nowe formy wełnianych koszulek

Na Waszą prośbę dodajemy do oferty wełniane koszulki z długim rękawem o kształtach bardziej męskich i bardziej kobiecych niż uniseksowa Abeille.

Damska- Super Woman, na pierwszy rzut oka bardzo podobna do Abeille ma kształt podobny do Waszej ulubionej Bazówki MM. Węższą niż w uniseksie talię, węższe ramiona, więcej miejsca na biust i klasyczny sportowy dekolt, który dobrze się sprawdza pod plecakiem. Ze względu na damskie stopniowanie większe rozmiary nie będą miały za długich  na panie rękawów.

Męska- Super Man, ma szersze od Abeille ramiona, dłuższe rękawy, więcej miejsca w klatce piersiowej i pod pachami. W talii i biodrach została niemal bez zmian. Szwy na ramionach zostały nieznacznie przesunięte do przodu żeby nie dublowały się ze szwami innych ubrań i nie uwierały pod plecakiem. Superman jak sądzimy może zechcieć nosić ciężkie rzeczy :)

Obie koszulki uszyliśmy inaczej niż Abeille. Płaskie, widoczne na zewnątrz szwy zastąpiliśmy miększymi, bardziej elastycznymi overlockowymi, niewidocznymi z wierzchu. Takie pozwalają na większą elastyczność i wraz z nią na lepsze dopasowanie do męskich i damskich sylwetek (a o to chodziło). Z tego powodu w tych modelach nie będzie można wybierać koloru nici, po prostu nie ma sensu tego robić.

Materiał pozostaje ten sam. Wełna 100% o gramaturze 200g/m2, z jej jakości jesteśmy bardzo zadowoleni.

Koszulka Abeille nadal zostaje w ofercie. Jest mnóstwo osób, do których ten uniwersalny model pasuje.

Share

outdoorowa sukienka z Powerdry

Nazwałyśmy tę sukienkę Dessert. Początkowo nazwa miała mieć związek z koszulką Pustynną (jest uszyta z tego samego materiału), ale w miarę myślenia, a zwłaszcza w miarę noszenia projekt coraz bardziej przypominał wisienkę na torcie. Sukienka jest długa, niemal do pół uda z tyłu nieco dłuższa niż z przodu. Miękka, miła w dotyku i lekka. Zwinięta zajmuje tyle miejsca go grapefruit, waży ok 200g, po wyciągnięciu z plecaka nie jest zgnieciona. Ponieważ w założeniu miała chronić przed poparzeniem ma długi rękaw i luźny golf, który oprócz zasłaniania karku przed słońcem chroni  też przed obcieraniem go przez wiszące na szyi paski (od woreczków na dokumenty, okularów, aparatów fotograficznych…), szelki plecaków i pasy samochodowe. Golf zwisa z przodu, ale dekolt jest na tyle mały, że nie wystaje poza cień kapelusza. Krój jest luźny (taki daje więcej ochłody), lekko rozkloszowany. Sukienka zgrabnie ukrywa niepotrzebne krągłości, poupychane po kieszeniach portfele i dokumenty, pasuje do legginsów i wąskich spodni, może być też sukienką mini. Można się w niej komfortowo przebrać, lub umyć nie odsłaniając się.

Chociaż jest całkowicie sztuczna nie wydziela zapachu rozkładającego się potu- jak wiele plastików. Po kilkunastu dniach bez prania pachnie jak człowiek. Pierze się świetnie, nie nabiera plam. Po 6-ciu tygodniach noszenia pod plecakiem moja dorobiła się kilku małych zaciągnięć, najprawdopodobniej od krzaków i troszkę się powiększyła. To niestety wada tego materiału. Po wystawieniu na ostre słońce  rośnie mniej więcej o rozmiar. Najbardziej widać to po rękawach- robią się za długie, co mi akurat się spodobało- osłaniało dłonie i tym razem nie opaliłam sobie wzoru od pasków kijków.

Nosiłam tę sukienkę na gołe ciało lub na wełenkę (bywało zimno), wkładałam pod highlofta albo Laponię, wpuszczałam w przeciwdeszczowe spodnie. Sprawiła mi dużo radości. Bardzo mi czegoś takiego brakowało.

Wstawiamy ją zaraz do sklepu. Może być szara – jak mój prototyp, lub biała. Na zdjęciu pokazałyśmy kolorowe szwy, na wypadek, gdyby ktoś sobie takich zażyczył. Jak widać kolor możliwy jest tylko na dole, na brzegu rękawów i przy golfie. Resztę uszyliśmy delikatniejszymi overlockowymi szwami niewidocznymi z zewnątrz.

Zdjęcia  z czerwcowych Pirenejów.

 

Share