jeszcze o zwierzętach

Nie da się ukryć, lubię je. Gdybym mogła, najchętniej zajęłabym się pasieniem. Krowy i konie wymagają mało uwagi, chyba zawsze są zadowolone … byłaby fantastyczna praca :)

Z obecnością zwierząt, oprócz pasterskich domków, teraz często służacych nam za schrony, wiąże się dużo innych użytecznych rzeczy. Np wodopoje, które w wielu miejscach są jedynym źródłem pitnej wody.

Wiele szlaków prowadzi starymi ścieżkami łaczącymi ze sobą hale. Te, którymi wciąż chodzi dużo zwierząt są czasem bardzo trudne do odnalezienia. Krowy i konie mają swoje cele, niekoniecznie zbieżne z naszymi. Zwykle to świeża trawa lub woda. Nie zawsze watro ufać ich śladom.

W Pirenejach zwierzęta są tak wpisane w karajobraz, że góry bez nich wydawałyby się puste.

Oprócz koni i krów  wypasa się też dużo owiec a czasem, w suchych miejscach pasą się stada kóz. W niektórych cabanach po francuskiej stronie, latem można kupić świetne sery. Najczęściej w zachodniej, bardziej wilgotnej części gór.

Schroniska często trzymają osły, które przynajmniej teoretycznie taszczą do góry jedzenie i wywożą schroniskowe śmieci. Niektóre próbuja zaglądać do plecaków i skubać jedzenie ze stołów.

Ten nie pozwolił mi wyjść, bo był zajęty… kontemplacją zachodu słońca.

1695 Razem 3 Dzisiaj

2 myśli na temat “jeszcze o zwierzętach”

    1. Ja też się kiedyś zastanawiałam, Zwierzęta są w górach od kilkuset lat, wytworzyła się równowaga, zmienianie jej teraz na siłę wywołuje jeszcze większe szkody. Zresztą urok naszych europejskich gór polega w dużej mierze na pięknych widokach z hal. Gdyby nie utrzymujące je w niezmienionym stanie zwierzęta, mielibyśmy tam las a góry stałyby się niedostępne i dzikie. Jestem wrogiem przemysłowej działalności człowieka w górach, ale pasterstwo to raczej objaw naszego współistnienia z naturą i mam nadzieję, że tej równowagi nic nie zachwieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *