fotografie kolorowe czy czarno białe ?

Nie wiem czy wiecie (ja nie wiedziałam), że są czarno białe filmy, których nie trzeba wywoływać w procesie C42 (czyli w obecnych czasach raczej samemu). Można je zanieść do fololabu, jak kolorowe. Dostałam wczoraj taką kliszę (od Mariusza oczywiście), przy najbliższej okazji będę chciała ją wypróbować.

Poradźcie mi tylko czy warto? To kolorowe analogowe fotografie przerobione na czerń i biel. Jak Wam się podobają? Czy pozbawienie ich kolorów osłabia je czy wzmacnia? Jestem bardzo ciekawa co o tym sądzicie.

PS: popatrzcie tu :)

4242 Razem 9 Dzisiaj

8 myśli na temat “fotografie kolorowe czy czarno białe ?”

  1. Kasiu, chyba trudno tak jednoznacznie podsumować. Zwłaszcza, ze zdjęcia jednak są obrobione, a nie wykonane na czarno białym filmie.

    Ostatnie zdjęcie jest świetnym przykładem tego, ze powrót do dwóch kolorów wzmacnia odbiór. Duże masywy, duże ilości śniegu, piękne chmurzyska, czyli przeważająca ilość zdjęć jakie tu pokazałaś są dla mnie mocniejsze.

    Zabawy ze światłem i duża ilość liści/drzew nie podobają mi się już tak bardzo, chyba tracą na odebraniu barw. Pamiętam zwłaszcza ta fotografie ze słońcem zachodzącym za szczytem i ona na pewno straciło.

    Wydaje mi się, ze zima tak, jesień to jednak piękne barwy i chyba nie. Korsyka, czy inne takie jesienne krajobrazy chyba tez by straciły. Wydaje misie, ze jeśli podejść do tego z umiarem to można zyskać na uszczupleniu barw ;-)

    1. myślę, że łatwiej jest przerobić kolorowe, bo fotografując od razu w czerni i bieli musiałabym zakładać kolorowe filtry chcąc np. przyciemnić niebo, czy zgasić (wydobyć) jakiś kolor. Tak jeden ruch suwaczkiem i mam. Z drugiej strony czarno białe klisze miały piękne regularne ziarno. Kolorowe znacznie gorsze i często jeszcze nierówno rozłożone. Musiałabym zabrać dwa aparaty i tego z czarno białym filmem używać tylko w sytuacjach gdzie właściwa byłaby czerń i biel. Kolorowa jesień bardzo by na tej redukcji kolorów straciła, ale już z zimową pluchą nie mam pewności. Czysty biały śnieg jest stworzony do czerni i bieli. Prawie zawsze wygląda lepiej. Generalnie po pozbawieniu koloru bardziej rzuca się w oczy kompozycja. I gdyby na nią bardzo uważać fotografując wyszedłby dobry, mocny efekt. Muszę poćwiczyć… Z cyfrą oczywiście jest znacznie łatwiej :)

  2. Dla mnie to tak trochę jak z malarstwem i grafiką (albo zwykłym ołówkowym rysunkiem). Są sceny, które można pokazać w technice kolorowej i czarno-białej i wyglądają za każdym razem inaczej, ale równie dobrze. Są szczególne motywy, które wzmacnia użycie tylko monochromatycznej tonacji (jak np. właśnie zimowe krajobrazy czy monumentalna architektura). Ale są również bardzo „malarskie” fotografie, które straciłyby cały swój urok bez oddania koloru.
    Ogólnie wydaje mi się, że dobrze w czerni i bieli wypadają duże kontrasty, wtedy właśnie i kompozycja, i taki bardziej „graficzny” charakter zdjęcia mają duże znaczenie.
    W czasach „analogowych” kupowałam filmy czarno-białe z myślą o fotografowaniu określonych miejsc (jakiś postindustrialnych albo miejskich) – dobrze to wychodziło. Do krajobrazu w b&w nie mam przekonania (chyba że zimą).

    1. Zgadzam się, niektóre rzeczy aż się proszą o kolor, ale chyba częściej, albo równie często obraz aż się prosi o pozbawienie koloru. Wydaje mi się, że na wielu kolorowych zdjęciach jest „tłok”, za dużo się na raz dzieje. Pozbawienie koloru zwykle to na tyle upraszcza, że mam wrażenie, że wzięłam oddech :)
      Takie zbyt ozdobne pejzaże to dla mnie na przykład Dolomity- prawie wszystkie zrobione tam zdjęcia bardziej mi się podobają w czerni i bieli.
      Z powodów do których się (chyba) przyznam niedługo przeglądam swoje stare fotografie i to co aż się prosi o uproszczenie przerabiam na czerń i biel. To bardzo ciekawe, zwłaszcza, że jak napisałam wyżej użycie suwaczków zgrabnie imituje kolorowe filtry. Sfotografowanie od razu na czarno białej kliszy będzie na pewno większym wyzwaniem, ale sprawdzę, bo może okaże się, że efekt jest tego wart.
      Wydaje mi się, że oglądanie czarno-białych zdjęć wymaga od widza więcej uwagi, trzeba uruchomić wyobraźnię, więc takie zdjęcie ma większą siłę oddziaływania.

      Zajączku, ja się nie znam wcale na fotografowaniu architektury, ale wydaje mi się, że rośliny też mogłyby być czarno białe. Jeszcze sprawdzam:)

  3. Osłabia. Od razu widać, że są to kolorowe zdjęcia przerobione na monochromatyczne jednym poleceniem. Są strasznie płaskie.
    Na Twoje pytanie odpowiem tak: a czy oglądasz świat w kolorze czy w bieli-czerni? Publikowanie zdjęć cz-b jest sprytnym zabiegiem osób nie potrafiących dobrze skomponować kolorowej rzeczywistości. Wydaje im się, że wystarczy podnieść kontrast i już uzyskają bardziej dramatyczny obraz. Skomponowanie (zrobienie, pstryknięcie, uchwycenie) dobrego zdjęcia jest bardziej skomplikowane, a jednocześnie nie ma nic prostszego, wystarczy oko i aparat.
    Rób zdjęcia kolorowe i nie gniewaj się za ten wpis. Zapytałaś więc odpowiedziałem, nie chciałem Cię w żaden sposób urazić.
    BTW. Snieg nigdy nie jest biały. Nie ma nawet takiego koloru.

    1. nie były przerobione jednym kliknięciem, ale cieszę się, że tego nie widać. Są rzeczywiście mniej kontrastowe niż pliki, które wysłałabym do fotolabu (do wydrukowania). Wydaje mi się, że tak jasne biele i tak czarne czernie jakie lubi druk na monitorze wyglądają na wyjarzone (sprawdzałam na kilku), więc zostawiam jakiś margines bezpieczeństwa. Podobnie robię zwykle kolorami. Nie wiem jakie macie monitory, a denerwują mnie zdjęcia zbyt kolorowe (niewystarczająco kolorowe mniej). To oczywiście na marginesie. Problem właściwej prezentacji na każdym monitorze jest chyba niestety nierozwiązywalny. Chociaż jeśli masz na to radę, chętnie posłucham.
      Nie zrozumiałam o co chodzi ze śniegiem? Na moich zdjęciach nie jest biały, bo cienie, bo noc, bo coś innego jest jeszcze bielsze. Nie zmieniałabym tego, nie widzę powodu. Dla porównania zdjęcia gór, które zrobiłam kiedyś na czarno białej kliszy są tu:http://blog.kwark.pl/?p=1268

    2. chyba nie do końca rozumiem ten wpis, może dlatego,że późną godziną pisany.
      na pierwszy rzut oka uwydatnia się tu doskonała kompozycja. Bez tego ani kolorowe ani czb zdjęcie się nie obroni. Poza tym w tym krajobrazie trudno o więcej kolorów niż różny w tonacjach błękit nieba. A tę różnorodność błękitów we wszystkich tych zdjęciach widać. Nigdy nie powiedziałabym, że jest płasko. Foty podobają mi się bardzo i to na tyle, że mimo dalece posuniętej niechęci do śniegu chciałabym tam być.

      1. mogłabyś :) Jestem pewna, że by Ci się podobało. To wiosna i pomimo śniegu jest zwykle ciepło.
        Poprawiłam Gabietous, Sierra Tendenera i odrobinkę Col d’Iseye popatrzcie na swoich monitorach.
        Troszkę mnie przeraziło posądzenie Późnej Godziny o to, że zmieniając na czerń i biel usiłuję poprawić nieudaną kompozycję, lub że nie umiem sobie wyobrazić innych niż te, które widzę kolorów. To by znaczyło, że moja praca jako projektanta mija się z celem! Od 20-tu lat zajmuję się właśnie przerabianiem kolorowych (uwierzcie mi) pomysłów na czarno białe (i płaskie) rysunki i z powrotem… ale nic to pozbieram się i przerobię jeszcze kilka fot, a potem wypróbuję czarno białą kliszę. Konstruktywna krytyka nadal mile widziana. Jestem bardzo ciekawa jak to widzicie. Naprawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *