Nowy numer Kontynentów- spotkanie

23 marca o 18-tej Kontynenty zapraszają do  Muzeum Azji i Pacyfiku na uroczystą premierę nowego numeru.  Już go widziałam. Jest ciekawy. Kolorowy, egzotyczny i co dla mnie zawsze bardzo ważne poruszający. To nie (turystyczno-reklamowe) ślizganie się po powierzchni i podpowiedzi gdzie spędzić wakacje (czy jakikolwiek wolny czas). To opowieść o innych kulturach, innych ludziach, innych spojrzeniach. Bardzo w duchu dawnych Kontynentów, które kiedyś przechowywałam jak skarby w specjalnym sztywnym kartonie, dla których biegałam wielokrotnie do kiosku sprawdzając czy już przyszła prenumerata. Byłam mała, a świat był dla mnie całkiem nowy. Teraz kiedy sama już dużo widziałam to uczucie zaskoczenia, otwierania oczu, sprawdzania gdzie jest mój punkt widzenia, przesuwania horyzontu jest rzadkie, dlatego tak się z niego cieszę.

Na spotkaniu można będzie kupić Kontynenty taniej i znacznie taniej zamówić prenumeratę. Ja nie wpadnę, nie wyrobię się, ale jeśli ktoś z Was jest blisko zapraszam. W nowym numerze jest też mój- bardzo skromny tekst o podróży autostopem wokół Islandii.

I koniecznie napiszcie mi co sądzicie, o spotkaniu, o Kontynentach o moich tekstach i zdjęciach, o pisaniu, o fotografowaniu… o czym zechcecie. Zapraszam!

Share

Na scenie Kontynentów w Nadarzynie

Dziękuję wszytskim, którzy wpadli. Wiem, że takie wydarzenia to pewnie nic nadzwyczajnego, ale dla mnie, odludka są ważne. Wspaniale było się spotkać, zobaczyć Was na żywo. Pogadać też o prywatnych sprawach.

Kontynenty zorganizowały nam piękną imprezę. Kupiłam sporo świetnych książek, kilka dostałam, mam autografy, poznałam autorów, w tym takich, których wyjazdy czy teksty inspirowały mnie przez całe lata, a znałam ich tylko na papierze, z ekranu. Nie zdążyłam na wszystkie „nasze” pokazy, sporo się działo na kwarkowym stoisku, ale te, które udało mi się zobaczyć były ciekawe. Najważniejszy, naprawdę wzruszający to 80 lat dookoła świata Elżbiety Dzikowskiej. Kiedy przed laty, jako dziecko, nawet jeszcze nie nastolatka z wypiekami na twarzy latałam do kiosku gdzie odbierało się prenumeratę Kontynentów (a ich tam zwykle jeszcze nie było, miały być jutro), kiedy potem przez kolejne lata kolekcjonowałam wszystkie numery, wielokrotnie przewracałam szorstkie okładki, nawet mi przez myśl nie przyszło, że spotkam któregokolwiek z legendarnych autorów. Pieprz i Wanilia Elżbiety Dzikowskiej i Toniego Halika był jednym z niewielu programów telewizyjnych jakie oglądałam. W zamkniętej za żelazną kurtyną Polsce ich podróże były jak z bajki. Teraz wszyscy możemy podróżować, wielu to robi, ale tylko nieliczni widzą świat tak, jak oni go kiedyś widzieli. Ze zrozumieniem, z ciekawością i skromnie, bez promowania siebie i popisu. Takich ludzi spotyka się w Kontynentach, dlatego tak je lubię.

Share