jesienne mgły

Od tego zacznę. Nasza tegoroczna jesienna wędrówka przez Alpy Nadmorskie była wielkim świętem mgły. Doświadczyliśmy (to chyba najodpowiedniejsze słowo) wszystkich jej rodzajów. Od pięknych, suchych i pachnących świeżością obłoczków, powodujących, że obrazek uchwycony na fotografii jest rozjaśniony jak akwarela czy suchy pastel, do ciężkiej, wilgotnej, osiadającej na wszystkim i na koniec zamarzającej wilgoci wyciekającej z mięsistych deszczowych chmur- gęstej i lepkiej jak tempera czy farba olejna. Też pięknej, chociaż zwykle niechcianej. Mgła ma złą sławę. Zasłania drogę, mąci plany. Wilgoć przemacza ubrania, wdziera się do namiotów i butów. Jesienią nie ma od niej ucieczki i jedyne co naprawdę warto zrobić- to ją polubić.

Na początek zdjęcia tej trudnej mgły. Wcale nie dręczyła nas brzydka pogoda. Przez pierwsze 10 dni było sucho, słonecznie i pięknie. Chmury snuły się poniżej nas, niemal nas nie dotykając. Później opadły i zgrubiały, i chociaż staraliśmy się wyjść jak najwyżej w nadziei, że je przechytrzymy, momenty lepszej widoczności trafiały nam się tylko sporadycznie. Pomimo tego zrobiłam sporo zdjęć i teraz, kiedy na nie patrzę, wydają mi się równie piękne, jak te uchwycone w „dobrą” pogodę.

PS; tę łatwiejszą w odbiorze (czy może przyjemniejszą w dotyku) stronę jesiennej alpejskiej mgły pokażę jutro:)

886 Razem 1 Dzisiaj

2 myśli na temat “jesienne mgły”

  1. Uroczy dmuchawiec :-)
    Bardzo jestem ciekawa tych Alp Nadmorskich, bo jakiś czas temu pomyślałam o przejściu GR5 z północy na południe, na końcu właśnie one i finał w Nicei. Szczególnie interesuje mnie oznakowanie, wolę znakowane szlaki :-) Szliście w ogóle GR5?

    1. na kawałkach tak, ale ponieważ postanowiliśmy trzymać się jak najwyżej łączyliśmy odcinki znakowanych i nieznakowanych tras, tak, żeby jak najdłużej nie schodzić. GR5 i 52 są bardzo dobrze oznakowane, podobnie jak wszystkie warianty GTA (Grande Traverse d’Alps). Idą od schroniska do schroniska i co jakiś czas schodzą do wsi. Ten szlak spotykaliśmy zresztą wielokrotnie i o fragmentach też już kiedyś pisałam. Na pewno bardzo by Ci się podobał. Jak na GR jest miejscami dość trudny- ma urwiste kawałki choćby w Mercantour, ale to chyba lepiej, bo nie jest nudny. Przecina moje ulubione fragmenty Alp. Nadmorskie są o wiele piękniejsze niż myślałam. Te miejsca, które kiedyś zobaczyłam- najbardziej znane, są zatłoczone, ale inne szczególnie jesienią były kompletnie puste. Zero ludzi. Włoskie schroniska pozamykali już w połowie września, francuskie działały jeszcze tydzień dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *