ciepła bielizna na zimę

Zaczynam już trochę marznąć, pewnie nie tylko ja… Postanowiłam więc zaanonsować kilka zapowiadanych już wcześniej drobiazgów, które wstawiamy do sklepu jesienią (czyli w zasadzie już teraz :))

To kilka modeli uzupełniających naszą ofertę z grubej 100%wełny merynosów o gramaturze 200g. Podobnie jak dwie koszulki Abeille i Cecire, które polecałam jako lekką drugą warstwę na lato, koszulka 80- bardzo zbliżona do naszej powerstretchowej 80000, może być biała lub czarna.

Do wyboru są wszystkie kolory nici, których używamy w kolekcji powerstretch. Na czerni i bieli pięknie wyglądają: czerwony, ocean blue, granatowy, pomarańczowy, szary, oczywiście również czerń i biel  zastosowane monochromatycznie lub kontrastowo.

80 ma typowy kwarkowy dopasowany krój. Jest długa. Ma lekko przedłużony tył i wysoki miękki golf, który ławo złożyć na pół.

Zasuniety pod szyję wyglada jak kołnierzyk polo. Spód zamka osłania listwa.

Dałam tej koszulce prostą nazwę, bo wróżę jej sukces, jaki odniosła jej starsza siostra -powerstretchowa 80 000. To bardzo uniwersalny, pasujący niemal do wszystkiego i użyteczny w każdych warunkach ciuch. Ciepła bielizna zimą, lekki sweterek na lato. Do tego piękny i trwały naturalny materiał- 100%, ale niegryząca i pierna w pralce wełna. To model uniseks. Dzięki temu że materiał jest bardzo miękki dopasuje się do każdego kształtu ciała. Nie ma potrzeby wykonywania dodatkowych cięć.

Wełniane kalesony Suwałki zrobiłam z myślą o miejskich zimowych dniach. Zestaw nasza cienka wełna i powerstretchowe legginsy jest w górach idealny, ale w mieście przyda się taka ciepła, ale jednak dość cienka wełniana warstwa, która pięknie uzupełni niewystarczająco ciepłe spodnie, a wewnątrz nie będzie zbyt mocno grzała. Nie będzie też pogrubiać, ani w żaden sposób przeszkadzać. Suwałki mogą być czarne i białe. Jest wielki wybór kolorów nici.

Podobnie jak inne nasze kalesony i legginsy Suwałki maja dużo miejsca na pośladki, szeroko skrojony krok- zapewniający trwałość i swobodę ruchów, i regulowaną gumkę. Na dole wszyliśmy mankiety zapobiegające podjeżdżaniu podczas chodzenia. To też ubiór uniseks.

Uzupełnieniem oferty ciepłej bielizny sa też długo oczekiwane wełniane bokserki Leniwiec. Też uniseksowe. Skroiliśmy je jak spodnie do biegania– nie maja szwów na wewnętrznej stronie ud. To przedłuży ich trwałość i nie spowoduje dublowanie się szwów bielizny i spodni. Podwyższony tył świetnie zabezpiecza plecy, gumkę w talii można wyregulować.

Leniwce przydadzą się każdemu zmarźlakowi w mieście i na urlopie. Do wyboru są czarne i białe, a zastosowanie własnego koloru nici może istotnie ułatwić odnalezienie swoich :)

PS: do koszulek przez pomyłkę przyczepiły się nam zawieszki Powerstretch, postaram się to jakoś ze zdjęć usunąć, powtórzenie jest niemożliwe, bo nasza modelka przemierza właśnie Pireneje (oczywiście w wełnianej koszulce :))

 

 

 

20298 Razem 30 Dzisiaj

36 myśli na temat “ciepła bielizna na zimę”

  1. Przepięknie skrojone projekty, jak zawsze w Kwarku. Zdecydowanie wróżę im sukces, bo…

    Ostatnio wreszcie się przełamałem przed legendarnym wysokim kosztem inwestycyjnym i do swojej kolekcji ubrań z syntetycznego Power Stretch od Kwarka dodałem kwarkową cienką koszulkę wełnianą z krótkim rękawem. Jak sobie tak podliczyłem swoje wełniane zakupy z ostatnich 3 lat, wyszło mi już jakieś dziesięć koszulek, sześciu różnych firm. Tak w sumie 3 są godne polecenia, jedna szwedzka – zupełnie nieznanai świetna bielizna i dwie takie same od potentata z Nowej Zelandii, ale z serii codziennej, bardzo mało popularne, ale świetne. Sam dno mojej skali produktów wełnianych stanowią produkty z sieciówek, sportowych, albo i nie, co najdziwniejsze kosztują niemal tyle co kwarkowe, a łapią zapach po jednym dobrym bieganiu i już go nie chcą stracić.. Bardzo rozczarowały mnie produkty z różnych serii sportowych potentata tego rynku z Nowej Zelandii, tych produktów mamy z żoną kilkanaście, także to raczej nie jest przypadek, a zdanie o nich mamy wspólne. Kiepsko skrojone, wełna ma słabe właściwości, szybko się niszczy nawet przy niezbyt wyczynowym używaniu i są bardzo, ale to bardzo drogie..

    Szkoda mi trochę, że rynek tych ciekawych produktów jest już tak zepsuty i mam też wątpliwości, czy warto go dalej rozpoznawać, skoro znalazłem już producenta doskonałego. Przyznaję, że zakupy w popularnych sieciówkach są bardzo mocno frustrujące i musiałem po tych testach robić odwyk od wełny…

    Kwarkowego merino nie zdejmuję od tygodnia, a należę do śmierdzących samców.. Biegam w niej i łazikuję co dzień, zaliczyła już przeprowadzkę, dzielnie znosi miętoszenie mojego 10-cio miesięcznego szkraba, nie mam ochoty jej zdejmować… Nie pachnę źle bo by mnie Renata przegoniła, po bieganiu trochę mocniej, ale szybko ten zapach gubi, ciekawe ile żona ze mną wytrzyma w tej koszulce? Stawiam sobie za cel dwa tygodnie…

    A najbardziej mi wstyd mojego nieracjonalnego lęku przed legendarnym, wysokim kosztem inwestycyjnym produktów Kwarka. Potrzebowałem 3 lat, żeby się przekonać, że Kwark jest po prostu tani, nawet w porównaniu z sieciówkami, a szukanie okazji, promocji i wyprzedaży to strata czasu.. O jakości i wytrzymałości nie piszę bo są równie legendarne.

    To idę potruchtać :-)

    1. Radku, zawstydzasz mnie :) Bardzo się cieszę, że wełenka Ci się podoba. Troszkę mnie tylko przeraża odpowiedzialność za Twoje małżeństwo,… mam nadzieję, że Renata wytrzyma z Tobą znacznie dłużej;)

    2. Witam Ciebie Radku. Mam pytania odnośnie noszenia bielizny z Power Stretch Pro na gołe ciało. Jestem alergikiem i niestety większości materiałów syntetycznych moja skóra nie trawi. Zawsze kupuję ubrania luźne, by jak najmniej podrażniały skórę. Na próbę kupiłem dwie koszulki z Power Dry i jestem naprawdę zadowolony. Nie miałem do tej pory żadnych odczynów alergicznych po tym materiale. Jak to jest z chyba grubszym materiałem Power Stretch Pro? Czy też doświadczasz sytuacji, gdzie po górskim trekingu zrywasz z siebie przepoconą syntetyczną garderobę a skóra to jedna wielka rana? Mam kilka tzw stretchy z różnych firm i prawdę pisząc czekają na kontener PCK. Podobnie jak Ty doszedłem do wniosku, że wolę powoli skompletować porządny sprzęt niż kupować chińskie badziewie robione ze starych opon. Czy mógłbyś trochę opisać jak reagujesz na taką odzież? Czy lepiej wybrać dopasowaną, czy może luźniejszą (większy rozmiar).
      Pani Kasiu. Proszę się nie stresować. U alergików dobór materiałów to prawdziwa loteria, więc nawet gdybym zakupił bluzę to najpierw ją przetestuję przed następnymi zakupami. Nie będę rościł żadnych pretensji.
      Pozdrawiam serdecznie

      1. Ja się nie stresuję pytaniami. Ja je lubię, nawet te trudne ( naprawdę :)).
        mogę wysłać po kawałku materiału do przetestowania na własnej skórze. Już tak robiliśmy. Najlepiej to sobie przymocować w zgięciu łokcia i się w tym solidnie poruszać. Tak, żeby się rozgrzać i spocić. Efekt widać od razu. Mam nadzieję, że nic się nie pojawi, ja noszą wszystkie nasze materiały pomimo AZS. Niestety wydaje mi się, że ważne są też kolory- ja reaguję inaczej na przykład na czarne i czerwone przemoczone buty. Poza tym, dzianiny w różnych kolorach często się różnią miękkością, rozciągliwością itp. zwykle najsztywniejsze są czarne, a białe najmiększe, ale bywają wyjątki. W tkaninach ciemne zwykle najbardziej szeleszczą, a jasne bardziej prześwitują, więc i działanie na skórę może być inne… Ja bym sprawdziła już ten konkretny wybrany kolor, żeby mieć pewność.
        Z moich doświadczeń, nie powinno się nosić za ciasnych ubrań, ucisk podrażnia, ale za luźnych też nie, bo materiał drażni jak się rusza. Powerstretch jest miększy od Powerdry, ale to moje doświadczenia, poczekajmy jeszcze na odpowiedź Radka :)

        1. Drogi Oldboyu,

          trochę więcej o PS Pro z kapturem i łapkami napisałem w komentarzu do tego modelu, żeby się nie powtarzać ;-)

          Nie jestem ekspertem, ale mam dwa rodzaje Power Dry i są zupełnie odmienne, absolutnie inne ;-) Power Stretch Pro jest przyjemniejszy w użyciu niż Power Dry, dla skóry też jest sympatyczniejszy. PS Pro jest bardzo, bardzo elastyczny, ja lubię jak jest wszędzie blisko ciała. Niestety jak kupowałem 080040 to poniechałem dopasowania idealnego i tego bardzo żałuję. Materiał jest obciskający, ale nie uciskający, bardzo lubię kaptur w 080040, bo mnie nie uciska, a doskonale przylega; większość moich czapek jest albo za luźna, albo za mocno ściska, ten kaptur jest pod tym względem idealny. Czapki więc zostawiam w domu, rękawiczki zresztą też..

          Koniecznie skorzystaj z opcji dopasowania do ciała, albo przynajmniej sprawdź czy wpasujesz się w seryjną produkcję.

          Zwróć uwagę na Power Stretch z Cordurą, ten z którego uszyty jest 007 http://tiny.pl/qrgn7 Ja jestem zakochany w tym materiale, mam z niego bokserki, a w drodze przesyłka z kamizelką i legginsami do biegania. Może dla kogoś będzie to niepoważne, ale ja się nie boję powiedzieć, że przyjemność jaką moja skóra odczuwa z obcowania z tym materiałem jest porównywalna tylko z najwyższej jakości wełną z owiec merynosów (a większość wełny mnie rozczarowała, bardzo rzadko trafia się dobra..)

          Propozycja ze sprawdzeniem materiału na skórze jest dla Ciebie bardzo korzystna, sprawdź wybrany kolor i nie zapomnij o wzmocnionej cordurą wisience

          pozdrawiam
          Radek

          1. Witam serdecznie.
            Posłuchałem Was i zrobiłem sobie prezent pod choinkę. W Skalniku kupiłem bluzę 080000 z Polartec Power Stretch Pro (mam nadzieję, że dobrze to napisałem). Przy wzroście 178 kupiłem rozmiar L, zresztą innego już nie mieli. Jest raczej opinająca. W pierwszej chwili myślałem sobie, cholera za mała. Ale rękawy się zgadzają, z tyłu zachodzi aż za tyłek. Więc chyba jest dobra. Pani Kasiu, czy takie opinające wdzianko jest warstwą pierwszą, czy drugą? Mi żywcem wygląda to na koszulkę a nie na bluzę. Najważniejsze, że nie uczula.
            Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnych i radosnych Świąt!
            Oldboy w Kwarku

          2. Miło mi bardzo :). 80000 to bardzo dobra pierwsza warstwa. Sprawdza się też dobrze z naszą cieniutką wełną pod spodem wtedy to taka warstwa 1,5:). Ja uważam, że to koszulka, i ewentualnie zakładam coś na wierzch. Na drugą warstwę przeznaczyliśmy powerstretche z długimi zamkami- są w związku z tym troszkę luźniejsze. Mam nadzieję, że 80000 opina, ale nie gniecie? Ważny jest nie tylko wzrost ale i obwody.
            Pozdrawiam serdecznie i również życzę Wesołych Świąt!

  2. Czas najwyższy na coś ciepłego! Strasznie dziś zmarzłam ubrana w jakieś oficjalne, mało przytulne ubrania. Jutro to sobie odbiję i ubiorę wełnę może nawet tę grubszą. Bardzo mi się podobają nowości :)

    1. ? Nie porównywałam, ale nie wydaje mi się żeby można było zrobić tańsze rzeczy w tej jakości. To piękna wełna o dużej gramaturze (200 g). Naprawdę trwała, niegryząca i nieśmierdząca. Na pewno są tańsze koszulki choćby w supermarketach, robiąc te starałam się je zrobić jak najtaniej przykro mi, że nie sprostałam wymaganiom. Przez całą naszą działalność jesteśmy nieustannie rozliczni z tego kto i gdzie zrobił coś taniej. My się z takimi producentami nie ścigamy. Naszym celem od ponad 18 lat jest jakość. Jak mawiała moja ciocia Maryla poprawiając stylowy kapelusz: „jesteśmy zbyt biedni żeby kupować byle co”. Kupowanie dobrych i wartościowych rzeczy to lepszy sposób na oszczędzanie. W dzisiejszych czasach coraz trudniejszy.

      1. Nie wiem czy pan Robik nosił kiedyś coś Icebreakera… ja nosiłam mimo przerażających cen i muszę powiedzieć, że jakością Kwark bije Icebreakera na głowę — wszystkie „merino wool” mają dodatki poliestru, co sprawia, że nie są tak przyjazne dla skóry jak czysta wełna (moja skóra to odczuwa), poza tym są szyte… w Chinach a nie Nowej Zelandii, jak sugerowałaby reklama — bez żalu porzuciłam w/w na rzecz Kwarka.
        Jedyne czego mi brakuje to kolorów! Mam nadzieję, że to się zmieni, apeluję o kolory.

        1. Przykro mi, że wełniane firmy o których piszecie, a które przed laty zrobiły na mnie wielkie wrażenie już nie robią dobrych rzeczy. To tak naprawdę bardzo smutna sprawa. Historia jakich wiele. Jest sobie mała i kreatywna firma, wymyśla coś produkuje i rośnie. W którymś momencie (rozbujałe ambicje, kredyty, zachwiania wymuszające poszukiwanie finansów na zewnątrz) wpada w łapy specjalistów. Potem rośnie jeszcze szybciej, ale jej zdrowa tkanka zmienia się w nowotworową. Organizm żywiciel- czyli stworzone przez tą firmę wartości, środowisko, lokalne społeczności na których doświadczeniach wyrosła, klienci czyli użytkownicy, staje się tylko bezosobowym konsumentem-sponsorem, a celem tego nowego tworu jest już wyłącznie własny zysk (pisałam już o tym kiedyś w tekście „dlaczego nie chcę mieć dużej firmy”, więc nie przynudzam).
          Niestety w sprawach kolorów trudno nam się z takimi potentatami równać. Do tego są potrzebne wielkie ilości. Może jak troszkę hmm…podrośniemy? :)

        2. Pani Martyno, mam trochę szalony pomysł na dodanie kolorów wełnie. Przetestowałam to już na kawałku materiału, a teraz próbuję przetestować na jednym z użytkowników :). Jedyny problem w tym, że efekt, który można uzyskać tym sposobem będzie indywidualny i niepowtarzalny. Wełnę daje się łatwo barwić barwnikami do tkanin naturalnych. Procedura nie wymaga gotowania ani innych pracochłonnych czynności. Zwilżoną rzecz trzeba posypać barwnym proszkiem (do kupienia w torebeczkach, kosztuje ok 3 zł, mogę je ewentualnie kupić hurtowo i wysyłać). Posypać można w dowolny wzór. Fajne są nieregularnie paski, ale to już zależy od wizji artystycznej wykonawcy. Następnie trzeba to przyprasować żelazkiem z parą. Kolor nabierze głębi, a wzór znacznie urośnie- rozszerzy się. Po wypraniu całość zabarwi się na łagodny odcień rozcieńczonego proszku (ja się bawiłam czerwonym- wyszedł mi ładny róż), a wzorki zostaną intensywne i nasycone, zachowując strukturę granulek- mocno wybarwionych kropek. Jeżeli ktoś jest zainteresowany demonstracją, mogę przefarbować moją białą koszulkę, którą miałam w górach- zrobiła mi się na niej mała plamka z czekolady więc w zasadzie to nie jest zły pomysł:)
          To na razie jedyny sposób, który mi przyszedł do głowy. Można tak uzyskać tylko czyste barwy zrobione z jednego rodzaju pigmentu. Czerwone, niebieskie, żółte. Inne musiałabym sprawdzić. Fiolet okazał się mieszanką i intensywne kropki były przypadkowo czerwone lub granatowe.
          … wiem, że to szalone, ale jak ładnie wygląda :)

  3. Panie Robik, typowo polski komentarz. Napisać bzdurę, bez związku z rzeczywistością, bez przykładu i się zmyć. Ja mam kilka ubrań wełnianych IB, moja małżonka jeszcze więcej i jedyny sposób w jaki mogę wytłumaczyć sobie Twoją wypowiedź, to, że pomieszałeś waluty. W moim wiejskim sklepie widziałem nówkę model IB bluza z kapturem i łapkami w cenie 170 tej wiosny. Kwark faktycznie jest droższy, tylko że ja mieszkam w Belgii i w tym sklepie były ceny w EUR, a ceny w sklepie internetowym Kwarka są w PLN.

    Smutne fakty są takie, że IB to dziś już absolutna masówka, najczystsza komercja, która produkuje w Chinach, bo inaczej już się nie da przy tej gigantycznej wielkości przedsięwzięcia. Kwark to piękne, polskie rzemiosło. Wybór między jednym a drugim produktem, to nie tylko kwestia ceny…

    Podziwiam Kasię, że na takie odzywki potrafi odpowiedzieć z klasą, ja bym nie dał rady :-)

  4. Panie Radku i Pani martini, PWasze komentarze kojarzą mi się z „marketingiem szemranym”
    Mam dużo bielizny/odzieży Icebraker’a, kilka Smartwoola i zawiodłem się na jej wytrzymałości.
    Kwarka parę (2szt) z PSP i jeżeli merino Kwarka będzie wyraźnie trwalsze od ww chętnie kupię coś z bielizny (byle wybór kolorów nie był jak pierwszego Forda T :-) )
    A co do cen proszę zobaczyć np. na 8a, ja kupuję w stacjonarnych z rabatem, więc porównywalne do cen Kwarkowych.
    (Wystarczy tego trolowania, jeżeli uraziłem Panią Kasię to przepraszam, ale nie to było celem mojego posta, a raczej wymiana uwag)

    1. Panie Robiku przykro mi, ale nasza wełna jest i pozostanie przez jakiś czas tylko czarna i biała. Chyba nie jesteśmy dla każdego. Nie rozumiem zdania o marketingu szemranym. Każdy (kto nikogo nie obraża) ma prawo do wyrażenia tu swojego zdania. Ja osobiście bardziej cenię opinie osób, które mają i używają rzeczy, o których piszą od tych, które je tylko oglądają w internecie (swoją drogą ceny porównywalne czy wyższe, bo to jednak różnica?).
      Ja się nie obrażam, szkoda mi na to życia, co nie znaczy, że nie jest mi przykro. Bywa, że jest.

    2. Witam,

      nie wiem czy Pan Robik tu zaglądnie, ale jak się już krytykuje to należałoby napisać nieco więcej. Wełna jest mało wytrzymała, ale to wszystko zależy do czego, więc oczekiwałbym dokładnego opisu, gdzie Pan tę bieliznę stosuje i co konkretnie Pan w niej robi. Ja z Icebreakera mam czapkę za 160PLN (durniejszego zakupu nie zrobiłem w życiu), chyba jakąś koszulkę, a ze Smartwoola skarpety 2 pary i w zimie dają radę drugi już sezon, a w pracy fizycznej skarpet się nie oszczędza… ;)

      Pozdrawiam serdecznie,

      Janusz.

      1. Dzień dobry, moje kwarkowe wełny też okazały się wytrzymałe. Nosiłam cienką i grubą koszulkę, i kalesony przez cały miesiąc w korsykańskich górach (nie oszczędzając) i nie widzę żadnych zmian.
        Pozdrawiam serdecznie.
        Kasia

  5. Witam,

    Potrzebuje czegoś pod spodnie i zastanawiam się między wełną, a PS Pro. Przeznaczenie to 6-12 godzin na dworze (plan filmowy) w zimniejsze pory roku. Wcześniej używałem polskich wojskowych kalesonów, ale przeszkadza mi luźny krój.

    Z góry dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.

    1. Dzień dobry, wszystko zależy od temperatury, w dodatnich może wystarczyć wełna, w wilgotnych, wietrznych lub przy mrozie najlepszy będzie Powerstretch. W ekstremalnie zimne dni można założyć Powerstretcha na wełną (zimą w górach noszę tak tą cienką). Takie przylegające warstwy grzeją zdecydowanie lepiej niż tradycyjne kalesony i nie zajmują aż tyle miejsca.
      Przepraszam, że odpisuję tak późno, ale byłam na targach ISPO i dopiero przed chwilką wróciłam. Pozdrawiam.

  6. Witam,
    mam pytanie odnośnie bielizny wełnianej.
    I bardzo prosiłabym o opinię Pani Kasi.
    Jako przedstawicielka płci, która jednak zapachy rozróżnia ;) może mi Pani powiedzieć ile prawdy jest w tej nieśmierdzącej wełnie?
    Czy realne jest oczekiwanie, że wytrzyma 2 tygodnie trekkingu bez smrodku?
    Wybieram się na Islandię, tam temperatury i wilgotność wiadomo jakie są… więc z praniem rzeczy może być problem.

    Chodzi mi zwyczajnie o uczciwą opinię, czego oczekiwać.

    1. Dzień dobry

      miałam już kilka razy okazję sprawdzić wełnę przez tak długi czas bez prania i z rzadkim zdejmowaniem (zmienianiem na noc)- w Pirenejach zimą.
      Moim zdaniem wcale nie śmierdzi. To nie jest tak, że nie ma żadnego zapachu- wilgotna ma bardzo leciutki swój (wełniany), ale to się jakoś tak łagodnie komponuje z potem, że całość jest przyjemna. Nie śmierdzi. Nie ma się ochoty zdejmować i prać. Nie czuć dyskomfortu. Ja tego wogóle nie czułam, ale ponieważ wielokrotnie pytaliście zaczęłam precyzyjnie wąchać. Poza tym żeby już określić bardzo dokładnie- mało się pocę. Używam dezodorantu i w nienadających się do mycia warunkach przecieram się co jakiś czas mokrymi chusteczkami. Nie maniacko, bo naprawdę nic mi w tej wełnie nie przeszkadza. Obwąchałam również kilku kolegów (w celach naukowych :)) i jest dokładnie tak samo. Ci, którzy nie używają derzodorantu troszkę pachną, ale nie nazwałabym tego śmierdzeniem. Nie przeszkadzało mi wcale, a im chyba raczej też nie. Jose nie prał i nie zmieniał swojej wełny na Korsyce przez cały miesiąc. Zdejmował na noc i jak zmókł (ale się uparł i nie uprał przy okazji :)). Twierdził, że to eksperyment…
      Wydaje mi się, że nasza cienka wełna jest tu trochę lepsza od tej grubej. Najgorzej wypada w testach niebieska ulralight (najłatwiej mi wyczuć jakikolwiek zapach), ale też mi to nie przeszkadza. Wydaje mi się, że różne partie troszkę się pomiędzy sobą różnią pod względem stopnia usunięcia lanoliny. To się normuje po kilku praniach więc radziłabym na wszelki wypadek uprać koszulkę raz czy dwa przed wyjzadem w zwykłym płynie lub proszku.
      Jestem przekonana, że wytrzymacie razem dwa tygodnie z obopólną przyjemnością :)
      Trekking na Islandii brzmi bardzo kusząco…

  7. Bardzo, BARDZO dziękuję za tę odpowiedź !
    Jeszcze dziś wieczorem (po dokładnym wymierzeniu) złożę zamówienie

  8. W jaki sposob przeprac koszulke z cienkiej welny w warunkach turystycznych? Sama woda czy moze z uzyciem szarego mydla, czy mocne skrecanie w celu pozbycia sie wody moze doprowadzic do uszkodzenia lub nieodwracalnego zdeformowania?

    1. Ja prałam na wszystkie możliwe sposoby- oczywiście bez bardzo gorącej wody- bo wełna za nią nie przepada (może się skurczyć). W górach zwykle tylko w wodzie- zostawiałam na jakiś czas w strumyku. Mydło, szampon, płyn do mycia naczyń, w niczym wełnie nie zaszkodziły.
      Wykręcam i często też intensywnie strzepuję- to chyba nawet szybsza metoda. Koszulka się nie zdeformuje i nic się z nią złego nie stanie, można troszkę wpłynąć na jej kształt wyciągając w stosownym kierunku ja wydłużam. Zgniecenia od wykręcania po wysuszeniu nie widać. Nie skręcałabym tak mocno, żeby porwać nici :), poza tym wełenka nie ma chyba żadnych wymagań.

  9. Czytam komentarze i chyba źle trafiłem, albo źle traktowałem koszulkę z Kwarkowej wełny. Uwielbiam ją, stosuję głównie do biegania jest naprawdę lekka, przyjemna, ciepła, wcale jej nie czuć, lecz jak dla mnie chłonie zapachy bardziej niż produkty IB. Ma taki dziwny zapach potu pomieszanego z barwnikiem. Wygląda również, jakby była strasznie eksploatowana, a było tego może z kilkanaście biegów. bo jest raczej oszczędzana. IB jak dla mnie tak nie chłonie zapachów, pomimo cięższego użytkowania. A już prawdziwym liderem stała się stara koszulka DD, która jest użytkowana codziennie od dawien dawna. Gdyby nie dziury, które się porobiły nie byłoby śladów użytkowania. Nie wiem więc co robię źle, czy mam inny odbiór niż wcześniejsze osoby, że Kwarkowa wełna dla mnie wygląda gorzej niż chiński IB. Kwestia gustu pewnie.

    1. Jako ciekawostka zanim odpowiem.(znajduje się na popularnym portalu aukcyjnym i nie jest takie tanie).

      „Choć może trudno w to uwierzyć – wełna merynosowa nie drapie. I chociaż przy pierwszym założeniu możemy czuć swędzenie, to już po chwili noszenia ostre łuseczki i włoski oszlifują się i od tej pory bielizna zawsze już będzie przyjazna nawet dla najbardziej wrażliwej skóry.
      Jest ona do tego stopnia przyjemna, że istnieją tacy, którzy używają tylko tego rodzaju bielizny – i to nie tylko w czasie aktywności sportowej.
      Delikatność włókna mierzona jest złotem i z każdym mikronem w dół jej cena niewspółmiernie wzrasta. W praktyce używa się włókien o średnicy 20 mikronów lub – mniej więcej dwukrotnie droższej – wełny o średnicy włókna wynoszącej 18 mikronów. Te najbardziej delikatne włókna pochodzą tylko z wyselekcjonowanych stad, z wybranych owiec, i tylko z określonych partii ciała. Jako ciekawostkę dodajmy, że średnica ta może osiągać nawet wartość ok. 15 mikronów, wtedy jednak zwykle jest przechowywana w sejfach obok sztab złota…”

      A Kwark:
      „Żeby osiągnąć ten efekt użyliśmy bardzo cienkich wełnianych włókienek (każdy włos ma ok 16 mikronów).”
      i się jakoś nie chwali tak bardzo jak tamci :)

      Owszem koszulka ma specyficzny zapach po aktywności fizycznej ale jest to nie drażniący zapach, nie umiem nazwać ale nawet go lubię, bo zamiast delikatnej nutki czegoś drażniącego takiego ostrzejszego jest taki stonowany, jak by siana(tylko inny :)) i szybciej znika bo odparowuje dość sprawnie. Koszulka u mnie jest używana prawie codziennie do spacerów i aktywności, po zdjęciu wygląda jak koszulka po praniu przed prasowaniem ale na ciele zawsze wygląda dobrze. Może tak trafiłeś, a może pierzesz nie w lanolinie lub be detergentów tylko w jakiejś nieodpowiedniej chemii.

      1. Hej, Mateusz dzięki, ja mam bardzo podobne zdanie, zapach przypomina mi trawę (czy właśnie siano). Koszulka wywieszona na noc przestaje pachnieć, sprawdzaliśmy teraz w górach obie wełenki, cieńsza jest pod tym względem lepsza niż gruba, ale to właśnie jedna z zalet tych 16-tu mikronów. Nie chwalimy się, bo za dużo już na świecie tego chwalenia. Po prostu staramy się zrobić wszystko jak najlepiej. Trudno mi odpowiedzieć Biegającemu- nie wiem, o której naszej wełnie mówimy. Wiem, że spośród różnych przetestowanych materiałów wybrałam najlepsze, i że obie nasze wełenki istotnie się różnią (pod względem gramatury i właśnie jakości włókien) od wszystkich innych produktów na rynku. Jak dotąd nie słyszałam, żeby ktokolwiek narzekał na zapach. Sama już wielokrotnie miałam okazję obserwować koszulki nie prane nawet przez dwa tygodnie (na sobie i innych osobach) i moim zdaniem zapach był zupełnie nieszkodliwy. Możliwe, że to też kwestia dezodorantu, mydła, diety…?

  10. Dzień dobry,

    Mam pytanie odnośnie prania kalesonów Kwark. Na wszytej w nie metce są oznaczenia, że należy je prać ręcznie i nie suszyć w suszarce mechanicznej. Tymczasem na stronie internetowej Kwark pisze tak:
    Nasze ubrania są trwałe i wygodne..Można je bez obaw prać w pralce, suszyć w suszarcei w większości nie wymagają prasowania.

    Mam kilka innych produktów wykonanych w wełny merino, głównie marki Icebreaker. Piorę je w pralce, ale na wszelki wypadek do suszarki ich nie wkładam. Nic się z nimi nie dzieje, nie zmieniają formy ani struktury tkaniny.
    Jak więc mam postępować z kalesonami? Czy mogę je normalnie prać w pralce i suszyć w suszarce, wbrew temu, co głosi metka?

    1. Dzień dobry
      To metka według wskazań producenta materiałów. Naszym zdaniem trochę zbyt ostrożna. My pierzemy w pralkach, trzeba tylko uważać żeby temperatura nie przekraczała dopuszczalnej. Jeśli tylko jest pewność, że pralka nie oszukuje z temperaturą nic się z kalesonami nie powinno stać. Natomiast za jakość pralek nie odpowiadamy więc to pierwsze pranie zawsze jest lekkim ryzykiem. Jeśli nic się nie stało innym wełnom naszej też nic nie będzie.

    2. Dobry! Ja mam w domu trzy koszulki Kwarka. Dwie półroczne z nowej wełny i jedną ze starej. Ma już dobrze ze dwa lata. Czarna-starsza używana jest na budowie, nowe na co dzień. Bardzo często piorę. W pralce i ręcznie. Do pralki używam płynu „wool….” a do ręcznego płynu lub szarego mydła z lnem. Wszystko jest ok i jestem zdziwiony trwałością cienkiego merino ponad koszulki bawełniane nawet firmowe czy też grubsze i bardziej mięsiste.Suszę gdzie się da i jak się da. Mają inny krój, ale żadna się nie rozlazła. PPS piorę w płynie do odzieży aktywnej i jest ok. Niczego nie prasuję poza spodniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *