relacja z Sardynii

…Zabieram się za nią ale wciąż jeszcze nie jestem gotowa. Tymczasem w międzyczasie na stronie Speleoklubu w Dąbrowie Górniczej już pojawiła się relacja. Nawet jestem na kilku zdjęciach :)

http://www.sdg.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=191%3Asardynia&catid=40%3Akaniony&Itemid=81

Nic dodać nic ująć… pozostaje mi tylko pokazać więcej zdjęć i może opisać trochę osobistych wrażeń.  Na temat temperatury wody w morzu istotnie można by polemizować…  mi się wydaje, że była ciepła, w każdym razie znacznie cieplejsza niż ta w kanionach:) Wczoraj przez cały wieczór przeglądałam nasze fotografie… fajnie tam było, cieszę się że pojechałam. Powybieram co lepsze, bo z jakością w tych skrajnie ciemnych i mokrych warunkach wyszło rożnie i jeszcze o kanionach na Sardynii napiszę, na razie muszę się uporać z nawałem bieżących i nie cierpiących zwłoki spraw. Kończymy kilka nowych letnich modeli, …ale to za chwilę :)

Opublikowano Moje Góry | Otagowano , , | Skomentuj

Stanik do biegania

Tak jak obiecałam dopracowałam model sportowego stanika z Polartec Powerdry.

Przód i boki są podwójne, całość szyta na płaskich szwach na dole jak zwykle u nas- dająca się wymienić (dopasować) gumka.  Wszystkie części dotykające ciała są ustawione wewnętrzną warstwą materiału do wewnątrz, tak żeby w pełni wykorzystać właściwości Powerdry (odprowadzanie wilgoci od ciała).  Zamiast nici użyliśmy miękkiej przędzy. Stanik dobrze trzyma biust, chociaż tak jak wszystkie podobne konstrukcje- mocno go płaszczy. To ważne. Biust nie może się ruszać przy skokach, czy bieganiu- porozciągałby się i bezpowrotnie stracił swój kształt. Stanik  (…jeszcze go nie nazwałam, ale poprawię się… może ktoś z Was ma jakiś pomysł?) najlepiej dobrać kierując się obwodem w biuście- wymiar pod biustem bardzo łatwo dopasować- zostawiliśmy dostęp do gumki.

Stanik w rozmiarze 38 waży 70 gram.

Dostępny w kolorze „natural” – szwy granatowe ( ewentualnie można zmienić )- te  fajnie wyglądają razem ze stalowym lnem. No i to by było na tyle… trzeba tylko dorobić cenę i wstawić do sklepu :)

Opublikowano Kwark | Otagowano , | Skomentuj

Sardynia- pierwsze wrażenie

Miałam zamiar usiąść i rzetelnie opisać kaniony, ale troszkę się gubię w natłoku zdjęć. Dostałam wszystko, z kilku aparatów, do uporządkowania są pewnie tysiące fotek. Ja sama zrobiłam ich chyba najmniej. Fotografowałam tylko w suchych miejscach. Mój Canon nie jest wodoodporny. Łatwiej mi opanować zdjęcia, które są wyłącznie moje… więc może zacznę od początku… czyli chyba od ziół? :)

Pierwszego dnia byliśmy w kanionie Rio Pitrisconi w masywie Nieddu na północy wyspy. Wybraliśmy go bo był po drodze, poza tym wiedzieliśmy, że będzie w nim woda. Z promu zjechaliśmy już w ciemności.  Szczerze mówiąc byłam tak śpiąca, że całą tę drogę przespałam. Jak przez mgłę pamiętam jak nie udało nam się dojechać do z góry upatrzonej plaży -chcieliśmy się romantycznie przespać nad morzem, ale utknęliśmy. Mapa Google się myliła -na dróżce nie było mostu. Zrobiło się bardzo późno więc zdecydowaliśmy się podjechać w stronę kanionu. Tuż po skręcie w boczną drogę zatrzymali nas Carabinieri. O dziwo nasze wyjaśnienie, że jedziemy na kanion (grubo po północy!) natychmiast ich uspokoiło. Puścili nas, a my podjechaliśmy jeszcze kilkaset metrów wąską gruntówką i rozbiliśmy biwak w pięknym miejscu nad  małą rzeczką. Był nawet kran sprowadzający z gór pitną wodę.

Wszytko to wypatrzyliśmy w świetle latarek.  Padliśmy od razu i Sardynię zobaczyłam w zasadzie dopiero rano. Obudziłam się pierwsza, na chwilę przed świtem.  Wyszłam z namiotu jak zwykle z aparatem, z tym że zamiast tego, który mam zwykle w górach (na film)  zabrałam cyfrowy- dużą i ciężką lustrzankę. Cały świat ginął w czerwonym świetle, niestety chyba jeszcze na wpół spałam i  zdjęcia wyszły mi bardzo nieostre.

Nikt się nie ruszał, więc wróciłam do ciepłego śpiwora, a kiedy się znów obudziłam padało.

Nasz biwak otaczało całe morze pięknych kwiatów, a wilgotne powietrze wypełniał intensywny zapach ziół.

Zbocze nad nami  gęsto porastały opuncje, ale na szczęście nie trzeba się było przez nie przedzierać. Do wejścia do kanionu można się dostać polną drogą.

W dolinie rzeczki  kopry i asphodele wystawały z gęstych zarośli poprzerastanych żarnowcami czystków.  Co jakiś czas pojawiał się ogromny krzaczasty wilczomlecz, a pomiędzy białymi czystkami trafiał się pojedynczy fioletowy. Żarnowce miały już pąki, ale jeszcze nie kwitły. Wszystko wokół ociekało wodą.

Nieddu to niskie, skaliste granitowe góry. Pięknie wyglądały zwilżone deszczem, w pełni wiosennego rozkwitu. W sumie żałuję, że mieliśmy na nie tak mało czasu. Pitrisconi to jedyny kanion w tym rejonie, do którego udało nam się znaleźć opis. Najprawdopodobniej jest ich tam więcej, niestety nic o nich nie wiadomo. Kiedy się pakowaliśmy minęło nas kilka samochodów- Sardynia jest pełna  w miarę przejezdnych gruntowych dróg, niestety nikt z pasażerów nie wyglądał  na kanioningowca. Najprawdopodobniej po górach kręcili się tylko mieszkańcy i nieliczni niedzielni turyści (była niedziela). Okolica sprawiała wrażenie bezludnej i dzikiej, ale w zaroślach było kilka rozrzuconych daleko od siebie domów. Przy wyglądającej na opuszczoną polnej drodze rosły świeżo zaszczepione gruszki i co jakiś czas trafiały się płoty oddzielające pastwiska.

Opublikowano Kwiaty i inne górskie rosliny, Moje Góry | Otagowano , | Skomentuj

International Design Award

…dostałam właśnie maila z informacją kto wygrał International Design Award w tym roku i aż mnie zamurowało!…  Otóż w kategorii fashion ( którą wygrałam w zeszłym sezonie) zwyciężyła Rei Kawakubo  -czyli kolekcja Comme des Garçons!

Doskonały design, najwyższa światowa półka- prawdziwa mistrzyni.

Jak to możliwe, że na moim biurku stoi identyczna, tylko zeszłoroczna statuetka?… i jak to możliwe, że tak wielka nagroda, tak bardzo niewiele zmienia, i pozostaje tylko dowodem uznania jednych projektantów dla innych? A może zmienia tylko ja nie umiałam tego rozegrać?

Nie dowiem się, ale bardzo się cieszę, że docenione zostały tak niezwykłe i oryginalne rzeczy. Od kilku lat moda wydawała mi się ślepą uliczką, zasypaną bezduszną komercją, pozbawioną perspektyw i duszy… a może jednak?… może wcale nie jest z nią aż tak źle?… tylko szkoda, że ja już straciłam nadzieję.

Opublikowano Uncategorized | Skomentuj

sto procent lnu!

Zrobiliśmy kilka nowych letnich koszulek. Trochę to trwało, ale jest i wyszło nam świetnie. 100% lniana, leciutko połyskująca, mięciutka, cienka i bardzo lekka dzianina od razu daje się polubić. Jest podobnie prześwitująca jak lniano-wełniana z zeszłego roku, ale w dotyku wydaje się jeszcze chłodniejsza. Jest lejąca, o charakterystycznej dla lnu nieregularnej strukturze. Nie gryzie mnie nawet przy silnym nasileniu alergii (…czyli teraz :) )

Zrobiliśmy ją w pięknym stalowo niebieskim kolorze, przypominającym burzowe chmury.

Krym ( uniseks długi rękaw 100% lnu)

Majorka ( damska długi rękaw 100% lnu)

Jak widać na zdjęciach stanik pod Majorkę  (hmm…  lepiej brzmiałoby „na Majorkę” ale chyba wyglądałoby dość ekscentrycznie:) …?) tak czy siak stanik warto starannie wybrać.

Przy tak cienkiej dzianinie będzie widocznym elementem stroju. Na zdjęciach pod koszulką Krym i na plecach koszulki Majorka widać lekko zmodyfikowany kwarkowy sportowy stanik z Powerdry, który produkowaliśmy kiedyś przez lata i wciąż widuję go na zadowolonych użytkowniczkach. Samam używam czasem pod piankę. Uszyty w neutralnym jasnym kolorze z granatowymi nićmi bardzo dobrze się prezentuje pod lnem w kolorze sztormowym. Dopracujemy go w we wszystkich szczegółach  i postaram się go jak najszybciej pokazać (każda zmiana materiału wymaga niestety ingerencji w formę- prototyp wyszedł mi troszkę hmm…przyciasny :) ).

Stanik wydaje mi się interesującym rozwiązaniem dla Pań, które lubią starannie zaprojektowane zestawy. Wygląda neutralnie, ale niebieliźnianie, więc w razie potrzeby można by go też nosić jako top, np. do biegania.

Len ma swoich zwolenników i wrogów. Dla jednych jest cudownym, naturalnym, anytbakteryjnym i naprawdę komfortowym materiałem, który potrafi złagodzić najgorszy upał. Innych drażni „niegrzeczna” bo żyjąca własnym życiem struktura. Len pozbawiony jakichkolwiek dodatków leciutko „pływa”. Lniane ubranie można wyciągnąć wzdłuż lub w szerz, ale tak czy siak wygląda dobrze i zupełnie dobrze leży. Ja lubię jak jest lekko luźne. Nie da się go wyprasować na blachę (co mi pozwala nie prasować go wcale- niech widać, że to prawdziwy len, a nie jakiś idealnie gładki syntetyk :) )

Lniana dzianina lekko prześwituje (specjalnie pokazałam to na zdjęciach), ale pomimo tego, że jest tak cienka okazuje się dość wytrzymała. Lniane koszulki są znacznie bardziej odporne mechanicznie niż wełniane.W zasadzie len ma same zalety. Z natury szybko schnie, nawet wilgotny wydaje się suchy(sucha wydaje się też okryta lnem skóra), niechętnie pleśnieje, a do tego nie jedzą go mole. Koszulki, zwłaszcza te z długim rękawem całkiem nieźle zabezpieczają przed słońcem, a nawet w upał niemal się ich nie czuje.

Lniana koszulka nie wygląda jak zwykły bawełniany T-shirt, nie jest też podobna do żadnych syntetyków. Jest szlachetna, oryginalna i bardzo wygodna… i jak jej tu nie lubić? :)

PS : na zdjęciach można porównać kształt uniseksowej koszulki w rozmiarze S i damskiej w 38. Jak widać w uniseksowej lekko wiszą odrobinę za szerokie ramiona. Gdyby któraś z Pań była zainteresowana koszulkę damską o typowo T-shirtowym dekolcie proszę o kontakt. Bez problemu możemy ją zrobić. Ja sama lubię też koszulki z dekoltem w łódkę.

Opublikowano Kwark | Otagowano , | Skomentuj