Sardynia

Nie wiem dlaczego jedne miejsca nawet jeśli wywołują zachwyt, po jakimś czasie przepadają w natłoku innych wspomnień, a inne, chociaż trudno sobie uświadomić dlaczego, przyciągają i od początku wiadomo, że nie uda się o nich zapomnieć.

Magiczna jest już sama podróż na Sardynię. Prom płynie wzdłuż wschodniego brzegu Korsyki i przez kilka godzin leżąc na leżaku,( oczywiście w puchowym śpiworze:)) , mogłam oglądać znane mi sylwetki najwyższych korsykańskich szczytów. Widać niemal całą trasę GR20!

Góry na Sardynii są niższe i mniej strome niż korsykańskie. Na pierwszy rzut oka wydają się płaskie, z bliska są skaliste i pełne kanionów.

Sardynia jest dzika, mało komercyjna,  różnorodna i bardzo piękna. Opiszę wszystko dokładniej jak się trochę pozbieram. Teraz zamieszczam tylko kilka zdjęć.

Jak zwykle przy kanioningu sporo czasu spędziliśmy w samochodach. Na początku trochę mnie to denerwowało (na górskich, pełnych zakrętów drogach jest mi niedobrze). Potem przyzwyczaiłam się i zaczęłam doceniać samochodowe widoki.

Mieliśmy tylko tydzień i chociaż początkowo planowałam wyrwać się na kilka dni w góry, zostałam, bo szkoda mi było rezygnować z kanionów.

Tym bardziej, że trafiła mi się świetna ekipa i ja, zatwardziały samotnik po raz pierwszy od bardzo dawna, mogłam poczuć się jak uczestnik dobrze zorganizowanej wycieczki. Nie musiałam decydować, czytać opisów, a nawet zbyt wiele myśleć, bezpiecznie otoczona ludźmi znacznie lepszymi niż ja. Szczerze mówiąc całkiem fajne uczucie :) Luksus.

Przeszliśmy 5 różnych kanionów. Pozbieram zdjęcia i postaram się cokolwiek opisać. Niektóre dojścia dość trudno znaleźć, a w przewodnikowych opisach są błędy. Najpiękniejszym kanionem (być może powinnam go nazwać wodną jaskinią ) jest podziemna Grotta Donini. Bardzo fajny był też kanion Orbizi.

Sardynia ma niezwykłą, niepodobną do żadnego znanego mi miejsca szatę roślinną. Wiosną hale, lasy, pobocza dróg, a nawet same kaniony są pełne pięknych pachnących kwiatów, znacznie bardziej okazałych niż można by się spodziewać w górach.

Same góry, chociaż na pierwszy rzut oka suche i jałowe, w wielu miejscach porastają cieniste lasy pełne ogromnych i na pewno bardzo starych drzew, głównie zimozielonych dębów.  Teraz w maju w poszyciu kwitły łany cyklamenów.

Wszędzie pasą się zwierzęta. Osły, świnie, krowy, owce i kozy łażą gdzie chcą i wyglądają na bardzo szczęśliwe.

W pasterskich domach można kupić lokalne sery. Ludzie też wydają się wyluzowani. Chociaż wszędzie są zakazy polowań, w lasach leży pełno łusek od naboi, a większość znaków drogowych wygląda jak sito.

Pomimo zakazu campingowania, nikomu (nawet Carabinieri) nie przeszkadzały nasze dzikie biwaki. Oszczędzając czas dwukrotnie przenocowaliśmy przy kanonie. Z naszego bardzo zresztą fajnego domku w Santa Maria di Navarese musielibyśmy się codziennie tłuc ponad dwie godziny. Po gruntowych, pełnych dziur drogach da się jechać tylko bardzo powoli.

Pocztówki z Sardynii są często pełne nieprawdopodobnie kolorowych plaż. Myślałam, że są przekolorowane… a jednak okazało się, że to sama prawda :)

…bajka, prawda?

 

 

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »