Pireneje, listopad 14 cz8 Estany de la Gola

Pogoda popsuła się dopiero rano. Pięknie podświetlony wschodzącym słońcem wał chmur urósł i opadł, a potem zaczął padać śnieg. Ścieżka, którą wybraliśmy nie była oznakowane, ale co jakiś czas było ją widać. Trawersowała zbocze zmierzając ostatecznie w kierunku Pic De Ventolau. Zatrzymaliśmy się na chwilkę przy pierwszym stawie (zamarzniętym, ale skruszyliśmy kawałek lodu). Nie jedliśmy jeszcze śniadania, darowana przez los butelka z wodą skończyła nam się wieczorem więc teraz wyciągnęliśmy kuchenkę i nadrobiliśmy to. W międzyczasie minęli nas posępni Katalończycy. Droga, którą planowali pójść biegła z drugiej strony grani więc najwyraźniej coś im poszło nie tak… Nie wnikaliśmy. Podeszliśmy jeszcze kawałek doliną, przecięliśmy wielkie głazowiska i odszukaliśmy przełęcz prowadzącą do kolejnej doliny. Nic na mapie nie wskazywało, że się nią da przejść, poza układem poziomic. Nie było stromo, więc spróbowaliśmy. Dało się bez problemu. Tak podejrzewałam,  zapamiętałam to przejście sprzed wielu lat. Widziałam je kiedyś schodząc z Ventolau.

Dalej poszło prosto. Widzieliśmy stawy, już zamarznięte, ale nie przysypane jeszcze przez śnieg. Na dole pojawiły się żółte znaki, które jednak szybko zgubiliśmy. W rezultacie kierując się kopczykami wyleźliśmy na urwisko z widokiem na miniaturowy dach schronu Estany de la Gola- niedostępny, bo leżący kilkaset metrów niżej. Wróciliśmy, zeszliśmy na oko i znów trafiliśmy na żółtą ścieżkę. Padało więc postanowiliśmy już jej nie gubić.  Zbiega wzdłuż koryta potoczku, a dalej trawersuje zbocze prowadząc wprost do Estany de la Gola. Pozostaje tylko odrobinkę podejść. Schron jest nowy (jeszcze niezaznaczony na mapach). Jego budowę sfinansowała firma energetyczna, na drzwiach wisi tabliczka z informacjami. Jest też kwota- kilkunastokrotnie przewyższająca koszty wybudowania kamiennej altanki. Park narodowy podobno pokrył tylko 1/3… wyglądało to na jakiś masakryczny przekręt. Wewnątrz postawiono tylko stół (już odpadła mu jedna noga), równie nietrwałą ławę, ulepiony z kamieni kominek i strych  z czystą drewnianą podłogą. Nie było łóżek czy materacy, ale ogólnie spać się tam dało i to całkiem wygodnie. Pomimo tego, że było bardzo wcześnie ( jeszcze przed trzecią) postanowiliśmy zostać. Pogoda wyglądała mętnie, nie mieliśmy ochoty na kolejny nocleg na dworze. Jedyną wadą tego pomysłu był brak jedzenia. Zostały nam tylko suszone warzywa, suszone buraki, resztka suszonej wołowiny i mikroskopijna kostka sera… hmm… chyba ostatnia wieczerza…

1653 Razem 3 Dzisiaj

4 myśli na temat “Pireneje, listopad 14 cz8 Estany de la Gola”

  1. Na ostatnią wieczerzę to chyba wina jeszcze brakuje. A czy Estany Golo to to samo czy Estany Gola? Mam taką mapę gdzie to schronisko jest zaznaczone ale to nie jest taka mapa zrobiona chyba przez entuzjastę Pirenejów, nie jest to żadne znane wydawnictwo i nie ma też wersji papierowej. Wydaje mi się, że tam już nie ma Parku Narodowego. Po hiszpańskiej stronie Pirenejów są dwa, Ordesa i Sant Maurici.

    1. Na tej tablicy pisało, że park. Z tego co wygooglałam tam jest Parc Natural de l’Alt Pirineu. Nie wiem czy „natural” nie jest bardziej odpowiednikiem naszego krajobrazowego? Było pełno ozdobnych logosów. Do finansowania tej budki dołożyła nawet unia europejska…Z nazwą masz rację, pomyliłam się na mapie IGN jest de la Gola. Już zmieniam. Schroniska na niej nie ma, ale może ta Twoja jest nowsza. Ten budynek ma już pewnie kilka lat.

      to była bardzo skromna wieczerza, prawie bez jedzenia, na następną mieliśmy już tylko wodę i to jaką :)

      1. Natural to będzie krajobrazowy, bo narodowy to jest chyba Nacional. Tak czy owak tam są fajne tereny. I raczej puste. Na moich mapach z Alpina Editorial czy SUA też nie ma. Jest tylko na tej jednej, cyfrowej. Z tymi nazwami na mapach to też różnie bywa, szczególnie w Katalonii. Bo np. taki polski staw to może się nazywać Estany, Estanh, Estanyet (to chyba mały staw) albo Lac albo Ibon (to chyba bardziej w Aragonii) Ibonet, albo Lago

        1. a jak przejdziesz do Francji to jeszcze etang… ze stawami zupełnie nie ogarniam. Pytałam Jose czy to coś znaczy, czy ma sens, ale niewiele się dowiedziałam. Przełęcz też może być collada, coll (col), pas, port, portillon, horquette (ale to chyba we Francji, albo na francuskiej mapie…) Poza tym na mapach jest dużo błędów. Jak masz kilka różnych, szansa na to, że coś pasuje do terenu bardzo rośnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *