Majorka- Serra de Tramuntana

Tak sobie myślę… W sumie, to teraz jest bardzo dobry czas na Majorkę :) Niekoniecznie kaniony, nie każdemu się spodobają, ale na zwykłe górskie łażenie . (Tak na marginesie też na wspinanie, ale to już inna sprawa)

Serra Tramuntana to  niezbyt wysokie góry. Puig Major ma tylko 1445 metrów i prowadzi na niego droga…Nic ambitnego, ale to mała wyspa, podchodzi się często z dołu, czyli z poziomu morza, w sumie podejścia wcale nie są aż takie małe.

Góry są skaliste. Żółte, bardzo malownicze, na szczytach poszarzałe wapienie. Same wierzchołki są wypłaszczone, ale północne stoki spadają do morza stromymi, pociętymi licznymi kanionami, urwiskami.

Góry w wielu miejscach są zupełnie dzikie. Wzdłuż wybrzeża i w rejonie najwyższych szczytów wyznakowano trochę szlaków, często starymi drogami dla mułów (np Binarix, część tej ścieżki przeszliśmy podchodząc do kanionu). Piękna wijąca się początkowo wśród pomarańczowych i oliwkowych gajów historyczna, kamienna droga.

Oliwki na Majorce mają po kilkaset lat, są malowniczo powykrzywiane, naprawdę niezwykłe. Pomarańcze… cóż właśnie teraz jednocześnie spadają z drzew i kwitną. Wszędzie sprzedawany jest świeży sok, pomarańcze są tanie, słodkie, leżą pod drzewami w sadach, na stokach kwitną już też brzoskwinie, przy drogach judaszowce. W lasach przekwitają wrzośce, a na słonecznych zboczach zaczynają rozkwitać żarnowce.

Piękna wyspa, wiosną raczej mało uczęszczana. W górach nie będzie  śniegu, podobno zwykle, wcale go nie ma. Jeśli ktoś nie może doczekać się lata, a nie przepada za zimowym łażeniem, Majorka wydaje mi się całkiem fajna. Mała, w sam raz na tydzień.  Świetna alternatywa dla Beskidów. Jest klika schronisk, we wsiach hostele i schroniska młodzieżowe. Sama bym chętnie jeszcze raz pojechała:)

Kaniony na Majorce- tak dla kontrastu

Kilka lat temu na przełomie marca i kwietnia, kiedy większość znajomych szusowała w Alpach korzystając z tańszych pod koniec sezonu wyciągów, zachciało nam się Majorki.

Nie dlatego, że odechciało nam się nart. Wyłącznym powodem tak wczesnego wyjazdu były warunki. Na Majorce latem woda zanika, kaniony są suche, a my bardziej lubimy właśnie te mokre :)

Majorka , pn wybrzeże, widok z wyjścia z Motrixa

Złudzenie, że Majorka jest ciepła, prysło od razu po przyjeździe.  Padał śnieg z deszczem, wiało od morza, temperatura rzadko wzrastała powyżej 10 stopni. Po pierwszym łatwym kanionie, w który wskoczyliśmy dla rozgrzewki ( Valdemosa) wpadł nam jeszcze do głowy idiotyczny pomysł popływania w morzu… ( przy okazji, przecież i tak byliśmy już w piankach :))  najtwardszy (Przemek) wytrzymał 10 minut. Jakoś nie wracaliśmy do tego tematu :)

zimna woda, Binarix

Woda była lodowata. Pomimo grubuch pianek marzliśmy jak nigdy w życiu ( napisałam o tym kiedyś do NPM-u)

Kaniony były oślizłe i ciemne. Przebieranie się na początku i końcu po prostu przeraźliwe :) Na domiar złego te, od których zaczęliśmy były średnio ciekawe i łatwe.

Trochę pływania, cóż pływałam już w ciekawszych miejscach :)

Nieskomplikowane zjazdy, zimno i przeciąg.

Tobogany przy dużej wodzie też troszkę inne niż latem :)

A na zjazdach strumienie troszeczkę zwalały nas z nóg.

Na szczęście trafiły nam się dwa bardzo ciekawe kaniony Mortrix i ciąg GorgBlau- Sa Fosca-Pareis.

dostęp do morza, MotrixW opisie Motrixa w nowo wydanym ( po polsku) przewodniku Kanioning Johna Bulla jest błąd. Wcale nie trzeba wspinać się po pozostawionych w kanionie linach z powrotem pod górę kanionu. Przy spokojnym morzu można wydostać się z kanionu łodzią, do której trzeba przepłynąć kawałek wpław. Kiedy może nie jest spokojne ( nie było),  a nie ma się ochoty płącić za wynajecie łodzi (ok 100 Euro), żeby wyjść z Motrixa trzeba się trochę powspinać.

Nic trudnego, we wszystkich miejscach, które tego wymagają trasa jest ubezpieczona linami.

Problemem są tylko przeraźliwie ostre skały. Pościeraliśmy sobie opuszki palców tak, że straciliśmy linie papilarne :) Być może w czasach kiedy był pisany przewodnik ta via ferrata jeszcze nie istniała.

Najpiękniejszym i najciekawszym kanionem Majorki jest Gorg Blau, przechodzący w podziemny, trzygodzinny odcinek zupełnie pozbawiony światła- Sa Fosca. ( Ciemność)

Tego dnia zmarzliśmy tak bardzo, że niewiele zdjęć wyszło nam ostro. To być może … jak przypuszczamy ujawniło jakiś rąbek prawdziwej natury Wojtka, Czy on Wam kogoś nie przypomina? :)

Ostatni odcinek jest już bardzo ciemny, niemal schowany pod ziemią. Chwilę dalej rzeka znika w jaskini i dzienne światło zupełnie zanika. Te kilka godzin niełatwego kanionu, w nikłym świetle czołówek  było jednym z moich najciekawszych kanioningowych doświadczeń.

W Safosce nie robiliśmy zdjęć. Było już zbyt późno, Znależliśmy się tam przypadkiem.  Mieliśmy zamiar wyjść i wrócić  następnego dnia, ale w francuskim przewodniku, który mieliśmy błędnie opisano wyjścia. Przy bardzo dużej wodzie ten kanion zupełnie nie odpowiadał opisowi. Chętnie wróciłabym tam jeszcze raz z dobrą lampą błyskową i aparatem. Kiedy wyszliśmy ściemniło się i ostatni, łatwy już, prowadzący aż do morza odcinek przeszłiśmy  nocą, marznąc straszliwie.

Jak tu nie tęsknić za słoneczną Sierra de Guara ? :)