wiatrówka Laponia

Zrobiliśmy zmianę w damskiej wiatrówce Laponii- uprościliśmy krój. Znikły szwy uwydatniające talię i biust.  Dzięki temu kurteczka stała się bardziej uniwersalna- można pod nią włożyć highlofta lub gruby sweter (nie martwiąc się o utratę linii), można nosić ją jak miejski płaszczyk. Wygląda nowocześnie i lekko, optycznie wyszczupla sylwetkę.

Długość zostawiliśmy, ale przez prostotę teraz łatwo ją skrócić- dobrze wygląda zbluzowana i związana w talii (jak koszula), można ja też podwinąć i zbluzować- w gumce na dole jest stoper.

Zrobiłam Laponii kilka zdjęć. Mi (175 cm wzrostu) zasłania biodra nawet jeśli coś ją lekko podciąga w talii (np nerka na aparat), dla Jagody (155 cm wzrostu ) była troszkę ponad kolana. Można ją też awaryjnie założyć jak spódnicę (jeśli trzeba się przebrać na plaży albo wysuszyć spodnie).

Na zdjęciach z Jagodą widać detale niemożliwe do pokazania na manekinie:  rękaw jest tak skrojony, że przy podnoszeniu rąk prawie się nie podciąga, wiatrówka jest tak długa, że się na niej siada. Poza tym jest jak Costabona-kaptur ma łatwą i skuteczną regulację, wysoka garda dobrze chroni szyję, waga i rozmiar po spakowaniu przypominają spore jabłko.

Żeby nie mnożyć bytów starą Laponię wycofujemy. Na jej miejscu w sklepie pojawi się nowa z tą samą nazwą. Po ponad pół roku noszenia (dla sprawdzenia) jestem przekonana, że ten wariant jest bardziej uniwersalny i praktyczniejszy, a do tego, że wyglądam w nim lepiej… chyba hm…nawet trochę lepiej niż bez :)

PS: Większość zdjęć to Chile– ostatni górski biwak i Valparaiso. Ostatnie  to Pireneje.

Share

BOOT 18

BOOT to długie targi, aż dziewięć dni. Mają dobre i złe strony. W weekendy jest tam tak gęsto, że w powietrzu można by zawiesić skuter, nie ma szans na internet, nie działają telefony, w łazienkach są długie kolejki i wszyscy prawie tracą głos. Z drugiej strony w tym galimatiasie (szczególnie w naszej nurkowej hali) przewija się mnóstwo fajnych ludzi, nie ma biznesowego spięcia charakteryzującego inne sportowe imprezy (np ISPO), panoszenie się dużych marek nie rzuca się w oczy i nie przytłacza. Jest dużo dobrych polskich firm, sympatycznych, zaprzyjaźnionych, mamy renomę.  Dziękujemy wszystkim, którzy do nas wpadli, cieszymy się, że udało się pogadać, pomierzyć i posłuchać uwag. Dzięki burzom (nieco skołowanych) mózgów udało się wpaść na kilka pomysłów, przez zamieszanie sporo mi uciekło nie widzę np gdzie zgubiłam Johna- naszego dystrybutora w UK… Resztę naszych dystrybutorów podpisałam ( oczywiscie na zdjęciach :)).

Share