nagroda Próg Kontynentów 2020

Wczoraj na festiwalu Na Szagę w Poznaniu dostałam Próg-nagrodę Kontynentów. Wcześniej przyznano już dwie takie. Dostali je Arun Milczarz i Bartek Sabela. Tamte mnie nie zaskoczyły, nagroda dla mnie- bardzo. Na pięknym kawałku drewna shisham, jak wiem wykonanym ręcznie na zamówienie Kontynetów, w Delhi, przywiezionym w walizce razem z czterema takimi samymi jest tabliczka: ” Dla Katarzyny Nizinkiewicz za nieśpieszne podążanie za pięknem i za nadanie sensu wędrowaniu pojmowanemu jako sztuka nieosiągania celu. Kontynenty 2020″. Tabliczkę mocują cztery gwoździki. Każdy z nich wbił ktoś ważny dla Kontynentów: Wojciech Jagielski, Elżbieta Dzikowska, Bartek Sabela, czwarty- już w Poznaniu redaktor naczelny-Darek Fedor przy współdziele chętnych osób z widowni, z pomocą Kuby- organizatora festiwalu Na Szagę.

Uzasadnienie, które przeczytał Darek jest już na facebooku Kontynentów, więc mam nadzieję, że mogę je zacytować:

Świat Katarzyny Nizinkiewicz jest prosty. Chmury. Mgła. Niebo. Morze. Kamień. Skała. Trawa. Kwiat. Drzewo. Człowiek. Dziecko. Kobieta. I język, którym opisuje to, co w tym świecie robi, jest prosty: oddycham, idę, wracam, spotykam, widzę, słyszę.
Ten prosty świat spajają emocje – proste i szczere. Myślę. Czuję. Przeczuwam. Chcę. Nie chcę. Boję się.
Nie przypominam sobie, bym w jej opowieściach natknął się na słowo „wiem”. Ale może to słowo jest, tylko ja go nie zauważam. Nie pasuje mi do tego typu oglądu świata, do tej wrażliwości. „Wiem” zakłada pewność siebie, a może nawet wywyższenie siebie. Czasem butę, albo nawet bezczelność (chyba że w konstrukcji wiem, że nic nie wiem. Scio me nihil scire).
Kasi Nizinkiewicz pewność siebie nie jest potrzebna. Jej wystarczy pewność. Pewność, że jest i że świat jest. Że są ludzie. I inne istoty. Pies. Kot. Lisek. Kuna. Koza. Krowa. Owca. Wilk. Że czuje. I że inne istoty czują. Że widzi, słyszy, mówi – i inne istoty też.
To postawa afirmatywna wobec świata i swojego w nim miejsca. Nie wobec swojej osoby. Dla swojej osoby jest inna rola – drugi plan.
Kasia jest – według mnie – człowiekiem drugiego planu. Małego oddalenia. Małego – ale jednak – dystansu. Z dystansu widać lepiej.
Jak człowieka reprezentującego taką postawę wpisać w złożoną mozaikę występujących w świecie postaw?
Ja wiem. Mam na to odpowiednie słowo. To słowo „pokora”. Pokora, która jest cechą ludzi widzących, słyszących, czujących i rozumiejących. Ludzi, którzy wiedzą. To cecha ludzi mądrych.
Kasię Nizinkiewicz podziwiam i szanuję. Podziwiam jej drogę życiową, po której idzie po cichutku – nie DO CELU, lecz DO ISTOTY. Dlatego czasem idzie TAM, ale czasem – Z POWROTEM. Drogą trudną, ale swoją. DROGA, CHODZENIE – to kolejne pojęcia-klucze, które pomagają mi lepiej Kasię Nizinkiewicz rozumieć.
Podziwiam ją za jej poszukiwanie – i znajdowanie – piękna. A sztuka nie jest przecież opisywaniem rzeczy pięknych, lecz pięknym opisywaniem rzeczy. Kasia swoim wędrowaniem, opisywaniem, fotografowaniem tworzy sztukę. I za to ją szanuję. Jest dla mnie drogowskazem. I chciałbym, żeby była drogowskazem dla innych.
Dlatego, Kasiu – Daję Ci Próg. Na którym nocą siada opowieść. Jeśli zabraknie Ci weny, przysiądnij i Ty na nim – usłyszysz podpowiedź.

Dariusz Fedor
redaktor naczelny „Kontynentów”

Kiedy wczoraj na wypełnionej po brzegi auli Darek Fedor czytał te słowa miałam wrażenie, że wydarzyło się coś bardzo ważnego- nie dlatego, że nagrodę dostawałam ja (w tym momencie umiałam na to spojrzeć tylko z boku) tylko, za co ją przyznano. W świecie zorientowanym na cel i zysk, na skuteczność, widowiskowość, na popis Kontynenty- świetny, świadomy swojego miejsca w naszym podróżniczym światku magazyn nagradzał „cichą wędrówkę nie do celu, ale do istoty”. To było bardzo odważne. Bardzo niezależne i kiedy słuchałam Darka, w ciemności naprzeciw oświetlających nas lamp wiedziałam, że było też bardzo samotne. Świat się zmienił. Coś się w nas odwróciło. I Darek potrafił to nazwać, znalazł słowa.
Dziękuję!

Share

kilka ważnych spraw

Brakuje mi tablicy ogłoszeń:) Zacznę od rzeczy najwyższej wagi.

Z różnych powodów, o których możecie doczytać tu, Magazyn Kontynenty otwiera się na szerszą społeczność, już nie tylko czytelników, bo tych jest sporo, ale współtwórców. Dotychczas pismo prowadziła jedna rodzina. Darek jego dzieci i żona (dobry duch Kontynentów)- dwóch humanistów i dwie lekarki. Finansowanie też spadło tylko na Fedorów. I teraz wymaga zmian. Pismo rośnie, żeby zachować niezależność nie może się wikłać w układy lub sprzedać komuś silniejszemu. Lub o zgrozo…oddać reklamodawcom! Pomysł zakłada bardzo wiele opcji między innymi udział w redakcji, kawa i pogaduszki z Darkiem (zapewniam, że kawa jest bardzo dobra :)) pomoc Darka w redakcji własnych tekstów, spotkania i dyskusje z autorami, ogólnie dużo intelektualnych wyzwań, rozwój, poszerzenie horyzontów, świetne towarzystwo. Wszystko to w zamian za współfinansowanie pisma- czyli zdjęcie Darkowi z głowy części balastu. To ważne. Ludzie są różni, jedni skupiają wokół siebie ciekawe osobowości, tworzą wydarzenia, komentują świat, pokazują, nawet tworzą trendy, inni potrafią zorganizować pieniądze. Potrzebni są jedni i drudzy. I teraz ci drudzy są bardzo potrzebni Kontynentom. Jeśli możecie, włączcie się. Nawet symbolicznie. Walczymy o fajną ideę, zbyt ciężką dla jednego człowieka. Zwykłego, otwartego, jednego z nas. Szczegóły akcji są tutaj. Jak znam życie można je modyfikować. Możecie też zajrzeć na Facebooka Kontynentów i podyskutować.

Teraz druga sprawa- ze względów organizacyjnych przedłużamy termin zgłaszania zdjęć do Konkursu Wakacje z Kwarkiem. Przedłużamy do 15 października. Macie miesiąc, są duże nagrody, mam nadzieję, że teraz wszyscy zdążą. Regulamin konkursu jest identyczny jak w zeszłym roku. Tematem hasło Wakacje z Kwarkiem, można je zinterpretować dowolnie. Nie musi być bardzo poważnie.

I to już błahe- tymczasem znikam. Chcemy z Jose połazić po Kaukazie. To pewnie nasza jedyna szansa, urlop Jose wypada zwykle później, a wtedy w wysokich górach już śnieg. Wybraliśmy najbardziej bezludne miejsce- Tusheti, kilka gruzińskich dolin za główną granią Kaukazu, opadających do Czeczenii i Dagestanu. Zimą zostanie tam tylko kilka osób. Droge odetnie śnieg. Chcemy posiedzieć tam jak najdłużej. Często planując podróże zazdrościłam osobom, których trasy wyglądają pięknie na mapie. Trochę tak, jakby ten wygląd (w realu przecież dość przypadkowy) nadawał im kształt. Czasem sens- jak wszystkie trawersy wysp, krajów, pasm górskich. To kusi. My też mamy na sumieniu Armenię, prawie do końca do końca. Teraz chodzi nam przede wszystkim o góry. O bycie. O zrozumienie, czucie, brak pośpiechu.

Narysowałam orientacyjny plan, żeby sprawdzić czy mam wszystkie mapy. I hm… kształt ma to całkiem ciekawy. Nieco zmaltretowany… niebieski ptak! Nie wiem czy to już uśmiech Losu, żarcik z nas? :)

Mapa pochodzi z doskonałej strony o Gruzji. Mamy papierowe mapy Geolandu. Nie bierzemy GPSa -Jose na pewno się cieszy, i wieprzowiny- zakazanej w Tusheti -to akurat raczej go martwi :).

PS: Gdyby ktoś miał ochotę trzymać kciuki to za niedźwiedzie i wilki, oby się zajęły czymś innym, daleko od nas:) Dzięki!

Share