jak się ubrać na jesienny spacer?

Idzie jesień, a z nią nieunikniona zmiana pogody. Nie wiem jak Wy, ale ja będę się starała (podobnie jak latem) prowadzić jak najbardziej aktywne życie. Mam psa i bardzo lubię z nim długo chodzić. Jesienią oznacza to zwykle spacerowanie po zmroku, bo dzień strasznie się teraz skraca. Miejskie ubrania już od dawna nie są przystosowane do sprostania wilgotnej, wietrznej jesiennej aurze. Szczególnie kiedy się w nich choć troszkę intensywniej poruszać. To przede wszystkim wynik zmian trybu naszego życia. Klimatyzowany samochód, trzy minuty przejścia, biuro gdzie jest aż za ciepło. Ci, którzy stoją godzinami na przystankach, rodzice małych dzieci spędzający na spacerach całe dni, właściciele wymagających długiego łażenia psów wiedzą, że jeśli człowiek się odpowiednio nie ubierze spacer z przyjemności staje się udręką. A szkoda.

Za komfort termiczny w największym stopniu odpowiada warstwa, która jest najbliżej ciała. Skóra musi pozostać sucha. Jeśli nieprzewiewne, nieoddychające zewnętrzne kurtki lub płaszcze spowodują, że się spocicie, a nie założycie odciągającej pot bielizny pierwszy przewiew czy przeciąg wywoła natychmiastowe uczucie zimna. Idealne byłyby ubrania sportowe, ale ja sama nie lubię przebierać się za rowerzystę czy narciarza i spacerować tak po mieście. Wkładam więc zależnie od pogody koszulkę i kalesony z wełny lub z powerstretcha (zwykle bluzę kajakową, bo wygląda jak zwykły golf) pod typowe miejskie ubranie-  dżinsy, sweter, cienki płaszcz (noszę niepotrzebne już prototypy ze swojej modowej kolekcji, teraz płaszcz trochę podobny do fraka). Tej funkcjonalnej pierwszej warstwy ani nie czuć ani nie widać, a różnica jest naprawdę wielka.  Jakkolwiek pójdę- szybciej czy wolniej, jakkolwiek zmieni się pogoda, zacznie padać czy zerwie się wiatr będę się czuła mniej więcej jednakowo i prawdopodobnie tak jak co roku ani razu się nie przeziębię. Poza tym, zawsze noszę czapkę, szalik i powerstretchowe rękawiczki (czasem w torebce). Założenie ich, lub zdjęcie bardzo zmienia uczucie ciepła. To ogromna różnica, a te rzeczy są malutkie i lekkie. Szkoda byłoby rezygnować z długich spacerów z powodu niezbyt zachęcającej pogody. Nie mamy przecież aż tyle czasu, żeby czekać na idealną. Trzeba się cieszyć każda chwilą, każdym dniem. Mijają bezpowrotnie.

PS: Powinnam napisać, że te fotografie są sponsorowane przez mojego psa. Gdyby nie jej groźny wygląd i cierpliwość (z gatunku lekarz kazał potakiwać, niestety) bałabym się włóczyć po chaszczach po ciemku i jeszcze rozkładać tam rzucający się w oczy statyw. Samba porzuciła już marzenia o zostaniu modelką i nie włazi mi za każdym razem w kadr, ale chodzenie w to samo miejsce strasznie ją nudzi więc staramy się bywać ciągle gdzie indziej. Stąd tyle zdjęć. To szczecińska dzielnica Dąbie, jeszcze przed wojną samodzielne miasteczko. Zwykłe, typowe, ale mi się coraz bardziej podoba. Zwłaszcza nocą.

Więcej zdjęć wrzuciłam na stronę z fotografiami, jeszcze dorzucę…

15342 Razem 9 Dzisiaj

77 myśli na temat “jak się ubrać na jesienny spacer?”

  1. Na spacer można wziąć jakąś bieliznę termoaktywną, swetra, starego polara, kurtkę na siebie lub do plecaczka. Każdy turysta ma to w szafie. Ja ma przykład używam po mieście i „na spacery” rzeczy na tyle zużytych, że nie mogę już im ufać w górach: trochę przemakającą kurtkę, polar z trochę zepsutym zamkiem, starte, popękane buty… Pewnie część osób myśli, że ciuch turystyczny w mieście to lans, a to po prostu emerytura dla moich zużytych ubrań. Dlatego rzadko kupuję buty i ubrania inne niż turystyczne. Kupię turystyczne – mam w góry, a po paru latach i tak stają się miejskie. I rzeczywiście w całym zestawie najważniejsza jest bielizna. Koszulka i gacie lub kalesony termoaktywne zmieniają niepraktyczne miejskie swetry i spodnie w zestawy all-weather ;)

    Osobną kategorią są natomiast moje ubrania miejsko-rowerowe. Tu nie mam za bardzo koncepcji. Jeżdżę do pracy rowerem przez okrągły rok i chciałbym mieć komfort zarówno podczas jazdy a potem bez przebierania siedzieć w biurze. Czyli obcisłe i kolorowe ciuszki niemile widziane. Powerstrecz – chyba za ciepły poza zimą. Powerdry – szybko zaczyna śmierdzieć. Wełna – cienka wygląda nieelegancko a gruba robi nieprzyjemny kompres z potu podczas jazdy. Noszę więc koszulkę termiczną z jonami srebra a na to rozpinany golf z cienkiego fleecu. Czasem przydałoby się jednak pojawić w czymś innym w pracy żeby nie wyjść na biedaka, więc obecnie testuję zestaw: lniana koszulka kwark, na to czarny powerdry z długim rękawem a na to T-shirt, też powerdry, w kontrastowym kolorze (żeby ożywić nieco mą podobną do śmierci postać ;) Póki co len wydaje się wydajnym spowalniaczem łapania zapachów przez zewnętrzne syntetyki. Jakieś inne pomysły na oddychające ubranie rowerowo-turystyczne, które wygląda jak męski ubiór miejski?

    1. hmm… może ktoś mi pomoże? :) Wydaje mi się, że prosta bluza z powerstretch z zamkiem wygląda dość neutralnie. Są panowie, którzy wkładają kajakową bluzę z mikro stójką (jak w zwykłym T-shircie) pod miejską koszulę- wtedy tej spodniej warstwy wcale nie widać. Wiem, że niektórzy nasi klienci jeżdżą do pracy rowerem w kurtce Besiberri. Mamy jeszcze kamizelki… ubieranie się to chyba jedyny istniejący od zawsze przejaw dużo większej wolności kobiet. Spokojnie mogę jeździć rowerem w szalonym płaszczyku i nawet w spódniczce (na legginsy oczywiście), ale jakoś nie widuję panów w koszulach i poważnych płaszczach :)

    2. Pieknie ujete spowalniacz! Kasiu, trzeba to od Mateusza wyprosic i zastosowac w nazewnictwie sklepowym! Bardzo mi sie podoba!

      Kasiu, panowie na rowerze jezdza prawie zawsze z zacieciem sportowym, dlatego nie jezdza w plaszczach ;-) A gorsety pamietasz, tak co do tej wolnosci kobiet?

      @Mateusz
      PS Pro dalby rade na rowerze, ranki sa zwykle zimne, nawet pozna wiosna i
      wczesna jesienia zdarzalo mi sie zakladac. Wazna kwestia jest to co zalozysz na PS Pro. Ja juz dawno sprzedalem swoje kurtki, ktore mi do PS Pro nie pasowaly. Teraz zaczynam sie ubierac od bielizny… i dzieki temu jest mi lzej, wygodniej i w ogole ;-) Jesli na PS Pro zalozysz wiatrowke, bardzo cienkiego SS, bedzie dobrze. Idealny bylby cienki Power Strecz ;-)

      Moje doswiadczenia, ponad 2 letnie z dojazdami rowerem sa takie, ze i tak musialem sie przebrac ;-) Pomimo spacerowego tempa, wiatr zwykle robil swoje. Zapewne kwestia wytrenowania organizmu, ale gdybym mial dzis dojezdzac rowerem do pracy (oj, chcialbym) to tylko pod warunkiem, ze moge skorzystac z prysznica ;-)

  2. No właśnie, przydałby się cienki Powerstrecz… Nigdy nie używałem ubrań z PS Pro, ale z tego co macałem wydaje mi się, że ten materiał jest na moje rowerowo-miejskie potrzeby za gruby (tzn. za ciepły). Zwykle jeżdżę w bluzie o materiale dwa razy cieńszym i na to kamizelka/softszel/wiartówka/membrana, zależnie od warunków. W pracy zdejmuję wierzch i zostaję w samej bluzie. Zimą, wiosną i jesienią po dojechaniu do pracy nie muszę się przebierać ani brać prysznica bo bardzo mało się pocę. Generalnie bezzapachowe ze mnie zwierzątko. Latem natomiast się przebieram, choć i to nie zawsze, bo jak jadę do pracy o 7.30 to nie jest jeszcze jakoś szczególnie gorąco. No a jak wracam o 15 to jest gorąco, ale nic to bo w domu prysznic.

    Kajakowa z mikro stójką to rzeczywiście fajny pomysł, wygląda jak zwykły męski golfik:)

    A tak w ramach ciekawostki – znalazłem u siebie w sklepie turystycznym czarne koszule Kwarka z długim rękawem – bambusowe! Do miasta nie bardzo, bo wygląd raczej bieliźniany, ale materiał bardzo ciekawy – coś jak moskitiera, ale gruba, przez oczka prześwituje ciało. Tylko czy to jest prawdziwy bambus, czyli włókna bambusa splecione w materiał (a więc zachowujące swoje właściwości antybakteryjne)? Czy też zwykła wiskoza, czyli materiał z sztucznych włókien celulozowych, do produkcji których użyto bambusa, ale jedynie jako surowca dostarczającego celulozę?

    1. Mateusz, Powestretch Pro jest naprawdę świetny. Zamiast 3 różnych warstw, można założyć 1, lekką, w miarę odporną na wiatr, nieśmierdzącą i odpowiednio ciepłą (to najlepsze określenie, naprawdę działa w szerokim zakresie temperatur, nie jest ani zimno ani gorąco). Można w tym też bezkarnie zmoknąć, nie zmarznie się, a koszulka świetnie udaje, że jest sucha. Nie potrzeba wkładać żadnego softshelu, może czasem wiatrówkę, ale to rzecz sporna. Niektórzy nie potrzebują :)
      Latem może być rzeczywiście za gorąco, ale poza najgorętszymi miesiącami to świetnie działa i wystarcza na wiele lat.

      Kajakowa z mikrostójką przeżywa teraz renesans- faktycznie wygląda spokojnie i miejsko. Muszę koniecznie ją lepiej pokazać.

      To co znalazłeś w sklepie- wydaje mi się że to bamboo charcoal- czyli poliester pokryty warstwą aktywnego węgla bambusa- to taki spowalniacz zapachów :), który stosowaliśmy przejściowo jeszcze przed wełną i lnem. Był też X-static- teraz zastąpiłam to włóknami naturalnymi.
      Włókna bambusowe jako takie nie istnieją. To był wymysł marketnigowców, już zakazany. Bambus jako tani naturalny surowiec daje się przetworzyć na dwie użyteczne w tekstyliach rzeczy- wspomnianą przez Ciebie wiskozę (czyli włókno syntetyczne- nie sztuczne, produkt polimeryzacji cukrów zawartych w pulpie z drewna, papieru, u nas kory czy odpadów z tartaku) i właśnie w coś w rodzaju aptecznego węgla drzewnego, który dość skutecznie radził sobie z zapachami i miał właściwości antybakteryjne, ale zabarwiał każde pokryte nim włókno na szaro.

      1. No coraz bardziej mnie ten Powerstrecz kusi, coraz bardziej…

        Ten Kwarkowy „bambus” może być dobrą opcją na moje rowerowanie. Poliester nie chłonie wilgoci ale szybko śmierdzi. W Kwarkowych bambusach problem smrodu może być dużo mniejszy, bo węgiel aktywny spowalnia namnażanie bakterii. Się zastanowię nad kupnem ;)

  3. Witam serdecznie
    W zeszłym tygodniu byłem w Górach Sowich na Wielkiej Sowie. Pogoda marzenie, żyleta, w słońcu ponad 20st. Ubrany byłem w koszulkę z merino (Kwark) oraz bluzę z kapturem i łapkami (Kwark). Pociłem się niemiłosiernie. Z natury lejąsię ze mnie strasznie przy każdym poważniejszym wysiłku. Podejście, za gorąco, ściągam bluzę. W samej koszulce merino gdy zawieje wiatr niebezpiecznie zimno. Pot oblewający kark i nasączona koszulka merino sprawiała, że po godzinie marszu gardło mnie bolało.
    Nie patrząc na dyskomfort wydalanego z siebie potu założyłem z powrotem na górze bluzę z łapkami i kapturem. Zadziwiająca sprawa. Pot chyba jeszcze bardziej się ze mnie lał a mimo tego nie odczuwałem wyziębiającego wiatru na gardle. Nie przeszkadzało też mi to, ze byłem bardzo spocony.
    Zupełnie nie potrafię się ubierać do wysiłku w góry. Może się mylę, ale ubrania są trochę za ciasne. Przy 178 i 100 w klatce rozmiar L wydaje się za mały. Opięta, spocona skóra staje się podatna na uczulenia. Choć sam PPS raczej nie wywołuje uczulenia to za duże dopasowanie już tak. Pani Kasiu, taj z 1,5 cm więcej byłoby chyba optymalnie.
    Pozdrawiam
    Włodek

    1. Panie Włodku,
      to jest bardzo indywidualne. Zależy też od innych wymiarów- szerokości ramion, obwodu w pasie. Zdarzyło się już kilka osób które przy tych wymiarach narzekały, że L jest na nich za duże. Zwykle pytamy czy ma być mniej czy bardziej dopasowane, ale nie zawsze mamy okazję. Poza tym człowiek się zmienia. Ja na pewno mam zimą kilka cm w obwodzie więcej niż latem.
      Odczucie ciepła też jest u każdego różne. Ja prawie na pewno przy pięknej pogodzie podchodziłabym w samej wełnie (zimą w dwóch) i natychmiast po zatrzymaniu się założyłabym powerstretcha. Myślę, że idąc w samej koszulce nie spociłabym się, więc nie odczułabym mokrego kompresu, bo wełna schnie szybciej niż ja się pocę. Jesienią i latem wydaje mi się, że 20 stopni to ciepło, wiosną zwykle jeszcze ciągnie zimnem od śniegu więc odczucia są troszkę inne, ale nawet na mrozie zimą podchodzę ubrana tylko w wełnę i powerstretcha. Troszkę jest też tak, że organizm się hartuje, uczy jak ma się zachować. Możliwe, że mój już jest nauczony. Ja bardzo unikam przegrzewania. Na gardle zwykle noszę chustkę lub kominek bo inaczej okropnie mi się opala kark.
      możemy jakoś pomóc z tą za małą koszulką?

    2. W takich sytuacjach niezastąpiona dla mnie jest wiatrówka :)
      Cienka wełniana koszulka + sensowna wiatrówka to rozwiązanie idealne na w miarę ciepłą pogodę z zimnym wiatrem.
      W powerstretchu jest mi za ciepło, podobnie jak w różnych innych, cieńszych „streczach”. Teraz mam jeszcze do wyboru cienki PPS z cordurą więc może coś się minimalnie zmieni w moich upodobaniach.

      1. Zajaczku, jesli moge, co sobie uszylas z wisienki?

        W moim odczuciu wisienka (cienki PS z cordura) wlasnie idealnie pasowala do warunkow opisanych przez Włodka. Swietnie laczy funkcje wiatrowki i pierwszej warstwy ;-) Jest do tego niezniszczalna ;-) Kasia nas ciagle straszy, ze sie wreszcie skonczy, wiec musze zamowic jeszcze ze dwie pary bokserek z tego niedocenianego materialu ;-)

        1. Radku, Zajączku, burzycie całą moja teorię, że ja bardzo marznę. Jestem prawie pewna, że na podejściu wystarczyłaby mi wełna. Przy 20-stu stopniach wiatr musiałby być lodowaty, żeby mi przeszkadzał … muszę chyba wyskoczyć w Góry Sowie i sprawdzić na miejscu :)
          jak tam musi być teraz pięknie…

  4. O to to, jak czytałam post Włodka też myślałam, gdzie jest wiatrówka.
    Radku tak zachwalasz PS z cordura, że zaczynam się wachać. Tylko ta wisienka mi nie leży. Ja używam po prostu dwóch koszulek kwarkowych z cienkiej i grubszej wełny. Tyle tylko, że ostatnio nosiłam je odwrotnie grubszą pod spód, cieńszą na wierzch. Super regulowało mi się wtedy termikę. Poza tym nie musiałam układać rękawów krotszej, ponieważ koszulka z cienkiej wełny jest dla mnie za duża nieco mimo, że to XS. To rozwiązanie dla mnie jest skuteczne. Zwłaszcza z wiatrówką. Na szyi też coś często noszę. Wbrew pozorom dużo to daje.

  5. Wtrącę swoje dwa słowa. Pocenie się jest zdrowym objawem. Organizm się chłodzi. Tak naprawdę problem jest wtedy gdy się nie pocimy. Nie ma takiego materiału który zapobiegał by poceniu się. Oczywiście ile potu wydzielamy zależy od wielu czynników: temperatury, aktywności, emocji, stresu, budowy ciała, tego co jemy, itp. itd. Kluczową sprawą jest, tak jak napisała Kasia, w miarę szybko odprowadzić pot, by skóra pozostała sucha. Czyli najważniejsza jest warstwa bezpośrednio przylegająca do skóry. Z moich doświadczeń, bez porównania, najlepszy jest Power Stretch Pro. Ale musi przylegać do ciała. Czyli żadnych koszulek, PSP bezpośrednio na ciało. Do tego dobrze przylegający, czyli ciasny.
    PSP jest ciepły, nawet bardzo jak dla mnie. Więc w ciepłe dni, no nie wiem, gdy temp. powyżej 15 stopni, szczególnie przy aktywności, może być dla wielu za ciepły. Ja np. gdy biegam, to zakładam PSP gdy temperatura spada poniżej 5 stopni. I tak do minus 5 mogę biegać mając tylko PSP na sobie, bez żadnych koszulek, kurtek itp. Przy wolniejszym biegu, tak powiedzmy 6min/km to myślę, że 10 stopni to górna granica.
    W góry na jesień to w zależności od pogody, zakładam PSP i na górę kurteczkę, taką bardziej wiatrówkę (Besiberri). Jak zrobi się za gorąco to ją zdejmuję i PSP idealnie działa. A gdy zapowiada się nieco cieplejszy dzień, to zamiast PSP zakładam koszulkę z grubszej wełny (takie jak Abeille,Cecire itp.)
    Co do spaceru w mieści, parku to wydaje mi się, że jeśli chodzi o PSP to lepszy jest model z długim, rozpinanym zamkiem. Tylko nie taka ciasna, nieco luźniejsza i oczywiście coś pod spód czyli wełnę. Spacerując nie pocimy się zbytnio, rozpinany model jest wygodniejszy, jak za ciepło można rozpiąć, jak zimniej zapiąć. A gdy nieco bardziej wietrze to ja zakładam kurteczkę Besiberri z Power Shield. Pięknie chroni bez wiatrem. A nawet przed deszczem.

  6. Witam wszystkich.
    Dziękuję za Wasze posty i czuję się trochę wywołany do odpowiedzi.
    Oczywiście nie mam nic do ubrań Kwarka. To naprawdę bardzo, bardzo dobre produkty, których używam i będę dalej używał. Mam ich już kilka i jestem zadowolony. Kupiłem zgodnie z rozmiarówką umieszczoną na stronie. Więc w czym problem? W tym, że nie jestem przyzwyczajony do ubrań dopasowanych. Jeśli coś mnie lekko opina to zaraz zaczynam się źle czuć. Kupiłem kiedyś bieliznę termoaktywną. Zgodnie z zasadą ma być opinająca by działać. Połowę nocy się w niej kręciłem aż zdjąłem ją i założyłem bawełniaka w rozmiarze XL. Wtedy dobrze spałem.
    Co do mojej wycieczki bo jakoś wyczuwam u Was niedowierzanie. Przyjechałem rano do Walimia. Było chłodno (nie wiem ale ok 8st). Miałem koszulkę merino z długim rękawem a na nią bluzę z łapkami i kapturem (przepraszam że tak opisuję ale nie mam głowy do tych tajemnych kodów). W takiej temp szło mi się super z Walimia do Rzeczki. Ok godziny 10 słońce zaczęło mocniej grzać więc na podejściu i w miejscach odsłoniętych było mi gorąco. Lało się ze mnie strumieniami. Bluza do plecaka. W miejscach zacienionych zimno i trochę wiatru. Dochodząc do szczytu Wielkiej Sowy z Rzeczki bolało już mnie gardło. Założyłem bluzę pomimo pocenia się. Pociłem się oczywiście dalej, ale już nie było mi zimno. Nie czułem też efektu klejenia się ubrania do ciała.
    Mój post naprawdę nie był jakąś krytyką produktów Kwarka, bo uważam że są bardzo dobre. Napisałem też, że nie potrafię się ubierać odpowiednio do wysiłku podczas którego potrafię przepocić nawet Poliester :-). Ja tylko zaczynam wątpić, czy ubrania opięte w każdym przypadku spełniają swoją rolę. Ale to może tylko ja tak mam.
    Pozdrawiam

    1. Włodku (już tu chyba wszyscy jesteśmy na „Ty” :)), ani mi przez myśl nie przyszło krytykować Twój sposób ubierania, ani posądzać Cię o atak na Kwarka. Krytykować nas jak najbardziej wolno, nawet trzeba, bo czasem możemy jeszcze coś poprawić. Mnie ogólnie bardzo interesuje sposób jak ludzie odbierają ciepło- zimno i jak podchodzą do problemu dopasowania ubrania. Wygląda na to, że bardzo różnie i tym trudniejsze jest doradzenie, dobranie. Sama jestem zdziwiona jak moje doświadczenia, na których często opieram swoje rady, różnią się od Waszych odczuć.
      Choćby ta słynna, wracająca jak bumerang wiatrówka :)

      Wracając do meritum… bielizna do spania musi być luźna. Tu wcale mnie Twoja reakcja nie dziwi, ja też sypiam w wełnie i highlofcie (lub puchowce) a nie w powerstretchach. Bardzo możliwe, że to rozwiązanie z dwoma wełnami, o którym wspomniała Mon byłoby dla Ciebie w sam raz. Ja też często noszę na raz dwie, zwykle dwie cienkie, bo to troszkę lżejsze wiec grubą nie zawsze zabieram. Sprawdzę przy okazji też z grubą i w obu konfiguracjach na wierzch i na spód.

      co do opiętych ubrań- na razie nie ma innego sposobu odbierania wilgoci niż kapilarny więc tak jak napisał Edward ubranie, w którym mamy zamiar się pocić musi dotykać. Cieszę się, że bluza sprawdziła się chociaż na zejściu. Mam nadzieję, że nie będzie drażniła skóry. Martwiłabym się tylko o miejsca pod pachami gdzie mogą dawać się we znaki szwy. Jeśli nadal Ci przeszkadza, że jest tam za ciasno, możemy usunąć kawałek i wszyć kliny, które usuwają szwy z newralgicznego miejsca. Robiliśmy to już raz czy dwa z dobrym skutkiem. Tego raczej nie widać.
      pozdrawiam

    2. Włodku, przecież to prywatny blog, a nie forum dyskusyjne, admin tu nie wpuszcza głosów krytyki ;-)

      A bardziej serio, ten wysyp odpowiedzi oznacza, że poruszyłeś ciekawy temat ;-) A my sobie lubimy poglądy wymienić, w miłej atmosferze i na ciekawe tematy!

      @Mon
      Ja zachwalam Kwarka? Ależ skąd, ja uczciwie ostrzegam, Kwark bardzo mocno uzależnia (lepiej uważać), Kwark zawyża standardy (trudno się potem odnaleźć np. w butach).

      Wisienka to odzielny przypadek, staram się kupić z niej jak najwięcej, zanim wyjdzie, bo Polartec już jej nie produkuje ;-) A już serio, to chciałbym, żeby każdy producent tak uczciwie informował o swojej ofercie, przyjmował uwagi i zwyczajnie z taką otwartoscią doradzał. Proponuje zacząć od bielizny z wisienki, a kolor jest niczego sobie. Namiętnie noszę buffa/kominek na szyi/głowie i zupełnie mi nie przeszkadza.. ;-) Wypróbowałem sporo zestawień wisienki z różnymi kolorami nici i to niesamowite jak bardzo to zmienia odbiór tego koloru. Mam kombinację z pomarańczem, szarym i czarnym. Każda jest świetna i każda jest zupełnie inna ;-)

      1. Radku, to wcale nie jest śmieszne! Dopuszczam wszystkie głosy, oprócz zawierającego same reklamy spamu. To Wy jesteście tacy grzeczni i nie krytykujecie…
        Temat bardzo ciekawy i bardzo proszę czujcie się tu całkiem swobodnie :)

  7. Włodku ja za Kwarkowymi namowami biorę przeważnie długie (merino, spodnie, PPS) a mam 187 i też ze 100 w klacie może ze 103 i ja dał bym nawet centymetr mniej na tułowiu i 0,5 na rękawie. A tak naprawdę nie dał bym bo jest idealnie ale jeśli już to na minus aniżeli plus.
    Jesień na Krecie i w Polsce jest bardzo podobna jeśli chodzi o mnie, ten sam strój tylko PPS zakładany był znacznie później. I rzeczywiście w mieście używa się tego pod wszystko, czasami nawet do kościoła pod jesionkę, albo PS fajny sweterek i płaszczyk.
    Żona Marta wozi w aucie i nosi w torebce PPS prawie zawsze, bardzo go polubiła i aż dziw człowieka bierze jak widzi wachlarz zastosowań jednej rzeczy.
    Zdjęcie – było ciepło na postoju ale do jazdy idealnie taki strój pasował, na to druga koszula z lnu a w plecaku PPS, wracaliśmy wieczorem, udało nam się zrobić 400km takim motorkiem.
    Świetna sprawa to kominek, zabrany na wyrost okazał się świetny, tam na Krecie bardzo wiało, a po kąpielach w zatokach nie pozwalał przeziębić uszu jazdą na motorze, kaptur z PPS był za ciepły.
    Spodnie spisywały się dobrze. Wchodziłem w nie mokry i po chili były suche. Może to nie ten wątek do spodni. ale po miesięcznym testowaniu podtrzymuje, że zamówię kolejną parę. Utrzymuje też swoje, że kieszenie boczne można by zrobić odrobinę wyżej i centymetr węższe(ale to moja indywidualna opinia nie jest to żaden zarzut bo jak widać w niczym to nie przeszkadza tylko ma pomóc przyszłym kupującym. Dobrym rozwiązaniem jest też pasek do spodni. Mieści się w nich sporo, widać po zdjęciu: mapa pod ręką, w drugiej portfel, klucze, okulary w kolejnych, kominek, telefon, latarka.
    Do kompletu brakowało mi Kwarkowych majtek i skarpet, butów niestety nie robią. Ale powoli zbierze się kolekcja. Dodam, że koszulkę mam już około roku i jest używana dość często pod wszelkie koszule, swetry. Bardzo fajnie się to nosi i daje duży komfort termiczny plus nie ma zapachów.

  8. Na Krecie doznaliśmy zaskoczenia. Schodzimy drugiego dnia z Martą w pełnym rynsztunku wycieczkowym na cały dzień albo i trzy :) Idziemy do recepcji i pytamy gdzie zaczyna się najbliższy szlak górski bo osm mapa dziwnie to ukazywała. Pani w recepcji doznała szoku. Po przetłumaczeniu wyszło coś typu: „Państwo oszaleli? To jest niesamowite co mówicie, chcecie iść w góry? To jest straszne i niemożliwe tutaj, tutaj się nie chodzi w góry.” – Dlatego też wypożyczyliśmy skuter. Szukaliśmy szlaków ale może i miała rację młoda kobieta z hotelu, że ich tam nie ma. Jest stromo, bardzo kamieniste zbocza i wszystko jest ogrodzone. Jedyny dostępny jest kanion ale tam trzeba mieć wykupiony transport i powrót samodzielnie lub całość w biurze. Bardzo sucho jest na Krecie ale fajnie się nurkuje z okularami i jest wiele ciekawych zatoczek i kilka miejsc wartych zobaczenia. Pogoda zmienna, w ciągu 20km od 31 do 15 stopni a do tego ciągle spore wiatry, jak na  Śnieżce :)
    Zdjęcia poniżej, jak są podwójnie to proszę edytować i skasować bo pojedynczo nie poszły


    https://lh6.googleusercontent.com/7CK_guCVQrjatwJu1IWkYjmg-LwpE3WdheR1JHe-vls=w520-h781-no


    https://lh4.googleusercontent.com/-wBU4qa_7YAg/VEguI41F3ZI/AAAAAAAAFdE/F1DwH4nzcU4/w958-h639-no/DSC_5004.JPG


    https://lh4.googleusercontent.com/-f_rQZku_ewc/VB86FUnmM2I/AAAAAAAAFZw/PtbT5jqY2u0/w520-h780-no/DSC_4539%2B%281280×853%29.jpg


    https://lh6.googleusercontent.com/3BWslU2EkdasBHfWo4PoSw4OKlH4ZQ0RmLl3cAnHkIk=w521-h781-no

    1. Dziękuję. Jeden link jest do spodni, które już chyba kiedyś przysłałeś, nie z Krety, ale nie skasowałam. Szkoda, że nie da się połazić i że pogrodzone. Pamiętam Kretę sprzed prawie 30 lat. Pojechałam autostopem. Świetnie się tam sypiało na plażach… było wtedy fascynująco dziko. Podobno w Lefka Ori są szlaki i nawet jakieś schrony, ale jeszcze mi się nie udało sprawdzić. Motorek śliczny :)

      zapomniałam dodać do poprzedniego komentarza- że pomysł Marty z noszeniem Powerstretchu w torebce jest świetny, ja czasem noszę też komplet z cienkiej wełny. To jeszcze mniejsze, a też bardzo dużo zmienia. Oba te rozwiązania zajmują znacznie mniej miejsca niż noszenie czegokolwiek co można by założyć na wierzch, a o wiele lepiej grzeją. Założone pod inne rzeczy są niewidoczne.

  9. Witam ponownie.
    Cieszę się, że znalazłem się w gronie ludzi mających słabość do produktów Kwarka. Tylko, że ja mam już skrzywienie na tym punkcie. Chodzę w tym w góry, do lasu, grabię w tym liście na działce, odśnieżam chodnik przed domem, chodzę do pracy. Testuję, testuję, testuję by nie brać do plecaka za dużo, jak i za mało. A z tym mam spory kłopot. Generalnie biorę zawsze za dużo. Dlatego tym chętniej czytam o tym, co zabieracie na Wasze wycieczki.
    Komin na szyję – racja! Nie miałem ze sobą i żałowałem. Szczerze to myślałem, że w razie czego bluza z łapkami i kapturem wystarczy.
    Dwie koszulki Merino na sobie – to jest wyjście. Myślałem o czymś takim, że mam jedną ze lnu, a drugą merino. Czy to ma sens?
    No i mamy zimno. Za oknem 4st. Myślę o zimie i tu męczy mnie legendarna bluza Polarna. Czy mając dwa PS warto jeszcze kupować Polarną? Co o tym sądzicie? By się uwiarygodnić przed żoną wymyśliłem hipotetyczną sytuację. Wstaję spóźniony do pracy w zimie. Za oknem -10. W panice zarzucam na koszulkę merino Kwarka bluzę Polarną Kwarka, jakąś kurteczkę i pędzę na przystanek. Czy to przejdzie drogie Panie?
    Pozdrawiam

    1. no i teraz nie wiem co pisać! Bo co zrobimy jak Żona nas czyta? :)

      Moim zdaniem Polarna odpowiada termicznie 3 powerstretchom i do tego chyba bardziej zasłania wiatr. Piszę chyba bo trzech warstw nigdy nie nosiłam. Jest w niej cieplej niż w dwóch warstwach. Polarna na Powerstretchu wystarczała mi nawet w najgorszych warunkach zimą, założyłam tak tylko raz czy dwa, bo zwykle już w niej na cienką wełnianą koszulkę było mi ciepło. Wiatrówki jak nie miałam tak nie mam. Do tego Polarna waży troszeczkę mniej niż dwa Powerstretche, więc chyba warto ją mieć, bo w praktyce zmniejsza ilość rzeczy do zabrania. Ja się z kolei zastanawiam czy nie zastąpiłaby mi kurtki puchowej…? Na pewno tak by było gdyby nie to, że nie bywam w cieple przez całe tygodnie i sypiam na mrozie- do spania chyba jednak lepszy jest puch. Do chodzenia zimą w każdych nawet huraganowych, deszczowych warunkach Polarna na pewno będzie lepsza od puchu, bo wilgoć jej nie zaszkodzi.
      co do chodzenia do pracy- to nie wiem. Polarna jest mniej elegancka niż Powerstretch. Wygląda raczej jak staroświecki polar no i mamy tylko czarny (w zasadzie prawie czarny).

      więc wracając do meritum (i z babskiej solidarności) drogi Włodku, a może najpierw Polarną dla żony? ;)

  10. Drogi Włodku, witamy wśród pozytywnie uzależnionych od Kwarka! Małżonce proponuję pokazać któryś z pięknie dopracowany projektów Kasi, łączący oczywistą funkcjonalność z niezwykłym pięknem. Renacie najbardziej podobała się kurtka puchowa, przepiękny projekt, ciekawa współpraca z firmą Roberts, piękny kolor, na blogu chyba były przepiękne zdjęcia. Wczoraj z kolei małżonka oszalała na punkcie sukienki pokazanej na fejsbuku Kwarka, futurystyczny prototyp, niezwykły rzeczywiście. Od tygodnia z kolei nie zdejmuje ocieplacza z PS Pro, który Kasia uszyła jej specjalnie na ciązowy brzuch ;-) Sporo jest takich projektów dla Pań, często narzekam z przekorą na to ;-) Ale Kasia była pierwszą projektantką która wprowadziła projekty dla kobiet do świata outdooru, więc nie ma się czemu dziwić! Myślę, że Kasia ma mnóstwo projektów, którym ciężko się oprzeć wrażliwym na piękno kobietom!

    Druga myśl, jaka mi się nasunęła to polecam Ci, jako uzależniony od Kwarka danie sobie czasu, Kwarków nie ma aż tak dużo, warto je poznawać powoli i z namysłem! Przy okazji na pewno wymyślisz coś, o czym ja nie wiem..

    Kolejny pomysł na przekonanie żony, z mojego doświadczenia, zanim poznałem Kwarka, zanim zdałem sobie sprawę, że nie stać mnie na rzeczy tanie wydałem mnóstwo, ale to mnóstwo na produkty firm bardzo mocno reklamowanych… Niestety to były kiepskie wybory! Jeśli nie popełniłeś podobnych błędów, gratuluję!

    Podoba mi się porównanie Kasi, że Polarna to odpowiednik kurtki puchowej! Czekam na dalszWczorajtrzeżenia w tym kierunku!

    Muszę przyznać, że w tym wątku przewinęło się mnóstwo pomysłów na wykorzystanie Kwarków, ich połączenie, itp na które bym sam nigdy nie wpadł! Dzięki wszystkim!

    1. oj… wygląda na to, że zaproponowaliśmy Włodkowi przekupienie żony!

      Radku to porównanie z puchem gryzło i mnie, i Łukasza. Ostatecznie oboje zabraliśmy kurtki puchowe- do spania. Łukasza sama namówiłam (sądził, że będzie mu ciepło bez puchu), bo nie byłam pewna- testowaliśmy wtedy Polarną i ogólnie ten materiał w outdoorowym zastosowaniu pierwszy raz. W marcu w Pirenejach nie używałam jednocześnie Polarnej i puchu i w zasadzie gdyby nie letni śpiwór wcale bym kurtki nie potrzebowała. Teraz w listopadzie będzie inaczej, bo marcowe słońce pozwalało się czasem ogrzać, a noc była stosunkowo krótka. Przy długim pobycie w górach, bez dogrzewania się w cywilizacji człowiek w końcu zaczyna marznąć szybciej i nosi na sobie więcej rzeczy niż w pierwszych dniach. To chyba też kwestia niewystarczająco kalorycznego jedzenia i utraty kilku kilogramów (zawsze chudnę), z tym że słyszałam od Romana (z Robertsa) że oni obserwują podobny efekt na polarnych wyprawach gdzie jest i namiot z ogrzewaniem, i dobre jedzenie, więc może tak po prostu dzieje się z czasem. Stąd to czy brać i Polarną i kurtkę puchową nadal pozostaje dylematem. Na pewno nie da się chodzić po górach w puchu (poza ekstremalnymi warunkami), bo człowiek się bardzo poci, a puch się bardzo niszczy i do tego Polarna jest idealna.

  11. Witam.
    Mam pytanie. W jakim zakresie temperatur można komfortowo się czuć w Polarnej?Mam tu na myśli lekki spacer, czy nawet np. oczekiwanie na autobus/pociąg etc. Czy Polarna jest na tyle obszerna, że pod nią zmieści się bielizna + PS? Czy zamek nie uwiera w policzek po jego zamknięciu? Gdy rzeczy z Kwarka kupuję na rozmiar L to Polarną też na L? Do czego mógłbym porównać grubość tego materiału? 7,5mm gruby to więcej niż w Polartec 300?

    1. spodziewałam się tego pytania, więc założyłam teraz Polarną na dłuższy, ale spokojny spacer. Jest zimno ok 5 stopni, ale wilgotno jak to w Szczecinie. Miałam bieliznę i cienki płaszcz, wełniany bez podszewki- taki sweter (czyli żadna z moich warstw nie była nieprzewiewna). Przyjemnie i ciepło. Pamiętam, że miałam zimą Polarną w podobnym zestawie z tym, że płaszcz miał membranę przy zdecydowanie ujemnych temperaturach i wrażenia podobne, a potem już bez płaszcza chodziłam po ogrzewanym muzeum i nie było mi za gorąco. Myślę, że w spacerowych warunkach można by nosić ją całą jesień i zimę.
      Polarna jest bardzo elastyczna, drugi Powerstretch na pewno się zmieści. W górach miałam kajakową, pamiętam że założyłam kiedyś wszystko. Rozmiar ten sam co zwykle. Staraliśmy się to skonstruować tak żeby identycznie leżało. Kształtem przypomina kajakowe czy 80000-jest raczej dopasowane. Zamek pod szyją zupełnie nie przeszkadza, świetnie się układa na tym skosie (o wiele lepiej niż zwykły prosty, który mnie troszeczkę dusi, pomimo luzu- tego w Polarnej wcale nie czuć, po zasunięciu do końca zamek się troszkę wywija na zewnątrz i końcówka nie dotyka skóry). Materiał jest grubszy od 300-tki.
      Zamek

        1. Nie uwiera. Już chciałam napisać, że nie spałam na biwaku (bo sypiałam w kurtce puchowej)… ale przypomniało mi się, że spałam w Polarnej bardzo wygodnie w nocnym autobusie :). Przy założonym kapturze nie ma wcale problemu zamka, przy rozsuniętym też, przy zapiętym jak golf trzeba wywinąć brzeg na zewnątrz nie do środka.

          1. No to jeszcze zaczekam na zwrotnego maila w którym zawarłem również kilka pytań.
            Pozdrawiam. Ten post można usunąć.

  12. Cześć!
    No i odbyłem spacer jesienny. Spacer po malowniczych Rudawach Janowickich. Marsz przez Starościńskie Skały na Wołek. Wystarczyły cieniutka koszulka z merino kwarkowa, oraz bluza 080080. Przy szybkim marszu do góry koszulka szybko stawała się mokra, ale PS równie szybko odbierał pot. Bardzo szybko wysychała. Generalnie nawet gdy mocno się pocę i zestaw zaczyna być w różnych miejscach mokry (głównie chodzi o plecy pod plecakiem i szyję) to nie czuję klejenia się ubrania do ciała. Nawet w tak nieprzychylnych warunkach nie ma podrażnień. Koszulka bardzo lekka, nie opinająca, bardzo szybko schnie. Prawie nie czuć, że się ją nosi. Bardzo dobra pod PS. Przy zejściu na Przełęcz Karpnicką założyłem lekką kurtkę. Było mi trochę chłodno. Wchodząc miałem ok 9st, schodząc 4.
    Pozdrawiam

    1. Cześć! Cieszę się bardzo, że eksperyment się powiódł. Fajnie mieć możliwość tak częstego chodzenia po górach :) Jakie kolejne weekendowe plany?

  13. Ech, niestety najbliższe to chyba na koniec grudnia. Chciałbym zrobić na nartach śladowych tzw klasyk izerski Świeradów Zdrój – Jakuszyce. Może się uda. Nie oznacza, że moje kwarki będą leżeć w szafie. Będę w tym chodził na spacery, do pracy (po przyjściu przebieram się i tak). Co poradzić. Pisałem już, że……jestem uzależniony od kwarków.
    pozdrawiam

    1. kwarki w szafie to chyba by się strasznie nudziły :) Też chciałabym w tym roku trochę pobiegać na nartach. Czekamy w takim razie na kolejne relacje.
      pozdrawiam

  14. Witam serdecznie wszystkich.
    Z góry przepraszam za może wpis nie związany z Kwarkami. By nie przedłużać rozpocznę tak.
    Podczas świątecznej przerwy, by zrzucić to co zyskałem jedząc pyszne potrawy wybrałem się w moje ulubione Rudawy Janowickie. Wcześniej w Internecie wyczytałem, że istnieje firma w Trzcińsku, związana ze znanym polskim wspinaczem, która sprzedaje odzież do wspinaczki, między innymi renomowanej amerykańskiej firmy obuwniczej (chodzi o buty wspinaczkowe). Może nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że firma sprzedaje odzież zrobioną z czystej bawełny. Przedstawiciel zachwala, że to najczystsza postać bawełny, że nie uczula jak Poliestry, poliamidy itd, że to nie jest kolejny ciuch robiony rękami chińskich dzieci ze starych opon, który to proces tylko dla niepoznaki nazywa się „recyklingiem”. No moje pytania o tzw zimy okład na nerki z przepoconej bawełny, na przytaczanie wypowiedzi z Internetu, ze pod żadnym pozorem nie brać bawełny do outdooru, gość się zaśmiał i miał jedną odpowiedź. Panie, przepoci Pan koszulkę bawełnianą to wymieni Pan ją na suchą i po problemie.
    No właśnie. Mam pytanie do Kasi i oczywiście do wszystkich Was. Ile w tym wszystkim jest marketingu, a ile prawdy? Jak na to patrzy fizyk doświadczalny? Dlaczego odzież sztuczna zawładnęła outdoorem? Pamiętacie dawne czasy, kiedy jak ognia unikało się wszystkiego, co miało domieszki sztucznego materiału?
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie życząc spełnienia marzeń w nowym roku.
    Włodek

    1. Wlodku, jesli siedzisz w tej bawelnianej koszulce na jakiejs imprezie, to wymienisz i nie ma sprawy. Podobnie moze byc na sali czy sztucznej sciance wspinaczkowej. Jeli brniesz przez snieg i nie masz jak i gdzie sie przebrac (ja zwykle w gorach nie mam, bo na dwudziesto stopniowym mrozie bardzo szybko przechodzi mi ochota na rozbieranie)´mokry oklad chlodzi Ci plecy, marzniesz i szkodzisz korzonkom i nerkom.
      Dawnymi czasy sztuczne materialy byly bardzo prymitywne, nie mialy tych wszystkich funkcji, nie odciagaly wilgoci, smierdzialy…To czym dysponujemy teraz to zupelnie inna epoka.

      Wszystkiego Dobrego!
      Kasia
      PS przepraszam za brak polskich liter jestem w Szwecji i nie zabralam komputera.

  15. Chciałabym widzieć ów pana, kiedy przebiera przepoconą koszulkę, dajmy na to, w minus 10 stopniach i na „lekkim” wiaterku. Chyba zatęskniłby za porządną wełną ;)

  16. Witam serdecznie.
    Wróciłem z zimowego spaceru po Borach Dolnośląskich. Z Bolesławca szedłem lasami (olbrzymi kompleks leśny) do miejscowości Osiecznica (Kliczków – Zamek). Ubrałem się jedynie w bluzę/koszulkę Kwark 080000 i kurtkę puchową. Był komfort. Nie oblewał mnie pot, ani nie było zimno. Dwie rzeczy a temp ok -5st. Zabrałem z domu wszystkie swoje outdoorowe rzeczy. No to z Polarną zdobędę chyba biegun? Strasznie mnie interesuje jak Wy się ubieracie w niskich temperaturach.
    @Asia – ten Pan bywa w takich miejscach jak najbardziej, bo jest to jeden z bardziej znanych wspinaczy w Polsce i nie tylko. Nie będę wymieniał jego nazwiska, bo może sobie tego nie życzy. Zresztą to nie jest ważne. Ciekawe, że gość używa w większości swoich ciuchów zrobionych z czystej 100% bawełny. Rzucając taki temat miałem nadzieję na wykład z fizyki materiałowej z fizjologii wysiłku itd. Bardzo mnie ciekawi jak Wy, wytrawni turyści używacie odzieży w górach, w niskich temperaturach? Śledzę wypowiedzi kolegi Radka na portalu outdoorowym i widzę, że to prawdziwa kopalnia doświadczenia i wiedzy.
    Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego na Nowy Rok.

    1. Włodku nie ma co robić wykładu. Bawełna wchłania wilgoć w całej swojej masie, a ta wysychając odbiera ciepło bezpośrednio z ciała i już. Powerstretch i powerdry odciągają pot do wierzchniej warstwy dzianiny i odparowanie następuje dalej od ciała więc przemiana fazowa (pochłaniająca najwięcej energii) nie pobiera ciepła bezpośrednio ze skóry, bo warstwa izolacyjna z wewnętrznych warstw materiału odcina przewodzenie i ogranicza konwekcję. Stąd nie ma efektu chłodzącego kompresu.
      Len i wełna pobierają wilgoć do wnętrza swoich włókien odsuwając ją w ten sposób od ciała i ograniczając proces parowania na powierzchni skóry. To też osłabia efekt zimnego kompresu.

      Ja teraz chodząc po lasach w temperaturach bliskich zeru i przy silnym wietrze miałam na sobie cienką wełenkę, bluzę z kapturem i łapkami i stary wełniany sweter pod moim wodoodpornym anorakiem (padało), wzięłabym Polarną, ale pożyczyłam ją córce na wyjazd do Maroka. Nie pociłam się i nie marzłam. W Polarnej mogłoby mi być za ciepło, a bez anoraka byłoby zbyt mokro wiec na dobre wyszło. Na nogach miałam ciepłe spodnie i legginsy, na głowie barana z windpro, do tego rękawiczki z highlofta i jedwabny szalik zabrany z rozpędu. Niezbyt outdoorowy, ale zadziałał:) Skarpety z Powerstretch, buty przemoczone, jak zwykle.
      Najlepszego!

  17. Po biegu lub intensywnym marszu wewnętrzna warstwa (meszek) u mnie jest zawsze mokra. Najbardziej w okolicach bioder. Przychodząc do domu wywracam PS na drugą stronę i suszę. Oczywiście nie jest mi zimno. PS nie wyziębia nawet mokry, ale czy przypadkiem nie oznacza to, że u mnie tzw podciąg kapilarny nie działa? Jasne, że jest o niebo lepiej niż w bawełnie. Przy przegrzaniu bawełna staje się lepiącą zbroją do ciała.
    Może trzeba zastosować klasyczną pierwszą warstwę tzw bielizny termicznej np. z Power Dry? Dopiero na nią PS.
    Ech, nie ma co macie mega upierdliwego fana:-)

    1. Zdarza się :)
      Trudno mi powiedzieć czy z Power dry będzie lepiej, zostaje tylko sprawdzić. Ciekawe, że wilgoci jest najwięcej w okolicach bioder, może jest tam na powerstretchu jakaś nieprzepuszczalna dla wilgoci warstwa? zawiązana kurtka? Pas od plecaka?

    2. Włodku,

      jedynie bluza PS Pro i kurtka puchowa to moim zdaniem już bardzo dużo jak na -5C do spaceru ;-) Oczywiście, wszystkie te sprawy są indywidualne, Kasia ma zupełnie inne odczucia, bo wychodzi w góry na tydzień, czy dwa. Ja zwykle wychodzę na kilka godzin, zawsze bezpiecznie najedzony i wracam do domu, gdzie jest cieplutko i również czeka na mnie posiłek ;-) Oczywiście kurtka puchowa też może być różnie zdefiniowana, ale zakładam że nie mówisz o swetrze puchowym (chociaż to też za ciepło), a o czymś o wadze bliżej 1kg i ilości puchu 200-300g. Oczywiście dużo zależy też od tego co oprócz bluzy PS Pro masz na sobie, bielizna na dół, spodnie, skarpety, buty, czapka, etc. O samej bluzie i kurtce dość ciężko mówić ;-)

      Druga sprawa, to ruch i spoczynek, Kasia pisała po którymś z ostatnich zimowych wyjazdów, że dla niej termicznie bluza Polarna, czyli Power Stretch

      Navy to coś zbliżonego do kurtki puchowej. I to jest odpowiedź na Twoje pytanie o zdobywanie bieguna. Polarna będzie dla Ciebie świetna na postoje, biwaki zimowe, przy lekkim opadzie zastąpi kurtkę ;-)

      Trzecia sprawa, najważniejsze w skutecznym ubieraniu się jest właśnie unikanie przegrzewania i co za tym idzie gromadzenia się wody na

      bieliznie/tuż przy ciele, bo to bardzo mocno wychładza i traci się niepotrzebnie dużo energii. Koniecznie proszę sprawdź to na sobie i daj nam znać, jak poszło! Dla mnie to było przełomowe odkrycie!

      Ja bym na taki dłuższy, zimowy spacer przy -5C założył skarpety aquashell od Kwarka (wyjaśnienie dalej), spodnie z Power Shield od Kwarka (można

      usiąść w nich gdziekolwiek, w tym na śniegu, a na dole aż tak się nie pocę i nie oddycham) na legginsy PS Pro i bokserki z wiśniowego PS z cordurą (najlepsza bielizna na świecie i to bardzo ważna część kompletu), bluzę z kapturem i łapkami z PS Pro i wiatrówkę z czegokolwiek (mam prototyp od Kasi, uszyty z ripstopu, jest idealna, na górze jednak więcej się pocę, więc lżej niż na dół). Do tego miałbym w plecaku na postój coś z następujących sweter puchowy, kurtkę puchową, kurtkę syntetyczką, albo bluzę Polarną. Do tego kominek z wiśniowego PS z cordurą w przypadku zimnego wiatru, świetne rozwiązanie które wyprosiłem u Kasi ;-)

      Co do biegania, spróbuję tu wkleić dwa źródła, w których maratończycy biegają/trenują w samym PS Pro (bluza, legginsy) w zimie przy temp -5C. Tu

      odnośnik do strony Edka Krzyżaka, miłośnika Pirenejów http://tiny.pl/qbggx

      Tutaj test Magazynu Bieganie dotyczący kwarkowych legginsów http://tiny.pl/qzmxl który jest fragmentem większej całości, w której specjaliści od biegania porównywali kilkanaście modeli legginsów (numer Grudniowy magazynu, niestety papierowy). Jest również krótki opis bluzy Zmierzch, model biegowy. Wnioski obu Panów są zaskakują zgodne, mnie daleko do takiego wyczynu jak prezentują obaj autorzy, zwyczajnie cieszy mnie ta zgodność ich odczuć.

      Suszenie PS Pro. Uwielbiam prać swoje rzeczy z tego materiału, bo schną jako pierwsze z całego prania, wcześniej niż inne cienkie materiały.

      Zwykle piorą przewracam na lewą stronę, zwykle susząc również mam ten odruch, a w przypadku PS Pro to błąd, bo szybciej schnie na prawą stronę,

      czyli tak jak mamy go założonego na siebie.

      PS Pro jako pierwsza warstwa nie ma sobie równych. Nie ma żadnego lepszego rozwiązania pod względem termiki/odprowadzania wilgoci/oddychalności.

      Spisując na ngt.pl ponad rok temu swoje przemyślenia pierwszego roku z używania PS Pro http://tiny.pl/qrwmj uważałem, że PS Pro jest za ciepły.

      Byłem zbyt zachłanny i szukałem czegoś czego nie ma i może jeszcze długo nie być ;-) Szukałem innych, cieńszych rodzajów PS Pro, ale nie znalazłem,

      Kasia też nie znalazła, a ona zna ten rynek od podszewki przez ostatnie 20 lat ;-) Wcześniej już widziałem, że nie ma na rynku materiału, który jako pierwsza warstwa działa lepiej niż PS Pro (bo sprawdziłem sam), więc w kolejnym etapie poznawania się z PS Pro po prostu zaakceptowałem to jak jest ciepły i dopasowałem do niego resztę swoich ubrań. Power Dry to fajny materiał, ale jeśli masz już PS Pro to okaże się dla Ciebie za słaby ;-)
      Czyli podsumowując jeśli PS Pro jest dla Ciebie za ciepły to pozostaje zmienić to co zakładasz na niego. Lepszego rozwiązania nie ma ;-) U mnie zadziałało!

      Żeby Ci udowodnić, że upierdliwy wcale nie jesteś to powiem, że mróz to bardzo komfortowe warunki, komplet odzieży można kupić od Kwarka i masz

      spokój ;-) Zostają tak na prawdę buty, których niestety Kasia nie produkuje ;-)

      Powiedziałbym jeszcze więcej, u mnie ciągle leje.. Mieszkam we Flandrii, klimat trochę bardziej morski, o dosłownie każdej porze roku trafiają się

      tygodnie kiedy jest 5-10C i bardzo mocno pada.. Lato od zimy może różnić się obecnością zieleni i jej brakiem.. Przez ostatnie kilka lat poznaliśmy z rodziną wszystkie rodzaje deszczu! I tak moje buty wiodącej, niemieckiej firmy outdoorowej z membraną firmy Gore wytrzymują na deszczu 15 minut (najgorsze możliwe warunki, czasem dają radę do godziny), mają tak od nowości i nie są wadliwe. Tu problem rozwiązałem dzieki Kasi, kupiłem skarpety z AquaShell i jest mi ciepło nawet w mokrych butach ;-) Moja kurtka od deszczu wiądącej kanadyjskiej firmy outdoorowej (na A) z nowoczesną membraną firmy Gore nie daje sobie z deszczem rady, jest lekka, techniczna, ma fajny kaptur, ale co z tego jeśli puszcza wodę jeśli pada mocno, a zanim puści wodę i tak jest pod nią zupełnie mokro od mojego potu? Spodnie przeciwdeszczowe wiądącej firmy z Wysp Brytyjskich, produkującej głównie techniczną odzież dla wspinaczy na jeszcze nowocześniejszej membranie niż mam w kurtce, również firmy Gore, tak samo puszczają wodę i tak samo nie wypuszczają wystarczająco pary wodnej z potu na zewnątrz.. Sprawdziłem już poncza, np. wiodącej firmy produkującej lekki (tak dziś modny) sprzęt w Ameryce Północnej, jest fajne, lekkie, ale dość szybko puszcza wodę. Bardzo tu liczę na Kasię, że w tym roku wprowadzi do oferty ponczo/płaszcz mieszczący plecak, który da radę przez cały dzień wędrowania w deszczu ;-) (nie gumowy i nie foliowy poproszę). Co do tej pory sprawdziło m isię najlepiej w deszczu? Oczywiście PS Pro i na to cienka wiatrówka z klasycznego pertexu, obie rzeczy przemakają, ale świetnie oddychają i co ważniejsze taki komplet utrzymuje komfortową temperaturę ciała, ale to powyżej 10C, nawet może bliżej 15? No i kto tu jest upierdliwy?

      Kasiu, sory, że się mądrzę, pewnie kilka spraw będziesz chciała naprostować ;-) Sory, że przy zimowym spacerze piszę o chodzeniu w deszczu, ale u Nas dziś leje ostro cały dzień…

      1. oj rozpisałeś się :))
        Radku dzięki za instrukcję suszenia Powerstretchu. Nigdy chyba o tym nie napisałam chociaż sama też tak oczywiście robię- bo wiem, że tak skonstruowano warstwy, zewnętrzna rozprowadza i suszy. Rzeczywiście tak jest najszybciej.

        Co do materiałów- pewnie nie ma idealnych, ale te które ostatecznie wybrałam, mając do dyspozycji mały budżet i świadomość, że do plecaka nie zabiorę przecież więcej niż udźwignę są najlepszymi, które udało mi się znaleźć. To są często rzeczy przez innych niezauważane, bo trzeba było na nie spojrzeć inaczej. Niektóre udało się utrzymać, inne straciliśmy, bo chociaż były genialne poza Kwarkiem nie zainteresował się nimi już nikt, a my nie potrafiliśmy wystarczająco dużo sprzedać żeby ich produkcja stała się opłacalna. Na rynku tekstylnym przepadło mnóstwo świetnych idei. Pewnie tak jest wszędzie.

        Szukanie odpowiedniego materiału oznacza miesiące oglądania, zamawiania, gniecenia, prania, noszenia, namawiania do tegoż noszenia przyjaciół… Przed chwilką dzwoniłam do przyjaciółki, żeby spytać czy koszulka, którą męczy od dwóch lat śmierdzi… Ona na to, że jak dotąd nic nieprzyjemnego nie zauważyła, ale zmęczy się jutro (dla nas), zaśmierdnie i zadzwoni :). To była tylko jedna z takich rozmów dzisiaj. Projektowanie sportowych rzeczy często wygląda mało romantycznie :)

        Radku nie wiem, jak szybko dam radę z ponczem. Mam piękną formę, jeśli to Cię pocieszy. Zostaje „tylko” wybrać materiał, kilka już odrzuciłam.
        Możemy za to zdecydować wspólnie czy warto pokazywać w sklepie wiatrówkę „kwarkówkę”. Jak tam testy? Nie szukaj zalet tylko wad!

        1. Kasiu,

          niestety ja też widzę wszędzie niewykorzystany potencjał, to chyba nie kwestia tego, że tak jest wszędzie, tylko kwestia tego, że większość nie przejawia dość chęci żeby spojrzeć i zobaczyć..

          Bardzo mnie cieszy, że udaje Ci się odkryć takie perełki jak Power Stretch Pro jako pierwsza warstwa i utrzymać takie doskonałe materiały jak Aquashell na rynku! To ogromne osiągnięcia, trzeba się tylko pogodzić z tym, że nikt ich nie doceni (byłem dziś w swoim sklepie outdoorowym i mnie przeraziło to co tam zobaczyłem)

          Właśnie się rozpisuje nad Kwarkówką, ona nie ma wad ;-) Pozbieram dziś wszystko co mam i postaram się wkleić na ngt

          Z ponczem to nie jest pilna sprawa, poczekamy z bratem i resztą ;-)

          R

          1. To chyba też nie jest tak. Nie zawsze daje się coś z tym nadmiarem potencjału zrobić. Światem żądzą (czy może targają) bardzo różne siły. Nie panujemy nad wszystkim.

            co do Kwarkówki- pomęcz gumki, ciekawa jestem ile mogą wytrzymać:)

  18. Włodku – a to ciekawe, że taki sławny wspinacz wciąż wędruje w bawełnie. W sumie ja do niedawna też używałam do wszelkich aktywności zestawu: bawełna plus jakiś polar, ale odkąd poznałam merino i PS nie widzę już odwrotu. Komfort jest po prostu nieporównywalny. I o ile latem to jest zazwyczaj kwestia lepszego samopoczucia, to zimą pozostanie słuchym ma przecież kolosalne znaczenie.
    Nie mam nic z Power Dry. Nigdy też nie nosiłam PS na samą skórę. Dla mnie (póki co) na zimowe dni nic nie przebije zestawu merino plus PS. Teraz jestem średnio ponad 5h dziennie na zawnątrz, ruszając się mniej lub bardziej intensywnie, i cieszę się, że nie mam na sobie ani grama bawełny. Dziś dla odmiany założyłam jakiś jeździecką bluzę polarową i było mi często zimno.
    Przepraszam ze te superlatywy, ale kwarkowe materiały bronią się same :)

    1. w zasadzie to można by w niej chyba wędrować tylko wolniutko i raczej z górki. Dopóki się człowiek nie spoci nie powinno się czuć dyskomfortu, z tym że i tak jest chłodniej niż w wełence. No i robi się klapa jak się przemoknie:)
      Asiu ja też czasem coś starego założę i zastanawiam się, jak kiedyś mogłam w tym chodzić. W sumie to świetnie, że w dzisiejszych czasach mamy do dyspozycji takie fajne materiały. O ile jest nam teraz cieplej i lżej :)

    2. Asiu, PS Pro jako pierwsza warstwa sprawdza się doskonale, ja wolę osobiście, ale to pewnie z lenistwa ;-) Połączenie z cienką wełną widzi mi się jako idealne rozwiązanie na dłuższe wyprawy, kiedy nie mamy dostępu do pralki. Przy okazji pralki, uwielbiam prać swoje PS Pro, mógłbym to robić codziennie, bo to pierwsza rzecz jaka wysycha ;-)

  19. Witam
    Dziękuję za komentarze. To ciekawy temat. Ubierać się by się nie przegrzewać. Widziałem turystę wchodzącego od strony czeskiej na Śnieżkę w samych spodenkach. Był październik i temperatura sięgała max 8st. Na moje pytanie czy mu nie zimno, odpowiedział, że nie chce przepocić swoich ubrań.No właśnie! Pytanie nasuwa się samo. Czy my mamy chodzić goli, czy materiały użyte do outdooru powinny zapewnić odpowiedni poziom odprowadzenia potu i zabezpieczyć przed wychłodzeniem?
    Nie stosowałem jeszcze moich bluz kwarkowych jako jedynej warstwy. Jako bieliznę termiczną. Spróbuję, może okazać się właśnie tym, czego szukam. Tyle, że jak bluza ma być bielizną, kurtka z primaloft 100 ma być polarem, a kurtka puchowa – swetrem, to zacytują klasyka z filmu sexmisja „wszystko się popieprzyło, lampa w podłodze, nie ma okien, nie ma mężczyzn, karmią nas plastikiem….”. Kiedyś chciałem sprawdzić jak się chodzi w swetrze puchowym na który zakłada się tzw hardshell. Wiecie co? Wszyscy się pytali dlaczego chodzę w dwóch kurtkach?
    Radek. Jesteś hardcorem chodząc przy -5 w PS i wiatrówce. Ja w takim zestawie co najwyżej biegam na 10km. Chodzenie w czym takim skończyłoby się pewnie chorobą.
    Mam jeszcze pytanie. Jak się ma tzw bielizna termoaktywna typu Brubeck do produktów z PS.
    Pozdrawiam z Gór Izerskich. Strasznie wieje!

    1. Cześć Włodku
      Tak sobie myślę, jak zwykle przekornie, że to nie ubrania mają nam zapewnić komfort termiczny tylko my sami zakładając odpowiednie i w sensownej ilości.
      Oczywiście są liczne sytuacje kiedy się nie da nie tylko zdjąć, ale nawet przesunąć- np nurkowanie żeby długo nie szukać, ale tu zanim pokazaliśmy na rynku ocieplacz przez rok testowaliśmy go na dziesiątkach rożnych osób spisując drobiazgowo warunki, długość nurkowania i wrażenia. Wyniki są tu:
      Nie doradzamy nic od siebie- pokazujemy wyniki. Każdy musi je dopasować do swoich indywidualnych potrzeb.

      W oudoorze jest znacznie prościej a „testy” kwarków zdążyło już zrobić kilkanaście tysięcy (albo i więcej…) różnych osób.Jak widzisz wyniki są bardzo różne.
      Takich młodych i gorących facetów podziwiam i nawet zazdroszczę. Przy plus 8 założyłabym pewnie powerstretcha. A jak wieje bardzo to jeszcze szalik, czapkę i rękawiczki, a kto wie może i jakąś wiatrówkę…
      Nazwami się nie przejmuj. Zmieniły się technologie i materiały, a nie powstały jeszcze nowe nazwy. Czekam z niecierpliwością. Jestem pewna, że z czasem na pewno się pojawią i oby były śliczne, najlepiej polskie.
      Gór jak zwykle zazdroszczę:) Przyjemnego łażenia!

    2. Drogi Włodku,

      Niedawno Kasia się wygadała (niestety nie lubi się chwalić, ja to nazywam rzetelnym informowaniem klienta, a nie chwaleniem), że to Kwark wprowdził Power Stretch Pro jako pierwszą warstwę na rynek. Żaden inny odbiorca od Polartec, żadna inna firma szyjąca z tego produktu nie widziała w nim nic specjalnego i prawie zniknął z rynku..

      Moje odczucia związane z PS Pro to przede wszystkim wstyd, że poznałem go tak późno i zmarnowałem tyle zasobów/sił na jego poszukiwanie.. Drugie odczucie jest związane z tym, że tylko Kasia przekornie pomyślała o PS Pro jako o pierwszej warstwie.. A przecież korporacji outdoorowych jest całe mnóstwo, pracuje dla nich setki tysięcy ludzi, z tego cześć w tak zwanym R&D, jak by to polsku powiedzieć przy ‚rozwoju produktu’ i nikt o tym nie pomyślał? TO prowadzi do wniosku, że z naszym postrzeganiem jest coś nie tak, albo drugiego, że reklamy (popularne przekonania) tak nas uwarunkowują, że lata zajmuje nam przebicie się przez nie..

      Dziwisz się, że bluza ma być bielizną.. Pytasz też o bieliznę termoaktywną firmy B, nie znam osobiście niczego tej firmy, ale rozumiem, że chodzi Ci o coś mniej mięsistego? Przez kilka lat uparcie kupowałem bieliznę syntetyczną skandynawskiej firmy C, wszędzie reklamowaną, która właśnie nie jest mięsista, no i problem był taki, że ona nie mogła poradzić sobie z moim potem, bo nie była mięsista! Brakowało jej pojemności, dzięki której mogła by odebrać pot od skóry i odsunąć go na taką odległość, żeby nie wyziębiał, a jednocześnie mógł odparować dalej pod wpływem ciepła od ciała. I znów mi wstyd, że tak późno o tym sam pomyślałem, nie trzeba było nawet zbyt głębokiej znajomości fizyki, powinien wystarczyć zdrowy rozsądek, ale jednak nie wystarczył ;-) Reklamy mnie pokonały!

      Z innych dziwnych rzeczy, primaloft (czy alternatywne ociepliny syntetyczne) świetnie się sprawdza jako kurtka od deszczu. Nie w warunkach ulewy (tu jeszcze nie znalazłem rozwiązania), ale w warunkach ciągłego, uporczywego, trwałego, zmiennego opadu z jakim mam u siebie często doczynenia. W tej sytuacji przy dodatnich temperaturach zachowują oddychalność, co bardzo sobie cenię (w przeciwieństwie do wiodących rozwiązań z membraną, które nie bardzo wpuszczają świeży tlen i nie bardzo wypuszczają pot na zewnątrz).

      Przy okazji co do strasznego wiatru, właśnie testuję Kwarkówkę (wiatrówkę od Kwarka) i jestem jak zwykle nieobiektywnie zachwycony! Nie na wichury zwalające z nóg, ale na zwykłe wichury z powodzeniem!

      Próbuj znaleźć dla siebie właściwe rozwiązanie, inaczej się nie da ;-) A wystarczy trochę przekornego kombinowania!

  20. Radek – ja też uparcie do tej pory kupowałem zestawy bieliźniane renomowanych i nie tylko firm outdoorowych w nadziei, że zapomnę o mokrych kompresach z poliamidu na plecach. Wydałem na to kupę pieniędzy a efekt był mierny. Mimo krzykliwych reklam, entuzjastycznych recenzji w Internecie przy mocniejszym napieraniu w górach wszystko było mokre. Koszulki renomowanych firm skandynawskich na literę C, O (aż mnie świerzbi by jednak podać nazwy) nie nadążały z odprowadzeniem potu. Zawsze na forach dostawałem rady, że może następne warstwy są złe. Problem w tym, że często, gęsto nie miałem na sobie dodatkowych warstw. Wiesz co się działo? Opięta, sztuczna koszulka była mokra, przylepiała się do ciała i powodowała uczulenie. Wychodząc poza granice lasu wiał wychładzający wiatr, zmuszając do założenia czegoś dodatkowego. Miałem więc na sobie mokrą, poliestrową koszulkę i np wiatrówkę. Koszulka wysychała na postoju ale nie jak podają reklamy od „kapilarnego podsiąku” tudzież efektu membrany, tylko od ciepła wytwarzanego przez moje ciało. Firma na B produkująca bieliznę termoaktywną nie jest nawet średnia jakościowo i funkcjonalnie jeśli chodzi o swoje produkty. Dlatego trafiłem na Kwarka. Sam już zauważyłem zdumiewającą sytuację, że PS nawet gdy nasiąknie wodą nie jest zimny. To jest super cecha szczególnie dla np biegaczy. Dodatkowo widzę jak np stykając tylko materiał wewnętrzną stroną szybko robi się na zewnątrz plama wskazująca na pobieranie wody. Sprawdziłem, mokra od wewnątrz bluza z PS po chwili robi się mokra na zewnątrz a sucha wewnątrz. Kurcze, czyli rzeczywiście to dobra 1 warstwa.
    Miałem się do czegoś przyczepić, ale nie bardzo jest do czego ;-)
    Proszę napiszcie w jaki sposób pierzecie PS. Czy można standardowo w proszku, czy w czymś innym?
    Niestety wyprawa w Izery zakończyła się odwrotem. Silny wiatr, padający na zmianę śnieg i deszcz, lodowo-śnieżna breja na szlakach zrobiły swoje.
    Pozdrawiam.

    1. Włodku, Twoje „przyczepianie się” zmusiło mnie do ponownego przemyślenia wszystkich rozwiązań, które stosujemy, ale nadal nie widzę nic lepszego od Powerstretchu. Pomyślałam natomiast czy nie zrobić Ci do przetestowania pasa na biodra- korzonki z Power Dry. Skoro tam pojawia się główny problem z nieodbieraniem wilgoci, możliwe że byśmy go zminimalizowali. Nie polecam Ci koszulki z Power Dry pod spód, bo wydaje mi się, że będzie Ci za gorąco. Jedyne co mnie martwi to czy ów pas nie będzie się przypadkiem zwijał. Gdyby tak, może jakiś bezrękawnik z powersry… Pomyśl, może to jakoś rozwiążemy.
      Co do prania- czym prostszy proszek tym lepiej. Środki zmiękczające (i płyny do płukania) niestety trochę usztywniają Powerstretch, więc najlepiej ich unikać.
      Szkoda, że pogoda nie dopisała, ale jestem pewna że długo nie wytrzymasz i wyruszysz natychmiast jak się poprawi :)
      Napisz czy chciałbyś dostać ten pas.
      pozdrawiam

  21. Do Włodka!
    Włodku ja przygotowuję się na swój drugi maraton(muszę poprawić to ślimacze tempo i całkiem dobrze mi idzie), biegam coraz częściej. Co zauważam, jeśli chodzi o ręce i klatkę to w niskich temperaturach para jest na tyle odprowadzana na PPS, że na wierzchu robi się szronik(na czarnym widać świetnie. Klatka w miarę sucho ale plecy jak u Ciebie są bardziej mokre. Myślę, że to może być od budowy anatomicznej gdyż jestem szczupły i na plecach jak stoję jest dołek, czyli materiał nie dotyka a poza tym mimo, że jest mi w statyce tam właśnie najzimniej to przy wysiłku tam się pocę chyba najbardziej. Co jakiś czas dotykam ręką żeby zebrać wodę. Jeśli chodzi o jakikolwiek materiał tam jest najbardziej nasiąknięty, może dlatego, że tak stanowi aerodynamika, wiatr zabiera z rąk, klatki, pasa a na plecach robi się próżnia(od prędkości) i nie ma jak tego w pełni wyprowadzić.
    Dotyczy trochę prania. Piorę w szarym mydle lub w środku do odzieży oddychającej. Jak by nie było i w zasadzie każda termo-koszulka oraz PPS po praniu w pierwszych minutach wciągają ciut mniej ale później jest już bardzo dobrze. Właściwie mogę zaobserwować, że jak po praniu od wewnątrz przejadę włos ręką nawet to lekko matowieje co myślę jest efektem rozczepiania włókien po praniu, dzięki temu lepiej pobiera pot. To takie moje testy małe i obserwacje.

  22. Cześć
    W moim wpisie chciałem odnieść się bardziej do koszulek termicznych firm obcych (bo Kwarka traktuję jako swojego :-)). Nie spotkałem jeszcze takiej, która odprowadzałaby pot w deklarowanej ilości.
    PS wypada tu najlepiej. Błąd mój, że jak dotąd wkładałem pod niego coś jeszcze co upośledzało odprowadzanie potu od skóry. Zwrócił mi na to uwagę Radek. Jest ciepło. Spróbuję jutro przebiec ok 20km i mocniej się spocić w samym PS.
    Kasiu – bardzo dziękuję za zainteresowanie. Pozwól, że na razie przetestuję sam PS.

    1. ok w takim razie czekam na kolejny test. Po komentarzu Mateusza chyba już rozumiem skąd bierze się wilgoć na dole pleców.

  23. Witam ponownie.
    Poświęciłem się i w ramach dnia wolnego pobiegłem do lasu na 14km pętelkę. Temperatura wg smartfona wahała się pomiędzy +1 a +4st. Ubrany byłem tylko w 080080 na górze. Był lekki zimny wiaterek zmuszający do założenia łapek i kaptura.
    Garść spostrzeżeń. Już po dwóch kilometrach wystąpiły tzw siódme poty. Najbardziej – szyja, głowa. Plecy dolny odcinek, pachy. Bardzo mocno poci się głowa i szyja. Podwiewał zimny wiatr na odsłoniętych przestrzeniach dlatego musiałem biec z założonym kapturem. Nie powodowało to braku komfortu. Choć PS był mokry nie czułem ani oblewającego mnie potu, ani zimna. Pisałem o tym po wycieczce na Wielką Sowę. Materiał bardzo szybko schnie. Wystarczy zmniejszyć intensywność biegu czuje się jak pod spodem materiał staje się suchy. Mam bluzę z Technostretch, którą po takim biegu muszę suszyć na suszarce domowej wewnętrzną stroną. Więc PS od Polarteca to inna, zdecydowanie wyższa liga! Materiał jest lekko przewiewny dlatego pewnie na klatce piersiowej podczas biegu tak bardzo się nie pocimy.
    Jak dla mnie koszulki/bluzy z PPS Pro przy planowanym wysiłku to bardziej pierwsza warstwa niż druga.
    Czyli nic odkrywczego nie napisałem. Wystarczyło poczytać posty Radka.
    Wracam do pracy!

  24. Cześć.
    Dzisiaj ubrałem się na spacer „technicznie” :-). Na górze miałem bieliznę termo Brubeck Extra Merino, na to PPS 08000 i kurtkę wierzchnią. Temperatura wahała się od -2 do +1. I teraz najważniejsze. Zmarzłem! Ciekawi mnie jak Wy się ubieracie na spacery przy podobnych temperaturach. Co stosujecie jako pierwszą a co jako drugą warstwę?
    Pozdrawiam

    1. dzisiaj u nas strasznie wiało. Ja też marzłam bardziej niż wynikałoby ze wskazań termometru. Do tego jakoś mi się nie chciało intensywnie ruszać. Wloklam się. Ciekawe jaka była „temperatura odczuwalna”? Nie wiem czy nasze prognozy pogody to podają?

      1. Niektóre podają: http://www.meteo.pl/
        Włodku, ja na spacer dziś wzięłabym wełnę 200 + waciaczek na primalofcie 100 (ewentualnie sweter puchowy Yeti Wave – zależnie od doboru kolorystycznego reszty ubioru ;) dziś było sucho więc puch byłby ok) – to tak żeby nie kombinować.
        Kombinując mogłabym rozważyć wełnę 200 + powerstretcha + softshell (mam taki stary milo – gruby, ciężki i z membraną) – myślę że też byłoby ok. Oczywiście założenie takie, że inne części ciała nie marzną tzn. są również odpowiednio ubrane (nogi, głowa, ręce, stopy).

  25. Witam.
    Mógłbym się dowiedzieć jakie są różnice pomiędzy kurteczką z High Loft Hot Man, Polarną z PPS a Oldschoolową kurtką z PWPro? Jaka jest różnica w „ciepłocie” w noszeniu, w przeznaczeniu. trwałości materiałów? Jestem tym mocno zainteresowany.
    Pozdrawiam

    1. Najcieplejsza jest Polarna. To taka wersja na zimową wyrypę. Nadaje się i do spoczynku i do intensywnego ruchu (ale w niskich temperaturach). Jest lekka. Na silny deszcz i wiatr potrzebna jest kolejna warstwa.
      Highloft jest dobrą warstwą izolacyjną w spoczynku lub przy mało intensywnym ruchu. Natychmiast rozgrzewa, ale przewiewa i nie odciąga potu tak dobrze jak powerstretch. Też jest lekki. Też wymaga zewnętrznej kurtki.
      Oldschoolowa- to raczej uniwersalna kurtka na każdą okazję. Nie bluza jak dwie powyżej. Nie przewiewa, mało przemaka (naprawdę długo nie czuje się wody wewnątrz, chociaż wierzch jest bardzo mokry). Jest dość ciężka. Termicznie trudno te rzeczy porównać, to bardziej odpowiednik softshella z jakąś solidną izolacją. Dla przykładu – noszę zimą płaszcz z windpro, i przy mrozie wkładam pod niego highlofta. W mieście to pozwala zapomnieć o zimie. Wiosną na cienki sweterek też jest ok, a czasem narzucam się tym też latem. Wtedy już tylko na bluzkę czy sukienkę.
      Trwałość tych materiałów jest podobna, z tym że z wyglądu są skrajnie różne. Polarna ma urodę ubrania dla drwala, dość powiedziałaby pospolitą (uwielbiam ją, ale nie z powodu wyglądu, zimą w górach jest po prostu genialna), Highlofta używam jako warstwy izolacyjnej na biwaki i postoje latem, i noszę przez całą zimę po mieście- jak bardzo ciepły sweter. Z wyglądu highloft jest kontrowersyjny albo się go nie lubi, albo kocha.
      Z Windpro mam dwa płaszcze, jeden ma już kilkanaście lat. Noszę na zmianę. To gładki, elegancki i nie przypominający zwykłego polara materiał, po latach wygląda tak samo jak na początku.
      Nadaje się i do spoczynku, i do intensywnego ruchu (zimą). Nie ma membrany i dobrze oddycha.

  26. Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową ok 70km. Ubrany byłem w koszulkę termo, bluzę Kwark a na to nałożyłem rowerową przeciwdeszczówkę. Po powrocie bluza był aż ciężka od wody (potu). Czapka z membraną również nie dawała rady. Można ją było wykręcać. Macie jakieś patenty na to jak w miarę komfortowo jeździć na rowerze? Wiem, że w tym zestawie zawiodła ortalionowa kurteczka. Ale jak jeździć w czasie deszczu?
    Pozdrawiam.

    1. niestety nie znam innego sposobu na pocenie (przegrzanie) niż zdjęcie niepotrzebnych warstw (termicznych, bo na deszcz coś bym też założyła). Nie mam też doświadczeń z rowerem. W górach zdarza mi się nosić przeciwdeszczową pelerynę na jedną wełenkę, jeśli w powerstretchu jest mi za ciepło zaraz go ściągam. Dziwi mnie, że aż tyle wody z potu (też nie mam takich doświadczeń). A może ta przeciwdeszczówka ciekła?

      1. Też obstawiam, że zawiodła przeciwdeszczówka. Co prawda w moim Kwarku po deszczu jeszcze nie jeździłem – mam go niecały tydzień, ale wszystkie przejażdżki które w nim wykonałem (+koszula termo) zakończyłem „na sucho”. Mówię tu o jeździe w temperaturach -2 do +5 stopni. Natomiast co do przeciwdeszczówki, to również niedawno kupiłem kurtkę uszytą z HyVentu 2l i w niej jeździłem w deszczu. Oddycha to nieporównanie lepiej niż inne posiadane kurtki (zwłaszcza kompletnie nie oddychająca „rowerówka” z Lidla ;) ). Mimo iż pod spodem miałem bawełna na bawełnę, to i tak tragedii nie było.

        1. rozumiem, że ta bawełna na bawełnę to była jeszcze przed Kwarkiem? ;) Dzięki, kilka razy pisałam, że w takich temperaturach mi też wystarcza sam powerstretch (w moim przypadku na cienką wełenkę), ale nie mam doświadczeń rowerowych, a to jednak troszkę inna aktywność niż góry.

  27. Witam serdecznie.
    Dzisiaj odbyłem 12km marsz. Pogoda surowa. -10st. Ubrany byłem w koszulkę merino, Polarną i kurtkę z Primaloftu. Na dole leginsy Kwark a na nie spodnie górskie. Po pierwszych 3km zdjąłem kurtkę z Primaloftu. Przez następne kilka km szedłem w samej Polarnej. Było w miarę ciepło. Ale tylko kilka km. Musiałem założyć kurtkę. Dziwi mnie jak Łukasz przeszedł łuk Karpat bazując głównie na Polarnej? Sam materiał bardzo dobry. Bardzo przydaje się kaptur.
    Pozdrawiam

    1. Rozważam zakup Polarnej koszulkę merino miałeś z cieńszej czy grubszej wełny czy wiał silny wiatr? Może Łukasz bardziej się męczył niosąc jeszcze plecak i pokonując wzniesienia i dlatego było mu ciepło. Masz Polarną Plus dokąd sięga z tyłu?

      1. Łukasz miał jeszcze kajakową i czasem ją wkładał pod spód. Z tego co pamiętam na początku marszu nie musiał, a potem jak schudł i był już od dawna w zimnie nosił jedną na drugą. Ja też tak czasem robię. Teraz w Apuane nie musiałam, ale byłam stosunkowo krótko i nie było długotrwałych mrozów.

    2. Dzień dobry
      byłam teraz w podobnych warunkach miałam Polarną na Abeille i na to Costabonę. Wieczorem i na dłuższych postojach zakładałam na to puchówkę. Łukasz nie miał wtedy wiatrówki stąd jego pomysł na marsz w samej Polarnej. Ja bym tak chyba nie ryzykowała, ale on był zadowolony, a to najważniejsze.

  28. Witam. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi.
    @Drzewol – miałem koszulkę merino tą grubszą Abeille. Na nią założyłem Polarną wersja standard. Na Polarną nosiłem kurtkę z Primaloftu o nazwie Kedar. Było bardzo zimno. Pod koniec smartfon wskazał temp -14st. Moja Polarna w rozmiarze L przy wzroście 178cm sięga gdzieś do połowy pośladków. Po wyjściu z samochodu, najedzony zacząłem szybciej iść. Zrobiło się za gorąco. Zdjąłem więc Kedara. Tak szedłem ok 4km aż zrobiło się zimno. Założyłem ponownie primaloft i do końca już w takim zestawie byłem. Materiał jest super. Zważając na temperaturę, trochę wiatru i ubranie jedynie w dwie warstwy mogę napisać, że Polarna jest ciepła. Dobrze odprowadza pot. Przy szybkim marszu widać było szron na zewnątrz bluzy. Ale by w niej iść podczas -20, rzecz dyskusyjna. Przyznam się, że nie próbowałem wkładać pod Polarną jeszcze jednego PS. To mogłoby mieć sens, choć pewnie czułbym się skrępowany takim pancerzem.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *