trawers Islandii w spódniczce :)

Drodzy Panowie- to piękna trasa (też dla Was), ale nieco drażniły mnie bombastyczne opisy „wielkich podróżników”, więc w ramach protestu wyruszyłam w spódniczce (i nawet nie zapakowałam spodni).

Opisuję ze szczegółami, bo to chyba najprostszy i najbezpieczniejszy trawers Islandii. Możliwy do przejścia już wiosną (od czerwca, kiedy otwierają Kjolur) i chyba wtedy właśnie najciekawszy. Zróżnicowany, przechodzący przez szereg fascynujących miejsc, niemal w całości omijający drogi (nawet te szutrowe) za to pozwalający na dokupienie jedzenia co jakieś 6-10 dni. Powolny- bo teren bardzo dziki. Niełatwy, chociaż bez większych technicznych trudności. Długo myślałam jak go „zaprojektować”. Zrobiłam kilka błędów, ale już wiem jak ich uniknąć więc moim następcom pójdzie szybciej i łatwiej. Przejście wymaga kombinacji otyczkowanych lub kopczykowanych szlaków i kilku niemal niewidocznych w terenie dróg (ślad kół, czasem jakaś tyczka), są też kilkudniowe fragmenty bez ścieżek – opiszę je dokładnie w kolejnych odcinkach, moim zdaniem nie sprawią nikomu kłopotu.

Na całość potrzeba kilkunastu dni (mi wyszło 15). W razie kłopotów w odległości od kilku do dwudziestu kilku kilometrów jest jakaś droga, na którą można się awaryjnie wycofać (o ile jest już otwarta). Jest kilka kempingów (prysznic, ładowanie baterii). Bywa zasięg. Są brody, ale nie ma niebezpiecznych rzek. Bywają pola lawowe (czyli trójwymiarowy labirynt- można polubić), bardzo strome piarżyska (lepiej ostrożnie). Bywa stromy i zlodowaciały śnieg (bezpieczniej obejść, to nie do przejścia w miękkich butach bez raków, ale dźwiganie raków na kilka miejsc też chyba jest bez sensu). Jest trochę bagien, są bezdenne piaski- niebezpieczne- trzeba je omijać. Są obszary geotermalne gdzie można wdepnąć niechcący we wrzątek- czyli bardzo ostrożnie, jeśli trawiaste- najlepiej śladami owiec, jeśli piaszczyste po gładkim i suchym. To niezwykłe miejsca więc szkoda ominąć. Są gorące źródła i ciepła kąpielowa rzeka… jest kilka wielkich wodospadów i częsty widok na lodowce. Są zwierzęta, morza kwiatów, wspaniała bujna przyroda. Są miejsca jak z księżyca, jest las. Są dodatkowe atrakcje: Seltun, Geysir, Gullfoss, Thingvellir, Kerlingarfjoll, nawet wejście do wnętrza wulkanu (jak ktoś ma kasę). Są słynne islandzkie wyżyny. Jak dla mnie (nowicjusza) ten trawers to kwintesencja Islandii. Cieszę się, że od niego zaczęłam.

Narysowałam Wam prowizoryczną mapkę. Czerwone przeszłam pieszo, zielone- podjechałam stopem (trochę krążyłam poszukując drogi, lub zbaczając do jakiś ciekawych miejsc). Fioletowe to niezrealizowane warianty- albo nieprzekraczalne płoty, albo asfaltowa szosa…wybrałam bardziej interesujące obejścia. Jak widzicie nie doszłam do oceanu (zostało mi ok 10 km solidną szutrówką i ze 20 km asfaltu). Padało od 3 dni, temperatura spadła prawie do zera, byłam mokra i głodna, a dzicz się właśnie skończyła. Utwardzone drogi wśród płotów raczej mnie nudzą… poza tym aż tak bardzo nie zależy mi na zdobywaniu, także ten pięknie się zapowiadający trawers zostawiam innym. Jeśli ktoś ma ochotę na palmę (czy plamę?) pierwszeństwa, wciągać spódniczkę i w drogę! Pierwszy polski trawers Islandii w spódniczce czeka:)

Na początku galerii jest mapka. Dwa dorysowane domki to dobre biwaki- otwarte i dla każdego (niezaznaczone na żadnych mapach). Żółte kropki to miejsca gdzie spałam, niebieskie trójkąty to fajne kempingi. Jeden też dobry-(Hveravellir) ominęłam (napiszę potem). Są jeszcze dwa ważne punkty- informacja turystyczna i Bonus w Hveragerdi, i informacja turystyczna w Thingvellir (tam dostaniecie mapki). Pominęłam z lenistwa jeden sklep-trzeba by do niego podjechać jest w Uthlio (poza nim jest jeszcze jeden, mały i jeszcze mniej po drodze w Laugarvatn).

Na całej trasie nie widziałam ani jednej wędrującej osoby. Na jednym z kempingów poznałam parę Niemców, którzy się wystraszyli i zrezygnowali (niepotrzebnie przeszli śnieg, który ja po kilku podejściach ominęłam, mieli raczki, ale i tak walczyli o życie), spotkałam kilkoro jednodniowców w Kerlingarfjoll i dużo miłych ludzi w samochodach. Po samotnych wędrowaniu nawet króciutki kawałek, który się z kimś podjeżdża to możliwość przyjemnej rozmowy i często ogromna pomoc. Mam same miłe wspomnienia. Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy zatrzymują się, podwożą, karmią, ogrzewają… Te spotkania są jednymi z najpiękniejszych rzeczy, które zapamiętałam. No i widoki… popatrzcie sami! (Instrukcja przejścia jest tu, szczegółowe opisy każdego odcinka w kolejnych tekstach)

PS: pozostałe 2 tygodnie wykorzystałam na wędrówkę z Holmaviku na Hornstandir. To zupełnie inny świat. Trudniejszy, dzikszy. Wyjątkowo piękny. Też go zaraz opiszę. Cieszę się, że Islandia jest taka duża i tyle tam jeszcze miejsc gdzie nie byłam!

5247 Razem 15 Dzisiaj

14 myśli na temat “trawers Islandii w spódniczce :)”

  1. Odjazdowy tytuł. Panowie chyba powinni pisać „trawers w kilcie”. :D
    Strasznie lubię słowo bombastyczne. Pewno od kiedy na studiach poznałem pana o szumnym przydomku Teofrastus Bombastus. Jestem pewien, że sam sobie go nadał jak przystało na średniowiecznego maga (pozbawionego kompleksów). A w tym przypadku to bombastyczne słówko pasuje jak ulał. Do szumnych relacji z morderczych Islandzkich dróg także.

    1. Jose mówi, że spódniczki są uniseks i często muszę od niego pożyczać, bo on swoją zawsze zabiera, a ja to różnie.
      Swoją droga było mi bardzo wygodnie i jaka elegancja przy przechodzeniu płytszych rzek! Do tych głębszych Tendenera jest niestety sporo za długa :)

  2. No pewno, że unisex. Sam od jakiegoś czasu rozważam sprawienie sobie takiej po kostki do śpiwora zamiast kalisonów. Wstrzymuje mnie tylko obawa przed krzywymi spojrzeniami panów, którzy jeszcze nie wiedzą o tym, że sami mogą je nosić. :D

    1. Mi pasuje długość nad kolano, ale ja noszę na legginsy, jestem zmarzluch. Ja tam bym się nie przejmowała, że inni faceci pozazdroszczą, jestem przekonana że to się przyjmie, w wielu kulturach przecież nadal królują męskie suknie:)

    1. mam zamiar opisać każdy kawałek i tam dodam szczegółowe mapki. Ta jest taka z grubsza, te przydatne mogę powysyłać na maila- gdyby ktoś chciał. Mam też fotki mapek ze szlakami z informacji turystycznych, o których pisałam, też mogę wysłać.
      Zajęłam się najpierw zdjęciami, ale jeśli mapy są Ci szybko potrzebne, to przyśpieszę. Mogę je nawet wysłać zaraz. Już sobie narysowałam. Napisz gdybyś chciała.

  3. Nie, nie potrzebuję, nie wybieram się póki co. Tak tylko chciałam obejrzeć tą mapkę z ciekawości ale w tym powiększeniu niewiele widać to taki tylko ogólny ogląd. Spoko ja czekam na szczegółowe relacje to się wtedy wyjaśni gdzie jak i którędy, gdzie te domki, o których piszesz.

    1. mam nadzieję, że na tych szczegółowych będzie widać. nie mam wprawy z mapkami, te zrobiłam z printscreenów. Jeszcze pomyślę jak by można lepiej.
      PS : przeniosłam mapkę do galerii i teraz się trochę powiększa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *