wierzbówki

Pisząc wczoraj o pirenejskich kwiatach nic nie wspomniałam o wierzbówkach. Są pospolite, występują i w Alpach i w Tatrach. Na nizinach często porastają niekoszone łąki, mijam sporą kępę codziennie w drodze do pracy.  Można by o nich zapomnieć gdyby nie to, że to przecież taka piękna roślina.

Wierzbówki kwitną od końca lata aż do dużych mrozów. Są ekspansywne. Jesienią wielkie wierzbówkowe kępy zabarwiają całe hale na piękny róż.

Kiedy skończy się okres kwitnienia, cała roślina przebarwia się na jaskrawy ognistoczerwony kolor.

A kiedy skończy się i to, łąki zdobią malowniczo poskręcane, zaschnięte owocostany, nadal piękne, nawet jeśli odleciała już większość  pierzastych, białych nasion.

Wierzbówki są wszechobecne. Kojarzy mi się z nimi mnóstwo pięknych wspomnień. Prawdopodobnie każdemu… pamiętacie wierzbówkowe kępy, poprzerastane malinami na Równi Waksmudzkiej i Polanie pod Wołoszynem?  Teraz pewnie towarzyszą im też dojrzałe jarzębiny, nici babiego lata… i to przejrzyste jesienne powietrze…  Jaka szkoda, że to już koniec lata…

3027 Razem 3 Dzisiaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *