testy nowego highlofta

Wróciłam wczoraj. W Pirenejach zaczyna się jesień. Kwitną  krokusy, żółkną brzozy, liście jagód są krwistoczerwone. Trafiła mi się piękna pogoda, poza kilkoma mętnymi dniami i niespodzianką, nocą spadł śnieg. Od razu dużo. Obudziłam się w cieplutkim, ale potwornie ciasnym namiotku dziwiąc się dlaczego wciąż ciemno. Dopiero widząc jasną rysę- miejsce gdzie pokrywa śnieżna się oberwała zrozumiałam, że mnie przysypało. Nie umiałam niestety wyjść spod pałatki nie otrząsając jej więc nie mogę Wam tego pokazać. Zeszłam wtedy aż na 1000 m i zanim wróciłam na wysokości było po zimie.

Nie napisałam wam skąd ten wyjazd i nadal czuję się skrępowana pisząc. Polartec wycofał z oferty naszego Highlofta nie informując nas. Dostałam szereg próbek, po wstępnych testach wybrałam dwie i musiałam je przetestować w górach. Potrzebuję jeszcze troszkę czasu żeby zdecydować. To dla mnie stresująca sytuacja- wolałabym mieć na takie decyzje miesiące, nawet rok, ale świat zrobił się bardzo szybki.

Jeśli komuś z Was zależy na highlofcie z kręconym włosem, który mieliśmy w ofercie od lat bardzo proszę zamówcie go jak najszybciej. Zostały nam tylko marne resztki. Na nowy, już inny będzie trzeba troszkę poczekać. Zrobimy przy tej okazji świeże formy więc jeśli macie jakieś highloftowe marzenia- piszcie, weźmiemy to pod uwagę projektując.

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nowe materiały są lżejsze, mają w składzie lycrę, z wyglądu są bardzo ładne, a w dotyku jeszcze milsze niż ich poprzednicy.

same rękawki

Co jakiś czas ktoś z Was pyta o same rękawki. Mogą być uzupełnieniem koszulki z krótkim rękawem, łatwym do zdjęcia podczas biegu lub jak się niesie plecak- mogą też być łatwe do zgubienia stąd mój pomysł żeby je jednak połączyć. Przepada przy tym możliwość wydobycia ich spod plecaka, ale dochodzi dodatkowa funkcja- szalik. Być może myślałabym o tym pomyśle dłużej, ale zdarzyło się, że ja też potrzebowałam rękawków. Od kwietnia bardzo mnie bolą łokcie. Pomaga jak się je trzyma w cieple. Same rękawki, które sobie zrobiłam ze starych skarpetek Walonek sprawdzają się przy pracy przy komputerze. Mają nawet wyprofilowane zgięcie na łokciu ( pietę)- a cała robota przy ich tworzeniu to obciąć palce (w moim przypadku już przedziurawione), ale w marszu trochę mi opadają. Bolerko, które w związku z tym uszyłam (na moje potrzeby nawet niewykończone) sprawdziło się doskonale. Zagapiłam się i zrobiłam tylko jedno zdjęcie, dwa pozostałe powstały przy okazji moich fotograficznych zabaw- troszkę też na nich widać, więc pokazuję.

To długa na 155 cm otwarta na środku rurka z powerstretchu na końcach węższa. Użyta jako szalik daje się dwukrotnie okręcić i związać, zajmuje mało miejsca, a grzeje na tyle, że często wystarcza i wyciąganie ciepłej bluzy nie jest konieczne. Bolerko nosiłam w zewnętrznej kieszeni plecaka- zawsze pod ręką, wyciągałam je nieustannie, wieczorami okręcałam na szyi i byłam z niego bardzo zadowolona.

Oszczędzenie nawet kilkudziesięciu gramów w plecaku to sukces. Ciekawa jestem co o tym pomyśle sądzicie?