby mi się zbijał. Poprzecierałam niektóre legginsy, ale po latach noszenia. Myślę, że wiele z tego typu spostrzeżeń jest bardzo subiektywnych, zależnych od tego z czym porównać. Jeśli z jakimkolwiek innym ubraniem to wydaje mi się, że wynik jest bardzo na plus dla powerstretcha. Tak jak wielokrotnie pisałam jeśli pojawi się coś lepszego na pewno się o tym dowiecie.
            Cieszę się, że to jednak jest ulubiona bluza :). Gdyby te wąskie rękawy gniotły możemy je dyskretnie poszerzyć (np wstawiając klin pod pachą). Proszę pisać w razie czego.
            Pozdrawiam

  19. Dzień dobry, a raczej wieczór ;-).
    Czy ktoś już używał rękawiczek: Rękawiczki 5 palców- highloft windpro, 099605? W jakich temperaturach się sprawdzają – zdaję sobie sprawę, że każdy inaczej to odczuwa, ale … Dadzą radę przy -15 lub nawet -20 st.? Tak niskie temp., ponieważ chciałbym używać ich na rowerze. Jak wierzchnia warstwa radzi sobie z wiatrem? Poprzednio używałem Rękawiczki 5 palców Power Stretch Pro 099606 i jakoś ;-) trzy zimy wytrzymały, ja również ;-).

    1. Dobry wieczór :)
      to moje ulubione rękawiczki. Wysiadają tylko przy bardzo silnym wietrze, są cieplejsze niż te z Powerstretch Pro, śnieg czepia się wierzchnich włosków i jakoś szczególnie nie wnika do wnętrza materiału, ale nie wiem czy wytrzymałabym aż do -20 stopni. Na wiatr lepsze są chyba te z windpro. Przy bardzo dużym mrozie i wietrze w górach zwykle zakładam dwie pary. Powerstrech i na to wind pro lub windbloc. Ale te z highloftem noszę najchętniej chociaż wyglądają jak łapy misia :). Mam je już trzeci sezon i noszę na okrągło i w mieście i w górach. Wydaje mi się, że tak do -10 powinny wystarczyć, tylko że ja bardzo marznę w ręce, więc mogę nie być najlepszym testerem dla rękawiczek. W góry zabieram zwykle 3 pary, boję się, że zgubię czy przemoczę :)

      1. Pani Kasiu czy te rękawiczki Rękawiczki 5 palców- highloft windpro, 099605 – będą ciepłe dla wiecznego zmarzlucha (marzną dość szybko końcówki palców) do temperatur do -10stopni C i przy wietrze? Czy są one wodoodporne? Ewentualnie jaki inny model (najcieplejszy i wiatroszczelny) mogłaby Pani polecić?
        Zastosowanie outdoor tereny otwarte, wiatr temp do -10st. C.

        1. Dzień dobry. Mi się sprawdzają i w górach i w mieście, ale nie są nieprzemakalne, a przy silnym wietrze przewiewają. Nie mamy niestety nic co wytrzymałoby bardzo wietrzne i mroźne warunki więc ja w takiej sytuacji noszę dwie pary – powerstretch pro i windpro. To też nie całkiem zabezpiecza przed deszczem, ale na mrozie jest bardzo skuteczne, śnieg się nie czepia. Te dwie na raz są mi potrzebne tylko czasem w górach. Zaletą takiego dwuczęściowego zestawu jest to, że szybko schnie i, że można zdjąć tylko zewnętrzne, większość czynności da się wykonać w powerstretchowych i nie trzeba całkiem odsłaniać dłoni.

  20. Kochany Kwarku nie wiem czy to odpowiednie miejsce na ten post, ale jest on niezaprzeczalnym dowodem na to jak potraficie zaskarbić sobie przywiązanie klientów:

    Miałam dziś potworny KOSZMAR!
    Śniło mi się, że Kwark ogłosił upadłość i że wasze produkty można było tylko w ‚lumpexach’ dorwać i że ludzie wystawiali je na allegro za grube tysiące z dopiskiem ‚Biały Kruk’.
    Jakiś dom aukcyjny organizował licytację bluzy PSP w moich kolorach ale o rozmiar za mały i zastanawiałam się czy się na tyle uciągnie, że warto na nią kredyt w banku brać …

    Roztrzęsiona zadzwoniłam do siostry (wierząc, że podzieli strach tak apokaliptycznej wizji) na co usłyszałam ‚Głupia! Kwark nareszcie wyszedł z cienia, większości internetowych sklepów outdorowych zmądrzała i dołączyła ich do oferty! Ostatnią bluzkę właśnie tak kupiłam’
    Po chwilowej uldze nastąpiło oczywiste pytanie:
    ‚I nic mi nie powiedziałaś??!?!’
    na co usłyszałam
    ‚Bo mówiłaś, że w tym roku OSZCZĘDZASZ!’
    Obie się tą odpowiedzią nieźle ubawiłyśmy.

