Na scenie Kontynentów w Nadarzynie

Dziękuję wszytskim, którzy wpadli. Wiem, że takie wydarzenia to pewnie nic nadzwyczajnego, ale dla mnie, odludka są ważne. Wspaniale było się spotkać, zobaczyć Was na żywo. Pogadać też o prywatnych sprawach.

Kontynenty zorganizowały nam piękną imprezę. Kupiłam sporo świetnych książek, kilka dostałam, mam autografy, poznałam autorów, w tym takich, których wyjazdy czy teksty inspirowały mnie przez całe lata, a znałam ich tylko na papierze, z ekranu. Nie zdążyłam na wszystkie „nasze” pokazy, sporo się działo na kwarkowym stoisku, ale te, które udało mi się zobaczyć były ciekawe. Najważniejszy, naprawdę wzruszający to 80 lat dookoła świata Elżbiety Dzikowskiej. Kiedy przed laty, jako dziecko, nawet jeszcze nie nastolatka z wypiekami na twarzy latałam do kiosku gdzie odbierało się prenumeratę Kontynentów (a ich tam zwykle jeszcze nie było, miały być jutro), kiedy potem przez kolejne lata kolekcjonowałam wszystkie numery, wielokrotnie przewracałam szorstkie okładki, nawet mi przez myśl nie przyszło, że spotkam któregokolwiek z legendarnych autorów. Pieprz i Wanilia Elżbiety Dzikowskiej i Toniego Halika był jednym z niewielu programów telewizyjnych jakie oglądałam. W zamkniętej za żelazną kurtyną Polsce ich podróże były jak z bajki. Teraz wszyscy możemy podróżować, wielu to robi, ale tylko nieliczni widzą świat tak, jak oni go kiedyś widzieli. Ze zrozumieniem, z ciekawością i skromnie, bez promowania siebie i popisu. Takich ludzi spotyka się w Kontynentach, dlatego tak je lubię.

1530 Razem 3 Dzisiaj
Share

6 myśli na temat “Na scenie Kontynentów w Nadarzynie”

  1. Ja nie mogłem się doczekać na nowy numer Poznaj Świat – i później w oczekiwaniu na następny wielokrotne czytanie tych samych artykułów :) Pozdrawiam

  2. Już dawno nie czytałem. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio :) Jako dziecko interesowałem się światem i podróżami (tak ogólnie) – i chyba tak po przeczytaniu „W górach wysokich – kompendium” już ukierunkowałem się bardziej na góry. Pewnie jakoś wtedy przestałem czytać Poznaj Świat – ale będę musiał kupić i zobaczę jak to teraz wygląda :). Spróbuje porównać. Potem nadeszły lata 90 i w księgarniach zaczęło się pojawiać sporo książek o tematyce górsko-podróżniczej jak też nowych czasopism. Teraz mamy internet i jesteśmy „zarzuceni” informacjami – problemem jest tylko jakość i styl tego co ludzie piszą. Nawet ci bardziej znani podróżnicy na swoich blogach popadają w komercje, samouwielbienie, niewiedze, ignorancje i brak samokrytyki. Przyznasz mi prawdopodobnie Kasiu rację że nie można po dwu tygodniowym pobycie powiedzmy w Pirenejach być ekspertem w tym temacie. Sam się dowiaduje nowych rzeczy w tematach które wydaje mi się że znam i muszę ciągle weryfikować swoje wcześniejsze poglądy. Co niektórzy zapomnieli że teraz łatwiej jest informację zweryfikować. Sam regularnie zaglądam tylko na trzy polskie blogi o tematyce górskiej i kilka ludzi z poza granic naszego kraju.

    1. zajrzyj kiedyś i obejrzyj też Kontynenty, jestem bardzo ciekawa co powiesz. To, o czym wspominasz to dzieło internetu- bezkrytycznego, niepoddanego żadnej ocenie wielbienia siebie. Na wzór i podobieństwo wielkich marek- czyli każdy krzyczy- „jestem najlepszy”! Nie chcę wybielać takich ludzi, ale jestem przekonana, że zderzenie z pismem, które pokazuje inny punkt widzenia podziała dobrze. Oczywiście, że okrzykiwanie siebie ekspertem po jednym czy nawet kilku podróżach jest śmieszne. Pytanie czy autorzy tych śmieszności to wiedzą i skąd mieli by się dowiedzieć skoro świat opanowali spece od marketingu? I uczą krzyku. Obawiam się, że mało wnikliwi ludzie nie wiedzą, że można być skromnym i żyć, nie zniknąć w tłumie. Najprawdopodobniej puszą się, bo chcą zaistnieć. Ja ich nie skreślam i nie oceniam. Obserwuję, czekam i mam nadzieję, że to się zmieni.

  3. Dziękujemy Kasi za wszelkie prezenty :)
    Bardzo dobra okazja aby przymierzyć wszystko co się chce.
    Bluza z łapkami dla Marty rewelacyjna, i te łapki, koniecznie trzeba wstawić zdjęcie takiego rozwiązania. Szalik dmuchany również. Owijamy szyje a on rośnie uszczelniając przestrzeń między szyją, szalikiem a kurtką.
    Zdjęcia Kasi na wystawie większego formatu niż te monitorowe i lepiej to widać w formie drukowanej. Kurtki Robertsa świetnie leżą. Kaptur jest tu świetnie rozwiązany.
    Miła atmosfera spotkania. Właściwie to główną przyczyną przyjazdu do Nadarzyna było stoisko Kwarka. W tym roku znacznie obszerniej w pokazy, gwiazdy i atrakcje.
    Do zobaczenia za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *