białe kwiaty- czarne kwiaty

to taka dygresja, skoro i tak już przerwałam wrześniową relację. Czy Wy też robicie własnoręcznie drobne prezenty dla bliskich?

Ja postanowiłam w tym roku wydrukować zdjęcia. W toku przeglądania różnych plików (wszystkie moje filmy są zeskanowane), i rozmyślań jak też będą wyglądały w ramkach, doszłam do wniosku, że najlepsze będą zdjęcia czarno białe. Wydawałoby się,  że są  nieodpowiednie do pokazywania piękna przyrody, a już najmniej nadają się do uchwycenia urody kwiatów. A jednak na wszelki wypadek sprawdziłam i chyba całkiem nie najgorzej wyszło.

Kwiaty są ozdobne same w sobie. Ich uroda odwraca uwagę od fotografii. W czerni i bieli prezentują się dużo skromniej,  ale za to wydają się ważniejsze, głębsze, bardziej interesujące… a może tak mi się tylko wydaje? …Może wyglądają po prostu  inaczej  i to pozwala mi spojrzeć na nie w świeży sposób?  :)

Share

czarno-białe

Jak pewnie już wiecie, wciąż robię zdjęcia na filmach (wyjątkiem była Korsyka w 2007 roku… i niestety nie byłam z siebie zadowolona). Filmy mają magiczną moc i jakmś cudem, udaje mi się na nich utrwalić więcej niż  na mojej nienajgorszej cyfrowej lustrzance.

Zabieram je sobie w góry w pudełczkach, a potem pakuję w woreczki i wkładam na dno plecaka. Całkiem przyjemny rytuał. Co dzień kolejnych 16-18 klatek. Starannie wybranych, tylko tych, które wydały mi się naprawdę warte utrwalenia. To też bardzo lubię. Skupienie, które towarzyszy każdemu naciśnięciu migawki i nieodwołalność takiej decyzji. To ta chwila zostanie ze mną na zawsze… tylko ta.

Kiedyś całkiem przypadkiem zaplątał mi się w plecaku czarno-biały film. Był sam koniec września, mętna, niezbyt przyjemna pogoda, pierwszy śnieg. Zobaczcie sami:

Dwa  dni w masywie Posets- Maladeta w Pirenejach. W czerni i bieli.  Jak wam się podoba?

PS: i jak chcecie popatrzcie jeszcze tu :)

 

 

Share