    I tak proszę Państwa widmo Black Friday zostało zażegnane ;)
    The End

    PS
    Jak wiadomo kto na dobrym sprzęcie oszczędza, ten dwa razy płaci … więc te spodnie i tak zamówię ;)

    1. więc na pocieszenie- ogłoszenie upadłości jest w naszym przypadku prawnie niemożliwe :) To spółka cywilna. Odpowiadamy za wszystko osobiście własnym majątkiem i własną osobistą reputacją. Takie rynkowe gierki jak bankructwa są domeną spółek zoo (z odpowiedzialnością ograniczoną do tego co zadeklarowane i z suto opłacanymi prezesami). Także spokojnie :)

  21. Dzień dobry!
    Koniecznie muszę opowiedzieć, co wynika z 3 lat twardych testów koszulki Omega, która wygrałam w Waszym poetyckim konkursie onegdaj:)

    Ja ją kocham.

    No bo tak:
    1. W najgorsze upały nie czuje się jej na skórze, nie przylega jak lepki, bawełniany plaster; równocześnie, mimo swojej zwiewności, chroni przed słonecznymi poparzeniami
    2. Schnie 15 minut, a jeśli naprawdę, ale to naprawdę nie ma okazji jej wyprać, funkcja nocnego wietrzenia też daje radę
    3. NIGDY nie pachnie fatalnie: niezależnie, czy miałaby okazję złapać zapach podrzędnej jadłodajni, czy znużony swąd zdrożonego wędrowca – nigdy tego nie robi. Jak ona to robi???
    4. Fason może się lekko zmienia, ale nie można tego nazwać rozciąganiem-wypychaniem-etc; to po prostu nowa stylizacja:)
    5. Nadal wygląda, jakby sie szło na randkę!

    Podsumowując: dzięki Wam poznałam najbardziej zadziwiający ciuch dekady i będę mu wierna do końca moich dni. Nie zaprzestawajcie produkcji, na Boga!:)

    Z przewiewnymi pozdrowieniami
    Monika Józefczyk

    1. Dzień dobry
      Wielkie dzięki. Cieszę się, że koszulka się przydała, i że przyniosła tyle nietresujących wrażeń. Z lnem jest kłopot. Były też osoby, które dosłownie nas zmieszały z błotem, że im wypłowiało, że im się podarło, że im się zrobiła plama. Że po praniu wygląda inaczej niż nowe… że drogie. Tych ludzi było dosłownie kilkoro, na palcach jednej ręki zostanie luz, ale byli tak głośni, że zagłuszyli mi tych zadowolonych. Te wszystkie negatywne cechy są charakterystyczne dla lnu jako surowca. Pisałam o tym w opisie materiału na stronie, ale tego nikt chyba nie czyta- bo trzeba by dodatkowo kliknąć. W efekcie po mailu gdzie usłyszałam, że jestem oszustką naciągającą kogoś na 100 zł, nie zamówiłam ponownie tej dzianiny. W międzyczasie bardzo podrożała (bo nikt tego prawie nie robi, len jest trudny).
      Nie mam siły. Oszukiwanie kogokolwiek jest ostatnią rzeczą jaka by mi przyszła do głowy. Zarabiamy bardzo mało. Zaryzykowaliśmy, bo chcieliśmy pokazać genialny (naszym zdaniem) materiał. I poddajemy się. Chyba…
      Mam jeszcze nadzieję na coś utkanego inaczej, troszkę jak włosiennica (która jednak była zbyt ciężka, zbyt długo schła). Muszę troszkę ponosić, żeby na pewno wiedzieć czy jest ok. Z koloru mogę zrezygnować (więc nic nie wyblaknie), na podarcie i na plamy z soków nic nie poradzę, podobnie na gniecenie (czy mówiąc dokładniej szlachetną niejednorodność lnu). Taki już jest.
      Także nie wiem. Generalnie jestem tym mocno zdołowana.
      Tak czy siak wielkie dzięki! Dobrze wiedzieć, że są też zadowoleni nosiciele lnu:)
      Pozdrawiam serdecznie
      Kasia
      PS: nadal dostępna jest Omega z wełny z lnem- czarna

        1. mój też się dobrze nosi, stąd mój entuzjazm, ale nic to, nie podamy się, Myślę, że jeśli policzyć ile tego lnu chodzi po świecie zadowolonych musiało być znacznie więcej niż my dwie:)

  22. Dzień Dobry,

    Moje „Kwarkowe” wyposażenie:

    Kombinezon Long John z Aqua Shellu, bez rękawów – używany w kilku maratonach kajakowych (Gauja XXL(320 km) i Dipolio Issukis(170 km) no i kilku mniejszych (tak około 100 km)
    Bluza z Aqua Shellu – długi rękaw – podobnie jak wyżej.
    Skarpety z Aqua Shellu – też jak wyżej
    No i bluza polarna – jak wyżej dodatkowo na górskie zimowe wycieczki.

    Dodatkowo sprzęt mi służy w różnych kajakowych i innych zimowych wyprawach, lubię zimę w kajaku i w górach.

    Nie noszę tego wszystkiego naraz ale w przeróżnych kombinacjach. Raz tylko bluza z aqua shellu zrobiła mi niespodziankę – miałem otarcia pod pachami w maratonie na 320 km, niewielkie ale były. O wiele większe miałem po przepłynięciu 100 km z bielizną North’a.
    Ale o Kwarku – namówił mnie na to kolega, znakomity KAJAKARZ Kazimierz Rabiński, kilka lat temu – otrzymałem paczkę w chwili wyjazdu na mój pierwszy maraton na 320 km. Piszę w chwili, bo kurier podjechał pod dom, kiedy zamykałem bramę. Nie miałem możliwości testowych sprzętu, zaryzykowałem i do dziś nie żałuję.
    Niewielkie otarcia, jednorazowy incydent, więcej się nie pojawiły. Otarcia mogą wynikać z tego, że bluzę założyłem na gołe ciało, że miałem kiepską kamizelkę ratunkową (zmieniłem) lub z tego, że jestem zatyty i mam poteęrzny brzuchol. A bluza nie była szyta na indywidualne zamówienie.
    Za to ciuchy przez ostatnie kilka lat zasłużyły w naprawdę ciężkich warunkach na najwyższą, pozytywną opinię.
    Nie są tanie, ale jeżeli weźmie się pod uwagę ich długowieczność i niezmienne, moim zdaniem, parametry trzymania ciepełka (oczywiście trzeba pamiętać i przestrzegać zasad renowacji sprzętu) to naprawdę nie ma co wybrzydzać.
    Teraz jestem na etapie planowania następnej podróży po Islandii i kilka rzeczy muszę w Kwarku dokupić. Przejście przez lodowiec wymaga inwestycji w dobry i sprawdzony ciuch.
    A ten się przez lata sprawdził.
    Dziękuję Wam, no i Kaziowi :-)

    1. Cóż, zostaje nam tylko równie serdecznie podziękować Kazikowi :)
      Wiesiek, gdyby obtarcie czy dyskomfort pod pachami powtórzyło Ci się w jakiejkolwiek naszej bluzie, daj znać. Chyba znaleźliśmy sposób na usunięcie problemu nawet w gotowej rzeczy. Wszywamy w takim przypadku klin pod pachami. Zrobiliśmy to już kilka razy, zawsze z dobrym skutkiem. Wydaje nam się, że osoby o silnym mięśniu pod pachą (np pływacy) dodatkowo obdarzeni szerokimi barami trafiają czasem w jakimś punkcie tymże mięśniem na szew- usunięcie cięcia spod pachy eliminuje problem, a przeróbki nie widać. To się bardzo rzadko zdarza, ale można zaradzić, możemy to też przy kolejnym zamówieniu zrobić od razu na etapie szycie (ważne zwłaszcza przy grubych, mniej elastycznych materiałach np Aquashell)
      Bardzo Ci dziękuję za opinię i za zaufanie. Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w planowaniu!

      1. Zamówiłem ciepłe gatki i bluzę kajakową – możecie to zrobić od razu. Będą testowane prawie od razu 11 listopada mam maraton na 170 km kajakiem, Dipolio Issukis, a 26 listopada biegnę w Maratonie Komandosa.
        Będzie okazja przetestować nowe nabytki przed Islandią. Czeka je jeszcze Gauja XXL i parę zimowych weekendów w kajaku.
        Co do obtarcia to zdarzyło się raz. Cienka termiczna koszulka załatwia sprawę. Jestem przekonany, że źle założyłem warstwy. Na bluzę założyłem Long Johna. Teraz to robię odwrotnie. Poza tym mam polarka- jest taki ciepły i milutki. Wysłałem e-mail ze zdjęciem z ubiegłorocznego Dipolio Issukis – zezwalam na publikowanie, albo przekazuję Wam do tego zdjęcia wszelkie prawa. Nie wiem jaka forma lepsza. Choć jest słabej jakości to zawsze widać. Pozdrawiam.

        1. Ok, tak zrobimy. Niesamowite plany, podziwiam. Dzięki za zdjęcie. Wygooglałam sobie okoliczności, a gdzie konkretnie zrobiłeś tę fotkę? Napiszesz nam coś o tym spływie?

          PS: Wiesiek, dostałam od Patrycji 3 mapy rowerowe Islandii na 2016- te z opisanymi brodami i zaznaczonymi sklepami w dziczy chcesz jedną? Są w necie podawałam do nich link, ale zawsze fajnie mieć na papierze.

          1. Tak, jeżeli można to poproszę. I tak ją pewnie zeskanuję i wrzucę do googlasia. Zawsze targam ze sobą telefon i tablet (no prawie zawsze), Po prostu dorzuć do przesyłki.

            Dipolio Issukis (https://www.facebook.com/dipolio.issukis/?fref=ts) to nie spływ to taki maraton, rozgrywany co roku w połowie, lub pod koniec listopada. Zawsze start około 18, dystans do przepłynięcia to około 170 km. Dość ciężki, ale jak to Linas Samaskas (dusza tego maratonu) mówi. Dipolio to nie wyścig to sposób na życie. Jest fajnie bo na trasie jest sześć punktów kontrolnych. W których można się zatrzymać, trzeba się odmeldować i podać numer, zjeść i na jednym nawet przespać. Na pięciu, poza pierwszym jest ognicho ciepłe picie i zupka. Dla mnie to fantastyczna impreza. Na przepłynięcie jest 24 h. Ja to zrobiłem raz w ok. 18 h w ubiegłym roku w 22,5. Ubiegły rok było wszystko, deszcz, silny wiatr(szczególnie ostatnie 40 km) i w końcówce opad śniegu, niewielki ale śnieg. A to co mnie urzekło to atmosfera, tak jak pisze Linas, dipolio to sposób na życie. Są tam ścigacze, ale w zdecydowanej mniejszości. Jest ciężko, ale fantastycznie i niech tak pozostanie.

          2. ok, skanować to nie musisz to jest wszystko dostępne w necie. Ja lubię mieć na papierze. bo nie używam tabletów, a mój telefon tylko dzwoni (albo i tego nie chce :))
            Dzięki

  23. Moje telefony nie tylko, fajne przydatne zabawki. Na wyprawach targam telefon i tablet. Mapy mam tu i tu. A poza tym jakoś tak jestem zmechanizowany. Lubię i daję sobie radę bez cywilizacji ale pomaga. Szczególnie na lodowcu. Brak punktów odniesienia i jak jeszcze wiej i mgła to leżysz. W dzień jak Słoneczko to jest niepotrzebne ale w innych przypadkach przydają się, żeby trafić.
    A mapy to się przydają. Nie mam czasu, żeby najlepsze mapy Islandii jakie mam wrzucić do GPS-a ale może się coś wyklaruje.

  24. Jeszcze raz dziękuję z adoskonały wyrób.
    Kwark i nie tylko, ale Wy najbliżej ciała byliście ze mną na dwóch ostanich imrezach.
    DIPOLIO IŠŠŪKIS – https://www.facebook.com/dipolio.issukis/
    i MARATON kOMANDOSA – http://www.wkbmeta.pl/mk/
    W Dipolio mogłem w pełni docenić Waszą pracę – w nocy – 8 stopni na mnie i kajaku warstwa lodu od o.5 – 2 cm a w d… cieplutko.
    Zestaw na Dipolio to Bluza ze średnią stójką, kombinezon bez rękawów z aqua shell-u – skarpety też z aqua shell-u, do tego ciepłe gatki (naprawdę ciepłe.
    Na maratonie komandosa była za ciepło na więcej od Was więc tylko gatki (nomen omen leniwiec, nazwa niesamowita)
    Nie mniej ciuchy jak zwykle rewelacyjne i niesamowicie wygodne. Każdy kto przepłynie w nich 170 km, lub przetruchta przemaszeruje 42 kiloski doceni, Wasz wybór, efekt Waszej pracy i zaangażowania.
    Jeszcze raz DZIĘKI

    1. Dzięki wielkie, Ciepłe Gatki zostały w ten sposób sprawdzone pierwszy raz. Cieszę się, że się spisały jak trzeba. Przyślesz nam jakieś zdjęcia? (Na fb Diplio widzę Ciebie z soplami wiszącymi z kominiarki!) To musiały być niesamowite imprezy. Gratuluję

      1. Nie mam zdjęcia w gatkach :-), korciło mnie żeby zrobić ale w końcu estetyka zwyciężyła. To co znajdę to podrzucę. Pierwsze dwa etapy przepłynąłem w samym kombinezonie. Pod spodem ciepłe gatki i bluza. Lód był na kapeluszu, tak mam. światło w nocy choć pomaga to refleksy z wiosła, którym się mach na okrągło, męczą oczy.

        1. hmm… sople na gatkach to byłoby coś :) Kapelusz z soplami jest świetny, jak sobie radziłeś z oblodzeniem kajaka, skuwałeś?

          1. Do pewnego czasu nie reagowałem. Kajak na 24 h nie jest jakoś specjalnie załadowany. Konkretnie ten kajak to ja(110 kg) i jeszcze jakieś 40 kg luzu. Aż tyle lodu nie było. Starałem się tylko pilnować, żeby fartuch na połączeniu z kadłubem nie był oblodzony. Ewentualna wywrotka, choć ciarki mnie przechodzą jak pomyślę o temperaturze tej wody, mogłaby mieć przykre konsekwencje. Na postojach tylko starałem się, żeby rzutka asekuracyjna nie była zalodzona i tyle.
            Sople na gatkach, nie niemożliwe, nie dopuszczam do takiego wychłodzenia :-) .
            Kasiu, czytałaś w magazynie górskim artykuł p .Supergana o przejściu przez Islandię. Gazetka jest w kiskach (teraz to jakoś inaczej się nazywa), jest trochę nieścisłości. ale jak zanalizuję to napiszę. Nie przepadam za tym słownictwem zdobyłem, zwyciężyłem. Na Islandii można bywać, można ją przejść ale zaraz zdobywać. Ech jak coś nie jest podszyte krwią i sensacją to już nie wygląda atrakcyjnie.

          2. Sople na czymkolwiek przez tyle godzin od razu działają na mnie wstrząsająco, chociaż wiem oczywiście, że w praktyce człowiek jest twardy. Jakoś wytrzymuje, zwłaszcza ubrany, obyty.
            O Islandii Łukasza nie czytałam. To npm- nie ma nic wspólnego z Magazynem Górskim (który padł). Ja też nie lubię zdobywania, nie tylko tego związanego z nim słownictwa, ale też samego faktu. Niestety w części górskiej prasy jest taki trend. Możliwe, że bez tego teksty nie byłyby drukowane. Redakcja takie lubi, takich chce, może o takie wołają sponsorzy- widać, że to wszystko skonstruowane dla mas. Dla publiczności kanapowej co najwyżej zabije brawo- a my (nie tylko Ty i ja, ale cała nasza blogowa społeczność) to chyba raczej nie jesteśmy typowi. Obawiam się autorzy ulegają presji bojąc się zignorowania. To trudne, pisaliśmy o tym ostatnio z Leśną, z Barsusem. Szczególnie jeśli się samemu wie jak tam jest odbiera się to jak zgrzyt, ale Polacy się mało ruszają, nie wiedzą (tak jak sadzę myślą zamawiające takie teksty redakcje). To nie do końca prawda więc się pewnie zmieni, albo podzieli prasę. W sumie to bardzo ciekawe.

  25. O, zerknęłam co tu piszecie, więc dorzucę trochę: w tym samym npm ukazał się i mój artykuł o przejściu Nowej Zelandii, stąd mogę potwierdzić przypuszczenia Kasi – redakcja ma dokładną wizję tego, co ma być w artykułach. Napisałam w sumie dwie wersje swojego, pierwsza okazała się zbyt mglista, zbyt romantyczna i bez wyczynów, więc drugą musiałam podrasować i napisać bardziej łopatologicznie. Media mają niestety swoje wymagania.

    1. Dlatego, ja, mam obawy przed pisaniem artykułów. Napisałem jeden. Kilka razy autoryzowałem, i tak pokazało się to co redakcja chciała. Dlatego daję spokój. Organizuję sam swoje wyprawy, sprzęt dobieram sam. Mogę spokojnie pisać co chcę. Kiedyś chciałem napisać dziennik ze swoich wycieczek – niestety dziennik w swoim wyrazie miał zachęcić innych, prostych ludzi, sam jestem taki, do przezwyciężenia obaw i próby. Niestety, nie napiszę czegoś co jest niezgodne z prawdą. Wyprawy, rowerem, pieszo, kajakiem. To normalne, trochę cięższe wycieczki. Trzeba się lepiej przygotować, troszkę poćwiczyć i poukładać sobie w głowie. Ja to mogę zrobić. To wszystko. W dobie internetu, kiedy jesteśmy globalną wioską. Możemy korzystać z doświadczeń innych. Pierwsza wycieczka może być za miasto. Polska jest piękna, można wszędzie coś zobaczyć. Spać w górach, krzakach, czy nad rzekami. Trzeba tylko chcieć. Parę razy na początku(później też) przemokniemy, zmarzniemy. Zwieje nam namiot. Ale to nic trzeba to przeczekać i wstać rano, posłuchać ptaków, zrobić parę zdjęć. Wypić kawę lub herbatę i w drogę. Po kilku takich wycieczkach skończymy ze strachem – nie dam rady. No chyba, że ktoś chce w majtkach innych niż od Kwarka :-) wbiec na Munt (Blnac czy Everest), to już inna bajka. Ale wtedy znajdzie, może, sponsora, i będzie się musiał podporządkować regułom – ja płacę, ja wymagam. Bez specjalnego nagłośnienia w ostatnich latach obserwowałem Aleksandra Dobę (http://www.aleksanderdoba.pl), Sarah Outen (http://www.sarahouten.com) i Freyę Hofmeister(http://freyahoffmeister.com))

      1. To problem tylko kilku redakcji. Pisałam dla różnych pism (nie tylko outdoorowych). Bywają też wspaniałe, motywujące. Rzeczywiście wspomnienia z npm nie wywietrzały mi nawet po 10-ciu latach:) Walczyłam jak lew o każde słowo, o przecinki. O wydźwięk. Pokazało się tak, jak chciałam (prawie- bo tam tak mącili, że wiele zmian pojawiało się poza moimi plecami, już po poprawkach i nie wszystko złapałam). Nie powtórzyłam tego doświadczenia, wolę pisać u siebie- na blogu. Podobnie złe doświadczenie miałam po Podróżach- tam się sporo zmieniało, może na dobre, nie wiem, nie ryzykuję sprawdzania:).
        To, o czym piszesz- pokazanie, że „mogę to zrobić, a jak ja to i Ty”- jest poza obecnym polskim „trendem”. Dla niektórych czasopism większą wartość ma gość, który pisze- „podziwiajcie mnie, jestem bogiem”. To się sprzedaje lepiej i nie budzi w ludziach niepotrzebnych wątpliwości (czy aby słusznie robię siedząc na kanapie?) i rozterek (jechać nie jechać?)- lepiej niech kupi wycieczkę w biurze- reklamowanym na kolejnej stronie.
        Podobnie jest z niezawodnymi gatkami- „trendy” są rzeczy, które potrzebują drogiej reklamy- na tym ten prasowy biznes zarabia.

        Oj Doba to jest mocno reklamowany! (co nie zmienia faktu, że podziwiam, znam Olka od 30-tu lat, zapracował sobie na ten sukces.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *