Kanu Messe

Sentiero Duo opiszę później, jutro jedziemy do Norymbergi na Kanu Messe. To dla nas teraz największe targi. Kiedyś rynek kajakowy tak jak inne outdoorowe firmy wystawiał się na targach OutDoor we Friedrichshaffen. Tak było odkąd pamiętam i szczerze mówiąc tamte czasy w topornych, od sasa do lasa stawianych każdy w innym stylu, pawilonach starych terenów targowych podobały mi się najbardziej. Były mniej biznesowe i może troszkę mniej profesjonalne, ale autentyczne. Takie, jaki był wtedy nasz rynek- świat pełen górskich pasjonatów.  Targi we Friedrichshaffen odłączyły się kiedyś spontanicznie od za bardzo już biznesowego i sformalizowanego ISPO, a potem urosły, pobudowały nowe pawilony, obrosły w piórka i wtedy z kolei odłączyliśmy się my- rynek kajakowy. Poszło o ile pamiętam o usytuowanie kajakowych firm w specjalnie do tego celu zbudowanym dużym pawilonie tuż przy jeziorku. Było w ciągłym użyciu, ludzie chlapali się w nim nieustannie testując sprzęt… ale tego wygodnego i położonego  blisko głównego wejścia miejsca zachciało się którejś z wielkich globalnych marek. Targi usłużnie wyrzuciły nas wszystkich gdzieś na koniec. Firm kajakowych na szczęście nie dotknął rak, który  zżera dzisiejszy outdoor. Większość z nich wciąż jeszcze jest mała. Nigdy nie były tak nastawione na biznes i oderwane od górskiego świata jak zdarza się tam.  Ludzie się znają, pływają razem. W ciągu -o ile pamiętam- miesiąca czy dwóch powstała oddzielna impreza. Pierwsza była w sali gimnastycznej :), od lat  stałym miejscem Kanu Messe są tereny targowe w  Norymberdze. To jedyna taka impreza w Europie. Zaskakująco duża. Odbywa się raz do roku we wrześniu. To tak w skrócie, na wypadek gdyby ktokolwiek z Was tam jechał- KANU MESSE 18-21 września stoisko 438 zapraszamy! :)

http://www.kanumesse.de/

Share

Sentiero Uno dzień piąty-ostatni

Wyszłyśmy wcześnie. Przez chwilę wydawało się, że pogoda ma ochotę się zmienić, ale poranne chmury rozwiały się i wyszło słońce.

Podejście na Passo di Lastra- ostatnią wysoką przełęcz szlaku biegnie w wysokogórskim, troszkę księżycowym krajobrazie.

Wygodna ścieżka, tylko czasem wchodziła w tak dobrze nam znane kamienie, na przeważającej części podejścia teren był łatwy.

Minęłyśmy trzy małe stawy i dopiero na ostatnim podejściu weszłyśmy w słońce. Szybko nam poszło.

Ścieżka wychodzi na grań trochę powyżej przełęczy, a potem schodzi długim, ubezpieczonym, miejscami troszkę kruchym trawersem z pięknym widokiem.

Poniżej łańcuchów zaczyna się pas luźnych kamieni i tak nam już dobrze znana gimnastyka. Ażurowo ułożone bloki ciągną się długi kawał zmuszając wyobraźnię do błyskawicznego oceniania- górą ? … dołem?… z prawej ?…z lewej … a może da się zeskoczyć?

Trudności kończą się troszkę powyżej tamy.  Niedaleko jeziora szlak miejscami nawet stawał się… ścieżką. Za to widok nas trochę zaskoczył.  Zbiornik był  niemal całkowicie opróżniony, na dnie stała tylko jaskrawoniebieska kałuża, tama, którą zwykle biegnie szlak do Refuge Garibaldi była zagrodzona, a na niej i pod nią trwały jakieś budowlane roboty.

Na domiar złego zaczęło się chmurzyć. Na przeciwległym brzegu doliny widziałyśmy ciemne sylwetki odpoczywających, albo może czekających na nas Włochów. Poza naszą piątką w górach jak zwykle nie było nikogo. Zostały nam 4 dni. Dokładnie tyle ile potrzeba na Sentiero Duo… tylko że zabrakłoby czasu na dojście do końca Sentiero Uno- Refuge Garibaldi. Popatrzyłyśmy chwilę na stalowo szare niebo, policzyłyśmy czasy i ponieważ było jeszcze wcześnie zdecydowałyśmy się opuścić ostatni  półtoragodzinny kawałek i zejść bezpośrednio do Temu.  Droga w dół zajmuje jakieś 3,5- 4 godziny według opisu. Zeszłyśmy aż do parkingu poniżej jezior Avio (czyli ponad 1600m) i zjechałyśmy ze spotkanym po drodze starszym panem.

Burza dopadła nas już na dole. Udało nam się jeszcze dobiec do campingu. Camping Presanela w Temu bardzo nam się spodobał. 10 Euro od osoby, ciepła woda, kuchnia i jadalnia ze świetlicą, sklepik i pralka… i jeszcze miły pan otworzył nam wino :)

PS: zamiast schodzić do Temu, można kontynuować przedłużenie Sentiero Uno ze schroniska Garibaldi z powrotem w dół nad Lago Avio i po drugiej stronie doliny, poniżej Mont Avio do schroniska Ref. Aviolo. Kolejny nocleg wypada w Malga Stain – to bardzo piękne miejsce, odległe o kilka godzin od Edolo. Poszłybyśmy tam, ale wtedy zostałby nam jeden trudny do zagospodarowania dzień… cóż może innym razem :)

PS: przeszłam to w lipcu 2012, mam nadzieję że kiedyś opiszę. Warto.

Share